• Wpisów:36
  • Średnio co: 47 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 14:57
  • Licznik odwiedzin:5 221 / 1772 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Od razu mówię że nie wracam, i widzę że wiele osób sie tym nie przejmuję! Ale nie ważne...
Jeśli ktokolwiek chciały czytać moje opowiadanie, założyłam nowe .;d Zapraszam, jak chcesz.
http://aleksaharry.blogspot.com/
Pozdrawiam. ;*
  • awatar Chocolate†: Hej zapraszam do mnie, piszę tam opowiadanie, może ci się spodoba, masz świetnego bloga, dodaję do ob i zn. (:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Postanowiłam zawiesić bloga. Poważnie myślałam żeby go osunąć, ale poczekam z tą decyzją. Dlatego go na razie zawieszam na czas nie określony.
Być może,już nigdy nie wrócę.
Nie wiem.
Powód wciąż ten sam!
Nie potrafię zebrać chęci do dalszego pisania. Każdy rozdział od pewnego czasu pisałam z wymuszeniem i głowie bez żadnego pomysłu.
Nie wiem co dalej, moje pomysły są tak beznadziejne że nie widzę sensu by jeszcze bardziej zjebać to opowiadanie.
Nie widzę sensu w tym.
Musze odpocząć , zbyt wiele dzieje sie w moim życiu.
Myślę że powinnam poukładać najpierw swoje życie, a nie ciągle myśleć jak potoczyć tą historię.
Nie obiecuje że wrócę, bo mogę nie wrócić.
Przepraszam ale taka jest moja decyzja.
  • awatar Gość: Oh. :c Wielka szkoda, że zawieszasz. :C Ale nie będę Cie namawiać, abyś wróciła {choć strasznie tego chce} bo wiem, jak to jest. :c Mam jednak nadzieję, ze to przemyślisz i jednak zaczniesz kontynuować pisanie. <3 Much Love. xo
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Rok później.
Mel siedziała na ich ławce. Zawsze siadała z tu Ad. Przymknęła powieki i skierowała głowę w słońce pozwalając by lekkie promienie muskały jej skórę. W ręce trzymała zimny koktajl z którego spływały na jej kolana krople wody, dając jej ukojenie zimna. Uśmiechała się, znów czuła się szczęśliwa. Doceniała swojego chłopaka, przyjaciół i rodzinę. Nawet zaakceptowała pracę w studiu do którego wróciła. Znów była szczęśliwa. Nic więcej jej nie brakowało, żadnej pustki, żadnego bólu tylko szczęście.
- Hej kochanie. – usłyszała przyjemny głos tuż przy uchu.
- Skarbie. – otworzyła oczy i ujrzała przed sobą tą idealną twarz. Pocałowała go.
- Kocham Cie Mel. – usiadł obok i objął dziewczynę ramieniem przysuwając ją do siebie.
- Ja ciebie też, Nate! – szepnęła.
Nagle otworzyła oczy, co nie było przyjemne gdyż jej powieki opierały się tej czynności. Odetchnęła głęboko i wytężyła słuch. Słyszała czyjąś kłótnie. Poznała jego, to był Nate z kimś. Kłócili się a ona była tego powodem.
- Hej. – szepnęła cicho. Gardło jej odmawiało posłuszeństwa. Gdy myślała że nikt jej nie usłyszał, wszyscy spojrzeli się na nią. Przyglądała się każdemu aż jej wzrok został na blondynie. Widziała w jego oczach łzy, patrzył na nią z bólem, troską aż nagle wyszedł. W oczach dziewczyny stanęły łzy, jak mógł ją zostawić.
- Mel , obudziłaś się. –przeniosła wzrok na uśmiechającego się bruneta który był coraz bliżej niej, jak pozostała czwórka. Patrzyła na nich nerwowo.
- Tak, nawet chyba nie przespałam godziny, nadal czuję zmęczenie. – głos jej wracał, co ją ucieszyło.
- Mel. Byłaś w śpiące przed dwa tygodnie. – odezwał się zatroskany Harry. Spojrzała na niego wielkim oczami i szybko rozejrzała się dokoła. Ten pokój, jego wystrój, kabelki przypięte do niej. Była w szpitalu.
- Dlaczego ja tu jestem ? Co się stało ? – krzyczała coraz bardziej przerażona.
- Miałaś wypadek. Uczyłaś się jeździć samochodem i musiałaś nie zauważyć nadjeżdżającego samochodu. Miałaś czerwone światło ale się nie zatrzymałaś bo nie zdążyłaś wyhamować i z prawej strony wyjechała ciężarówka która was przygniotła do budynku, miażdżąc samochodem. Cudem przeżyliście. –wyjaśniła Liam.
- Przeżyliśmy ? – spytała cicho.
- Tak, ty i twój tata. Z nim jest wszystko w porządku. Jest na obserwacji ale jego stan jest stabilny. Gorzej jest z tobą. – Zayn złapał dziewczynę za rękę. Ta roztrzęsiona szybko ją zabrała.
- Mel ? – spytał nie pewnie mulat.
- Kim wy jesteście ? – dopiero teraz zrozumiała że ich nie znała, tak się przejęła tym co tu robi, że w ogóle zapomniała z kim rozmawia.
- Żartujesz sobie nie ?- spytał rozbawiony loczek.
- Nie.
- Mel to jest kiepski żart. – przestał się śmiać.
- Przepraszam ale was nie pamiętam. – poczuła się źle gdy zobaczyła łzy w ich oczach. Kim dla nich była ? – spytała się sama siebie.
- Jak to nie pamiętasz? Przecież jesteśmy twoimi przyjaciółmi, a Zayn twoim chłopakiem ? Jak możesz nie pamiętać. – Harry podniósł głos a łza spłynęła po jego poliku. – Mel proszę Cie skup się. Nie możesz nas nie pamiętać. – prosił z załamującym się głosem. Spojrzała na Zayna, na jej chłopaka i płakał. Wszyscy płakali aż się jej łza zakręciła w oku. Była dla nich kimś ważnym a ich nie pamiętała, było jej przykro ? Bo nic do nich nie czuła gdy ich widziała.
- Przepraszam ale ja już mam chłopaka. Właśnie wyszedł i nazywa się Nate. Dlaczego mnie zostawił ? Mam już przyjaciółkę Ad. Gdzie jest Ad, dlaczego jej tu nie ma ? – zaczęła krzyczeć. Do Sali wpadł lekarz.
- Co się dzieje ?- spytał podchodząc do pacjentki.
- Ona nas nie pamiętam. – jęknął cicho załamanym głosem Malik. Do Sali weszli także rodzice Mel.
- Melissa już uspokój się. Jestem twoim lekarzem. Powiedz mi ostatnią datę którą pamiętasz ? jaki mamy rok ?
-2009. Mamo gdzie jest Ad ?
- Kochanie idź spać. Jesteś zmęczona porozmawiamy później. – kiwnęła głową na zgodę i przed zamknięciem zobaczyła jak Zayn wybiega z Sali a z nim pozostała czwórka.
- Zayn zaczekaj! – krzyczał Liam.
- On mnie nie pamięta, rozumiesz k***a nie pamięta…- opadł na kolana na środku chodnika. Cała czwórka szybko go przytuliła.
- Przypomni sobie, daj jej czas. Dopiero co się obudziła. – pocieszał go Liam.
- Wierzysz w to ? Ona pamięta swoje życie za nim nas poznała. Pamięta to co było cztery lata temu a my jesteśmy w jej życiu dwa lata. – mówił na jednym oddechu, ścierając łzy z policzków.
- Może zając jej trochę czasu odzyskanie pamięci. Ale pamiętasz jak mówiła ze jesteś dla niej wszystkim ? – Zayn przytaknął. – Dlatego nie może cie zapomnieć. Może w głowie cie nie poznaje ale w jej sercu uczucie się nie zmieniło. Kocha Cie ale daj jej czasu. Jest zagubiona, potrzebuje Cie i nie możesz się załamywać.- myślał że Liam ma rację przecież serce nie mogło wymazać uczucia które do niego żywiła.
- Musimy być teraz przy niej i pomóc jej sobie nas przypomnieć. Pokazać zdjęcia, opowiadać wspólne chwile zmusić jej mózg do myślenia by sobie to wszystko przypomniała. Nie możemy jej zostawiać ani się poddać zbyt wiele dla nas znaczy. – odezwał się Louis.
- o Matko ! – pisnął przerażony Niall. – ona się załamie. Przecież ona nie pamięta że Ad.. – nie musiał dokończać, każdy wiedział co miał na myśli. Serce im się kroiło że znów będzie musiała się z tym bóle zmagać. Przecież tak daleko zaszła..
- Tym razem jej nie zostawimy. Będziemy zawsze przy niej i nie pozwolimy upaść. – odezwał się Harry.
- Musze się przejść sam. Idźcie się przespać. Wrócę do domu i nie obiecuje nie zrobię nic głupiego.
Siedział w parku i nie mógł zatrzymać łez spływających z oczu. Tak bardzo go bolało. Miłość jego życia go nie pamiętała. Chwile którego dla niego były szczęściem bo była przy nim dla nie są teraz niczym, nawet ich nie pamięta. Przeszli razem przez tyle rzeczy, spędzili razem dwa lata. Dwa lata które dla niego były wszystkim a ona tego nie pamięta, to tak cholernie boli. Zapomniała że to on był dla niej całym światem, to on dawał i przynosił nadzieje na lepsze jutro, które z jego pomocą było takie. On był powodem dla którego jeszcze żyła. Zayn wiedział że to uczucie w jej sercu nie mogło wygasnąć ale bał się cholernie. Co jeśli ona już nie chce sobie tego przypominać. Co jeśli woli to życie które miała za nim go poznała. Za nim wszystko się popsuło. Co jeśli ona sobie już go nigdy nie przypomni ? Co jeśli ona od niego odeszła. Nie mógł uwierzyć dlaczego to się dzieję, dlaczego to idealne życie musiało im się zjebać. Dlaczego Bóg musiał ich rozdzielić ? Przecież on jej dawał szczęście tak jak ona mu. Nie potrafią bez siebie żyć, dlaczego tak cholernie wszyscy chcą udowodnić że jednak mogą. K***a czemu ten świat musi tak ranić. Czy nie lepiej się zabić ?

Z każdym dniem Mel dochodziła do siebie. Minął już miesiąc. A przy niej były ciągle te same osoby których ciągle nie potrafiła sobie przypomnieć. Piątka chłopaków. Bardzo ich już polubiła. Starała się, bardzo się starała choć trochę przypomnieć gdy widziała ich smutne miny, tą siłę w nich którą próbowali jej pomóc, pokazywali zdjęcia opowiadali. Zaczynała w sercu odczuwać dziwne uczucia do tej piątki. Jakby się odżywiały. Jakby na chwile zgasły by za chwile znów o sobie przypomnieć . Każdego dnia przypatrywała się Malikowi. W pierwszych dniach był ostrożny, później najbardziej prówał jej pomóc w przypomnieniu, siedział dniami, nocami przy niej. A teraz trzyma dystans, za bardzo go to boli że ona nadal go nie pamięta. A Mel była im dźwięczna. Byli przy niej gdy dowiedziała się po raz drugi o śmierci przyjaciółki. Znów przeżywała to samo, ale oni byli przy niej.
- Przypomniałam sobie coś.! – krzyknęła ocierając łzy z policzków. Wszystkie głowy były skierowane na nią. Podniosła wzrok i szukała loczka. Gdy go ujrzała, uśmiechnęła się i podeszła do niego.
- Harry! – chłopak się uśmiechnął. – Ty byłeś zawsze przy mnie.! – uśmiechnęła się i przytuliła go. Chłopak szybko odwzajemnił gest. Zamknęła oczy i znów przez moment widziała Harrego i siebie na cmentarzu przy grobie przyjaciółki.
- Zawsze byłem i będę !- nie ukrywał radości . Cholernie się cieszył że go pamiętała. Może tylko w jednej chwili a pamiętała.
- Zayn co się stało ? – odsunęła się od loczka i spojrzała na Malika. Płakał.
- To mnie sobie powinnaś przypomnieć… - powiedział oschle i wyszedł. A za nim pobiegła trójka chłopaków, został tylko Harry.
- Przepraszam..- powiedziała cicho sama do siebie. Styles objął ją i zaniósł na łózku.
- Cii to nie twoja wina, nie masz za co przepraszać. – szeptał jej do ucha.
- On przez ze mnie płacze..- łza spłynęła jej po policzku. Zawsze tak reagowała gdy kogoś raniła. Cierpiała razem z nim.
- Bo boli go to. On przy tobie też zawsze był, nawet częściej niż ja.
- Tylko ja tego nie czuje. – szepnęła ledwo słyszalnie. – Harry ? – przypomniała sobie choć jedną chwile z nim i uwierzyła poczuła że może mu zaufać. Bo kiedyś tak było, dla niej ważny.
- Tak ?
- Możesz mi powiedzieć .. czy ja i … Zayn.. czy my byliśmy szczęśliwi ?
- Nigdy nie widziałem szczęśliwszej pary od was. – kolejna łza spłynęła …
- Kochałam go prawda ? – spytała nie pewnie.
- Tak. Ciągle powtarzałaś że jest dla ciebie wszystkim i nie dasz rady żyć bez niego.
- Dlaczego ja nie potrafie przypomnieć sobie nas skoro byliśmy szczęśliwy , skoro tak go kochałam czemu zapomniałam o całym moim świecie. O nim.. tym który był dla mnie wszystkim.- kolejne łzy..
- Przypomnisz sobie. Czujesz coś do niego ?
- Harry nie wiem, znaczy tak ale nie wiem co. Gdy na niego patrzę czuje że był kimś cholernym ważnym dla mnie gdy on cierpi ja cierpie. W sercu czuję ale w głowie mam cholerną pustkę.
- Mam pomysł ? – krzyknął z entuzjazmem loczek.
- Jaki ?
- Spędzicie dużo czasu razem. Pogadacie i zobaczysz wszystko wróci. Bo nigdy w życiu nie widziałem żeby tak dwie osoby się kochały i nie wierze że sobie tego nie przypomnisz. Tego nie da się zapomnieć nawet jak nic nie pamiętasz twoje serce zna całą historię. Słuchaj się go.
- Dziękuje Harry. Był byś idealnym chłopakiem. – uśmiechnął się.
- Tylko się we mnie nie zakoc**j.
- Z tego co wiem, moje serce należy do kogoś innego i tylko jego.
- A jak się nazywa? – spojrzał na nia z przymrożonymi oczami.
- Harry- dodała poważnie ale za chwile wybuchła śmiechem widząc przerażoną minę loczka.- Żartowałam głupku. Zayn. Zayn jest moim całym światem. – szepnęła i spojrzała na drzwi którymi ostatnio wychodził i zamarła.


Pomieszało się ale nic innego do głowy mi nie przyszło !
mam nadzieje że sie podoba i do następnego !
  • awatar Gość: Oohooho : o Serio namieszałaś. : o Ale ja wiem, ze wszystko naprawisz bo jak nie to będziesz miała ode mnie lanie, heheszky. XD Czekam na kolejny. xo
  • awatar ♥Everything About You♥: Jeeej, straciła pamięc, wooow. I dlaczego kończysz w takim momencie, co? Genialne, no genialne to jest♥;D
  • awatar Carrots:*: Mam nadzieję, że sobie przypomni, bo nie lubię jak Zayn płacze... Świetny:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Mel ze śmiechem zbiegała pod schodach do kuchni. A za nią wściekły Stylesa z białą twarzą.
- Harry coś masz na twarzy. – Mel przybrała poważną minę ale za chwile i tak wybuchła śmiechem na groźne spojrzenie loczka. Z pianką na twarzy wyglądał komicznie.
- Ty mu to zrobiłaś ? – Niall ledwo co łap oddech przez śmiech.
- Nie, sam sobie twarz wytarł rękę. No a to że miał na ręce piankę…
- Nie o to mu chodzi. – Zayn pokazał głowę wkurzonego loczka.
- Aaaa, mam talent nie ? - spojrzała się na warkoczyki na całej głowie loczka które na końcu były związane różowymi mały wstążkami.
- Powinnaś zostać fryzjerką. Aż mu zrobię zdjęcie. – Liam pstryknął zdjęcie i każdemu je pokazał. Z rąk Louisa telefon zostały wyrwany przez Harrego. Otworzył oczy szeroko patrząc na swoję zdjęcie.
- Myślałam że lubisz różowy. – Mel posmutniała gdy Styles znów obdarzył ją tym groźnym spojrzeniem. Wyszedł z kuchni i poszedł do łazienki przemyć twarz. Wrócił do grupy śmiejących się przyjaciół, jeszcze z zemsty dziewczyny. Złapał ją lekko za nadgarstek i pociągnął w swoją stronę stając przy Zaynie.
- Wybacz stary ale ją teraz zabije. – powiedział powstrzymując się od śmiechu.
- Wyręczysz mnie stary. – Malik poklepał Stylesa po ramieniu i z zadziornym uśmieszkiem spojrzał się na udającą oburzenie dziewczynę.
- Nie pojadę z tobą do twoich rodziców. – odparła zadowolona.
- Harry jednak może jej nie zabijaj.! – krzyknął Zayn za wychodzącą dwójką. Udali się pokoju loczka, gdzie ten stanął przy lustrze wybuchając śmiechem, stwierdzając że całkiem całkiem wygląda i mu się podobają. Przez kolejne półgodziny Mel próbowała mu rozplątać, udając płacz że musi zniszczyć tak piękne dzieło. Za to Harry zachował różowe wstążki na wypadek gdy znów będzie chciał takie słodkie warkoczyki.
- Odegram się. – ostrzegł leząc przy dziewczynie.
- Już się boję. – zaśmiała się.
- Bój, bo jak wrócisz to pójdziemy na małą wycieczkę. – spojrzała na niego wielkim oczami. – I chyba już wiesz gdzie. – zaśmiał się widząc strach w jej oczach, jego plan zemsty był idealny.
- Nie zaciągniesz mnie tam nawet wołami. – syknęła.
- Zaciągne Cie siłą. No chyba że mnie przeprosisz i przez tydzień będziesz mi przynosiła siadanie do łóżka. – odparł dumnie ze swojego zacnego planu.
- Nigdy w życiu…
- No stary myślałem że już ja zbiłeś i będzie święty spokoju a w osobie LEŻYCIE RAZEM W ŁÓŻKU- Lou podkreśli ostanie słowa wręcz krzycząc i po chwili w drzwiach stał Zayn z przymrużonymi oczami wpatrując się dwójkę. Czując na sobie jego spojrzenie, najpierw spojrzeli na siebie, na Malika , znów na siebie i wybuchli śmiechem.
- Kochanie, szykuj się za godzinę jedziemy. – zakomunikował i zniknął.
- Harry zabij mnie ! – zrobiła przerażoną minę.
-Wtedy bym Ci życie umilił i zrobił przysługę więc nie. – obdarzyła go groźnym spojrzenie i wstała wychodząc pokoju mówiąc pod nosem ‘ i tak pewnie zginę’. Więzła szybki zimny prysznic. Ubrała się w naszykowane wcześniej ubranie. Spakowała przy okazji potrzebne rzeczy na kolejne dni. Na sam koniec udała się do łazienki gdzie zastała bruneta.
- Nie potrzebne Ci to. – wymruczał jej do ucha gdy miała zamiar na łożyć podkład. Oparł głowę na jej ramieniu.
- Jakby nie było, to bym się nie malowała. - gdy otwierała zakręte, Zayn szybko wyrwał jej mały pojemniczek i schował rękę za siebie.
- Ja wolę cie bez makijażu. Dlatego nie będziesz się malowała.
- Zayn oddaj!
- Nie. – westchnęła.
- Dobra. Nie umaluje się dziś jeśli ty nic nie zrobisz z włosami. – spojrzała na jego jeszcze nie ułożone włosy które opadały na czoło a z tyłu stały w każdą stronę.
- Okey.- odparł z uśmiechem na szokowaną minę dziewczyny .
- Coo ? – była pewna że to zagranie ona wygra. W końcu Malik potrafił przez godzinę układać swoje włosy i dopiero wtedy mogli wyjść. Z idealną fryzurą i była pewna że nigdy nie wyjdzie z fryzurą z taką jak wstał. Stała wkurzona przed lustrem, muskając tuszem rzęsy na co Zayn się zgodził po pewnym czasie. Nie lubiła się bez makijażu, dużo go nie potrzebowała. Ale jakoś czuła się pewniejsza z lekkim podkładem, ładniejsza.
Była trochę na siebie zła ze akurat teraz musiała wyskoczyć z tym zakładem, kiedy jechała do jego rodziców. Chciała zrobić na nich jak najlepsze wrażenie. Charakterem ale też wyglądem. A teraz, bez odrobiny makijażu na twarzy sama sobie się nie podobała, więc jak mogła innym. Bała się że jego rodzice uznają ją za brzydką.
- Co ty mu zrobiłaś ? – spytał Niall, aż gdy zobaczył dwójkę schodzącą po schodach przestał jeść. Raz patrzyła w wielkim oczami na Mel raz na Zayna.
- Nic a co miałam zrobić ?
- On nic nie zrobił z włosami. –mówił to z takim zdziwieniem jakby nic podobnego nigdy w życiu się nie stało. A może nie stało.
- Nie chciałem by Mel się malowała, powiedziała że tego nie zrobi jeśli ja nic nie zrobie z włosami..
- i kretyn się zgodził . – przerwała mu z nadal lekkim nie dowierzeniem, jak to mogło się stać..
- Nie wierze ! – szepnął Harry, wpatrując się w Zayna z nie dowierzeniem, ten tylko przewrócił oczami.
- Ja też ! – Lou stał z marchewką w ręce którą trzymał przy ustach. Jadł ją ale gdy usłyszała słowa Malika aż przestał. – nawet marcheweczka się zdziwiła. – pomachał nią. wszyscy tym razem spojrzeli się na Lou z niedowierzeniem na jego głupotę. Wszyscy się pożegnali i dwójka wygodnie już siedziała w samochodzie. Zayn wygodnie się usadowił a Mel co chwile nerwowo zmieniała pozycje. Zbyt bardzo się denerwowała.
Harry siedział na kanapie w salonie ściskając w ręce kartkę z numer do dziewczyny poznanej w klubie. Zastanawiał się czy zadzwonić, czy jest gotowy by kogoś poznać. By ktoś był tym innym niż Ad. Uważał że z nią było to tylko zauroczenie. Uczucie jakie do niej jeszcze żywił to tęsknota. Brakowało mu tej małej osóbki która gdy się tylko pojawiała przynosiła szczęście swoim uśmiechem. Ale wierzył że jeszcze ma szanse na miłość. Taką prawdziwą jak Mel i Zayn. Rozejrzał się po przyjaciołach i westchnął. Skoro oni są szczęśliwy też ma prawo być. Liam wisiał na telefonie ze swoją dziewczyną ciągle się uśmiechając. Louis trzymał i przytulał na kolanach El. Niall miał swoje jedzenie, każdy był szczęśliwy oprócz jego. Siedział samotnie na kanapie i zastanawiał czy ma prawo uśmiechać się po jej śmierci. Była dla niego w jakiś sposób ważna i nadal jest. Obawia się tego poczucia winy że jak znajdzie sobie inną to tak jakby ją zdradzał. Ale przecież ma prawo do szczęścia, nawet jeśli w tym szczęściu nie ma ani trochę Ad. Zasługuje na to, by znaleźć to szczęście. Mam prawo. – powiedział cicho pod nosem. Wyjął telefon z kieszeni. Na klawiaturze wystukał zapisany numer na kartce.
/ Cześć. Masz ochotę na kolacje o 19 ? Harry xx /
/ Jasne.  xx/
/ Przyjadę po ciebie o 18.50. Do zobaczenia xx/
Z uśmiechem na twarzy schował telefon i zamknął oczy myśląc w co się ubierze.
- Haroldzie co ty się tak cieszysz jak głupi do sera ? – zagadnął rozbawiony Lou. Sam się zaczął cieszyć jak głupi gdy widzi uśmiech na twarzy przyjaciela.
- Idę na randkę. – odparł dumnie.
- Opowiadaj. Co gdzie ? Z kim ? jak wygląda ?- z takim pytaniami każdy rzucił się na loczka. Odpowiadał na ich pytanie szczęśliwy. Jedna głupia randka a tak wiele mu daje szczęścia. Dla niego tak randka to jest krok w przód. Zostawienie za sobą przeszłości by wejść do tego lepszego świata, w którym każdy dzień jest lepszy. By na końcu znów się coś spierdoliło.
Mel miała ochotę zapalić ale przy chłopaku nie wchodziło w to grę. Nadal przed nim po kryjomu zatruwała się ale ten nawyk ciężko rzucić. Jedno papierosa dziennie musiała zapalić. A w tym momencie go potrzebowała by choć trochę się rozluźnić. Za kilka minut będę na miejscu.
- Synku ! – uradowana rodzicielka prawie że wyskoczyła z drzwi i przytuliła swojego syna. Mel przyglądała się z uśmiechem jak wita się z całą rodziną. Jak dobre ma kontakty z rodzeństwem.
- Mamo to jest Mel… Melissa.
- Dzień dobry. Miło w końcu panią poznać. – uśmiechnęła się szeroko i podała rękę. Jednak rodziciela chłopaka zignorowała ją i mocno wyściskała.
- Trisha. Ale mogę ci mówić Mel ? – spytała uśmiechnięta. Oni wszyscy mają urocze uśmiechy. – pomyślała dziewczyna.
- Oczywiście. – odparła i dalej poznała całą rodzinę. Już nie co mniej skrępowana brunetka rozglądała się po całym domu, chwaląc właścicieli za piękny wygląd. W salonie siedzieli wszyscy popijając ciepłą herbatę opowiadali o sobie. Przeważnie głos zabierała Mel opowiadając na wszystkich pytania. Czuła się dobrze w ich towarzystwie. Są bardzo mili i dziewczyna ma wrażenie że nie wypada w ich oczach tak źle.
- Mel chodź z nami na górę. - Doniyah i Waliyah wstały wyciągając rękę do dziewczyna. A za nimi pobiegła słodka Safaa. Dziewczyny brunetce pokazali swoje pokoje i zostali z jednej z ich. Gadały o babskich sprawach. Ubraniach, muzyce i sprawach sercowych. Mel dowiedziała się wiele krępujących rzeczy i sytuacji o swoim chłopaków by później mogła go szantażować.
- o czym rozmawiacie ? – za drzwi wystawała głowa bruneta.
- O niczym. To nie twoja sprawa. – odpyskowała Waliyah.
- I tak mi Mel wszystko powie, nie mamy przed sobą tajemnic.
- Kochanie, żebyś czasem się nie zdziwił. – odparła że śmiechem Mel.
- Widzisz braciuszku zostałeś sam. – Zayn udał obrażonego i założonymi rękami odwrócił się plecami.
- A to po za tym obiad gotowy.
- Dopiero teraz to mówisz. – krzyknęła Doniyah- Umieram z głodu. – i za chwile trójki dziewczyn nie było.
- Widze że się dogadujecie. – Zayn przyciągnął do siebie dziewczynę i za rękę schodzili na dół.
- Chyba mnie polubiły.
- A mówiłem, ja za…
- Ty zawsze masz racje. – dokończyła za niego.
- Nawet sama mi to przyznajesz.
- Jeszcze tylko naucz się wyczuwać sarkazm a będzie dobrze. – poklepała go po ramieniu i dosiadała się do stołu. Gdy już każdy najadł się pysznym daniem zgodził się na jakiś mały sens filmowy. Po pięciu godzinach oglądania każdy zmęczony udał się do swoich pokoi.
Rozdziały będę dodawała co tydzień !
Nie mam zamiaru kłamać, więc powiem prawdę. Ten rozdział pisałam aż przez tydzień i ani trochę nie chciało mi sie go pisać. Powód ? Oczywisty, zauważyłam że połowę osób przestało czytać co nie powiem, zabrało mi chęci do dalszego pisania i uświadomiło że zjebałam to opowiadanie. No ale coż pisać lepiej nie umiem. Wiem że ktoś, kilka osób jeszcze to czyta dlatego napisałam ten rozdział i będę pisała następne ale rzadko. Wpłynęło na mnie to, teraz mam chęc zakończyć to opowiadanie ale nie mogę, bo zostało kilka osób.
Czuje sie ten smutek gdy coraz mniej osób to czyta, więc wybaczcie jeśli ten rozdział jest beznadziejny i kolejne też ale już nie pisze z takim zapałem jak wcześniej.
Przepraszam! ;c
  • awatar .little things.: o czym ty mówisz? to było świetne, zresztą jak zawsze xx to, ze nie zawsze komentuje nie znaczy ze nie czytam x CZYTAM I KOCHAM TO OPOWIADANIE, naprawdę. nie przepraszaj, tylko po prostu dalej rozwijaj swój talent xx czekam na nowy xx
  • awatar Gość: Zjebałaś? HAHAHAAHAH, NEXT JOKE PLEASE. J***nie to jest moja działka slońce. c: Ten rozdział jest zajebisty. <33 Może i niektórzy czytelnicy (czyt. dziwni ludzie) odeszli do Cb ale pamiętaj, ze zawsze bd miała wiernych fanów, takich jak ja. : ) Może i nie czytam tego, że tak powiem systematycznie, albowiem brak czasu, ale zawsze nadrabiam zaległości. ; ) I nie przepraszaj, bo nie masz za co. :3
  • awatar CrazyNika: Czekaj, czekaj? co zrobiłaś? Zjebałaś? Prędzej ja swoje. Przeczytaj najpierw mój komentarz. W paru przypadkach robię tak, że czasami choć rozdział mi się nie podoba, piszę, że jest fajny. U ciebie piszę, że są genialne, bo są genialne! Naprawdę prawie żadne opowiadanie mnie tak nie rozbawiło do łez, nie wzruszyło, nie poprawiło humoru po spapranym dniu. dokładnie tak, twoje opowiadanie, każdy wpis powoduje uśmiech po całym dniu smutania! Mam nadzieję, że uwzględnisz moje zdanie w swych przemyśleniach, ponieważ bez twojego opowiadania pinger nie będzie pingerem. Więc mam nadzieję, że nigdy nie będziesz próbowała go zawiesić. Pozdrawiam ciepło. Jak zawsze wspaniały rozdział (: xx
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Siedziała na ławce i nie wiedziała co ze sobą zrobić. Wróciła do miejsca w którym od zawsze żyła. Kochała Londyn i pokochała tą pogodę. Zawsze wolała słońce, bo deszcz sprawiał wrażenie że wszystko jest szare. Ale to się zmieniło, ona nigdy tak nie czuła, mimo że deszcze potrafił padać całymi dniami, a na niebie nie było białych chmur ani słońca które zakrywały pochmurne chmury ona miała uczucie że to miejsce jest szczęściem. Że słońcem którym oświetlają jej życie jest rodzina, przyjaciółka i chłopak. A teraz mimo słońca które rzadko się zdarza, teraz świeci i ogrzewa jej ciało w parku ona widzi wszystko na szaro, zabrakło jednej osoby w tym świecie, w tym miejscu a wszystko się zmieniło. Dopiero wtedy zrozumiała że jedna osoba zmienia wszystko w naszym życiu, że jeśli ta osoba odejdzie od nas nic nie będzie jak dawniej i nie ma możliwości tego na prawienia. Trzeba się nauczyć od nowa żyć, bez obecności tej osoby, bez wszystkiego co cię uszczęśliwiało. Nie można zapominać że jeśli jedna osoba odejdzie od nas, to przecież reszta zostanie i to trzeba docenić. Mel wiedziała że ma tak wspaniałych ludzi przy sobie, tylko ta cholerna pustka po przyjaciółce sprawiała że czuła się jakby już nie miała nikogo. Trzeba znaleźć tą siłę by ruszyć dalej z bólem który sprawia przeszłość , wspomnieniami które nocami sprawiały ze łzy same się cisną a ból w sercu uświadamia że nigdy o ty chwilach nie zapomniałaś i tak bardzo za nimi tęsknisz. Nigdy o przeszłości nie da się zapomnieć, po prostu trzeba nauczyć się z nią żyć, tylko to jest najtrudniejsza rzecz w życiu, dla Mel nie do zrealizowania.
Od razu jak tylko wylądowali Mel poprosiła by zawieźli ją na cmentarz. Ale tam nie poszła, chciała ale jej myśli są tylko skierowane do jednej sprawy, do jednej chęci którą jest odwiedzenie Nate. Poczucie winy które ją dręczy. Ma ochotę do niego pójść i przekonać się że z nim jest wszystko porządku. Że nie załamał się tym co mu zrobiła, że żyje. Tylko bała się jak to spotkanie na niego wpłynie, jak to wpłynie na chłopaków gdy dowiedzą się że złamała obietnice którą im złożyła, że już nigdy nie spotka się z nim. Złamała ? Tak, nogi ją zaprowadziły pod jego dom, czuła się z tym źle ale z drugiej strony musiała wiedzieć co u niego. Musiała a konsekwencje w tym momencie się dla niej nie liczyły..
- Mel. – drzwi się otworzyły a w nich stanął w samych spodniach blondyn, ze zdziwieniem na twarzy. Nigdy się już jej nie spodziewał, przecież wybrała ich nie jego, nie rozumiał dlaczego tu przyszła. Ale ona nie potrafiła odpuścić.
- Cześć Nate. – odparła nie pewnie, cicho. Z chęcią ucieczki, gdy nie zobaczyła zachwytu na jego twarzy, przecież czego się spodziewała.
- Po co przyszłaś ?
- Bo chci…
- Kochanie, kto przyszedł ? – Mina jej zbladła. Gdy zobaczyła ją w jego koszulce. Tylko. Nie , nie to nie była zazdrościć. To była złość która się nasilała. Była na niego w tym momencie cholernie zła. Wszystko mu o niej opowiedziała, przysięgał że jak zobaczy to własno ręcznie ją zabije a on się z nią przespał.. Zdradził ją jako przyjaciela z jej największy wrogiem. Przecież nie jestem jego przyjaciółką, nie zasługuje na to. – pomyślała ale złość jej nie przeszła, nigdy się tego nie spodziewała. Stała tam i patrzyła na dziewczynę która chytrze się do niej uśmiecha. Przestała nad sobą panować, czuła że nie wytrzyma i nikt nie będzie jej wstanie powstrzymać od zabicia tej suki.
- Obiecałam Ci coś. – warknęła, na co Nate skrzywił się gdy usłyszał jej głos. Wszystkie mięsnie mu się na prężyły Stał przerażony, nigdy nie słyszał by Mel mówiła takim głosem, nigdy nie widział jej w takim stanie, w stanie który oznaczał że jej wróg miał przej**e.
-Myślisz że się ciebie boję.
- Obiecałam, a ja dotrzymuje obietnic. – minęła szokowanego blondyna i stanęła tuż przy niej .- Zabije cie suko, k***a zabije. – syknęła i rzuciła się nią. Dziewczyna opadła na podłogę, Mel usiadła na niej i okładała jej twarz pięściami, brunetka próbowała się bronić dlatego Mel też przyjęła kilka ciosów. W tej całej furii Mel ujrzała lampkę na stoliku, szybko po nią sięgnęła i wycelowała nią na głowę dziewczyny, gdy robiła zamach, Nate złapała ją za nadgarstek i wyrwał lampkę, odciągając ją od leżącej. Wprowadził ją z domu.
- Co ty k***a robisz, chcesz ją zabić ? – darł się na nią na środku drogi.
- Powinna zdychać, mam nadzieje że to robi.
- Co się z tobą dzieje ? – znał ją od dawna, znał ją dobrze i nigdy nie widział u niej takiej złości. Nie panowała nad sobą, jakby była kimś innym. Wiedział że ona nie żartuje i by mogła ją zabić. Wiedział to bo Mel mu opowiedziała co ona zrobiła i że Mel jest zdolna zrobienia to dla swoje przyjaciółki. Jest wstanie dla niej zrobić wszystko, nawet zabić.
- Ze mną ? To raczej z Tobą. Obiecałeś mi a co nagle z nią się pierdolisz ?
- Nie tylko ja nie dotrzymuje obietnic. – zabolało. Nie dlatego że jej to wypomniał, tylko dlatego ze wiedziała że go to zabolało. Zraniła go..
- Nie chciałam żeby tak wyszło! Nie chciałam! Ale oni się nie zgodzili. Rozumiesz, nie zgodzili. Musiałam wybrać.
- Wybrałaś ich. A ja wybrałem Dianę, nie ciebie. Więc nie powinnaś mieć do mnie pretensji. – patrzyła na niego załzawionymi oczami. Bolało, strasznie bolało ale sama na to zasłużyła. Poczuła ból który poczuł Nate gdy go zostawiała, poczuła to samo i zrozumiała jak bardzo siebie nienawidzi. Dla Mel to był cios poniżej pasa że wybrał jej największego wroga niż ją. Rozumiała jakby to był ktoś inny ale nie ona… Ale nie doszła do tego że ona też wybrała jego największych wrogów, nie rozumiała że zrobił to dla zemsty. Chciał jej pokazać że nie jest zabawka którą może ranić. Zranił ją tak samo jak ona jego, tylko nie spodziewał się tego że w tym momencie ból mu się powiększy gdy widzi ją w takim staniem. Działał pod impulsem, znalazł Diane gdy ich bus znikł za zakrętem, był wściekły, zraniony. Mel spuściła twarz i odeszła. Szła tam gdzie zawsze, gdy musiała się wygadać. Tylko zamiast do domu Ad szła na cmentarz. Po dwudziestu minutach doszła, usiadła na ławce a łza spłynęła po poliku. Nie chciała już płakać, miała dość tych łez. Tego że chłopaki muszą ją widzieć w tym stanie ale nie mogła przestać płakać..
- Wiesz Ad zawiodłam wszystkich. Zawiodłam Ciebie, chłopaków, osoby które są dla mnie wszystkim. Moje obietnice stały się niczym. Obiecałam pomóc Nate a go tylko zraniłam, choć ma już pocieszenie które trochę skrzywdziłam. Obiecałam Ci że dam radę ale sama widzisz że staram się ale to jest najtrudniejsza rzecz jaką musze zrobić, o mało nie zabiłam człowieka. Obiecałam Zaynowi i chłopakom że nigdy się z nim nie spotkam ale zrobiłam to i pewnie ich okłamuje. Nie mogę im powiedzieć prawdy, znienawidzą mnie a ja ich potrzebuję. Zawiodłam po całości, jedyne co osiągnęłam to pozbycia się chęci alkoholu, dałam rade i nie musze już pić tego świństwa ale to nic dla mnie nie znaczy, skoro znowu wszystko spierdoliłam. Wybacz mi Ad. I nie opuszczaj mnie, mimo to że zawodzę na każdym kroku. Przepraszam ale to jest trudne.
-Matko Mel co ci się stało ? – Niall wydarł się na cały dom, widząc dziewczynę wchodzącą do domu. Popatrzyła na niego dziwnie i podeszła do lustra. K***a- pomyślała i dotknęła rozciętego polika i wargi.
- eeee, wywaliłam się.
- Mel kochanie co się stało ?- wszyscy wpadli do przedpokoju. Zayn przytulił dziewczynę, po chwili odsunął się, złapał za rękę i zaprowadził do kuchni, karząc jej usiądź na krześle a sam zaczął szukać apteczki.
- Jak szłam na cmentarz, zobaczyłam kogoś i się przestraszyłam, nie wiem czemu ale czułam że musze uciekać i gdy zaczęłam biec odwróciłam się zobaczyć czy kogoś za mną nie ma i nie zauważyłam ławeczki, potknęłam się o nią i upadłam na ziemie.
Nie obeszło się bez pouczeń żeby uważała i że następnym razem zawsze będzie z kimś chodziła. Czuła się źle ze ich okłamała ale czuła że tak musiała, by było zacznie gorzej jakby dowiedzieli się prawdy. Choć wtedy nie wiedziała że kłamstwo, nawet najmniejsze może zniszczyć wszystko…
- Kochanie musimy pogadać, bo jest jedna sprawa. – Zayn zamknął drzwi do ich pokoju i położył się obok Mel, która wpatrywała się w sufit.
- No mów.
- Bo mamy teraz kilka dni wolnego po trasie i chciałbym odwiedzić rodziców. – nie rozumiałam czemu by zestresowanym tylko wszystkim, przecież nie będzie na niego zła, że chce jechać do domu rodzinnego.
- Dla mnie spoko. Dam sobie radę, to kilka dni.
- Z Tobą. – powiedział po cichu.
- Co ze mną ? – spojrzała na Malika, opierając się na łokciach.
- Chce żebyś jechała ze mną.
- Coo ? Ale że jaaa ? Nie nie nie nie. – nie chciała tam jechać bo bała się tego spotkanie. Poznanie rodziców swojego chłopaka, to dla niej najgorsza rzecz.
- Ale dlaczego nie chcesz ?
- Jeszcze pytasz, bo to za wcześnie. A jeśli twoja mama mnie nie polubi ? Uzna mnie za jakąś wariatkę albo co. Albo najgorsze zabije mnie.- zaśmiał się.
- Mel jest pewien że cie pokocha. Nie masz czego się bać. Kochanie jesteśmy już długo ze sobą. Ja już poznałem twoich rodziców teraz ty musisz moich, to dla mnie ważne bo chce się każdemu tobą chwalić. A ty ze mną pojedziesz jak mnie kochasz.
- Ej nie ma tak. Dobrze wiesz że ten argument zawsze wygrywa. – oburzyła się, stając z łózko. Chciała to zrobić dla niego, ale perspektywa spotkanie się z jego rodzicami ją najzwyczajniej przerażała. Ale wiedziała że musi to zrobić , wróciła do łóżka położyła obok i złożyła na jego ustach pocałunek.
Siedziała na kanapie i nerwowo pożerała chipsy z paczki. Patrzyła się w włączony telewizor, ale nic nie rozumiała co mówi dziennikarkach w rannych wiadomościach. Jej umysł przechwycił strach, obawy przed tym spotkanie. Co prawda mieli wyjechać jutro wieczorem ale Mel już cała się denerwowała, bała się myśleć że skoro teraz się denerwuje co będzie na miejscu przy jego rodzinie. Zgodziła się. Zgodziła bo musiała. Nie potrafiła mu odmówić patrząc jego brązowe oczy które aż promieniały zachwytem nad tym pomysłem. Było to dla niego ważne. Chciał by jego rodzina zrozumiała dlaczego ją tak bardzo kocha, chce by ją pokochali i zaakceptowali, co jego zdaniem było oczywiste, uważał że Mel nie dało się nie polubić. Dla niej też było to spotkanie ważne, a najważniejsze zdanie jego mamy o niej. Boi się tego że ją nie polubił, każe zerwać Zaynowi z nią. Uzna ją za jakaś psychopatkę uzależnioną od alkoholu i z depresją bo stracie przyjaciółki, która czasami chodziła jak zombie z rozmazanym tuszem od łez, nie zwracając uwagi na nic. Nic wtedy nie potrafiło zastąpić jej myśli że ona od niej odeszła. Miała takie dni, bała się że wtedy też ją dopadną. Bardzo chce żeby bruneta rodzice ją zaakceptowali i uznali za tą idealną dziewczynę dla ich syna ? Ale czy ona zasługiwała na Zayna ?...
- Siemaa podkradaczu ! Co ty taka wystraszona ? - Louis rozłożył tyłek siadając przy niej, patrząc się z rozbawieniem na minę dziewczyny.
- Zayn jedzie do rodziców… a ja jadę z nim. – Lou prychnął śmiechem ale za chwile spoważniał.
- Masz rację powinnaś się bać. Jego rodzice a szczególnie mama to najgorsza osoba jaką możesz spotkać na swojej drodze. Zrobi ci takie przesłuchanie, że będzie o tobie wiedziała więcej niż twoją mama, niż ty a później odeśle cie z kwitkiem że nie jesteś idealna dla Zayna. Cóż wrócisz albo zginiesz na miejscu. Ale jak wrócisz to z wielką traumą do końca życia.
- Lou miałeś mnie pocieszyć że będzie dobrze a nie !Przez Ciebie się boje jeszcze bardziej. – ręką zakrywał usta by nie wybuchnąć śmiechem na jej coraz większe przerażenie w oczach. Dziewczyna zaczęła nerwowo chodzić po pokoju a on nie mógł wytrzymać, wybuchł śmiechem a Mel posłała mu pytające spojrzenie a za chwile rzuciła go poduszką rozumiejąc że on sobie z niej jaja robi. Miała ochotę go zabić!
- Mel żartowałem. Nie masz czego się bać. Zayna rodzice są cudowni, mili i z pewnością cie pokochają. – przytulił ją mocno i zostawił samą ze swoim myślami. Opadła na kanapę. Przecież prędzej czy później bym musiała ich poznać, ale czy później bym miała taki sam strach. Im wcześniej tym lepiej, będę miała to za sobą. Może mnie polubią a najgorsze scenariusze okażą się nie prawdą, tylko głupim wymysłem mojej wyobraźni.- Pomyślała i zamknęła oczy. Nie czuła żadnego stresu, jakby przez chwile jej uczucia odpłynęły. Czuła się obojętna, po prostu chciała leżeć i nie myśleć o niczym, o tym że za każdym razem musi coś zepsuć…
- Mów. - usłyszała tylko gdy weszła do pokoju loczka, podobno chciał z nią rozmawiać.
- Ale co ? – spytała zdziwiona wygodnie rozsiadając się na fotelu i za chwile okręcała się na nim.
- Komu przywaliłaś ? Pewnie nie źle mordkę jej obiłaś co ? – Mel momentalnie zatrzymała się na fotelu który z wielkim rozpędem kręcił się i sprawiał zawroty głowy u dziewczyny. Spojrzała się przestraszona na Stylesa , skąd on to wiedział…
- Z nikim się nie biłam. – Czemu skłamała ? Wiedziała że jakby się dowiedział o Nate to tak by się wściekł, że chyba by zabił każdego kogo napotka. Najbardziej z całej piątki on nienawidził go najbardziej, nawet Zayn taką nienawiścią go nie darzył jak loczek. Myślała że dla ich dobra im nie powie, ale przecież kłamstwo zawsze wygrywa z prawdą a wtedy to nie jest dla nikogo dobre.
- Przecież widzę że to są ślady bójki. Mnie możesz powiedzieć.
- Harry już mówiłam z nikim się nie biłam. Daj mi spokój .- syknęła wściekła.
- Czyli nie okłamujesz mnie ? I ten upadek to prawda ?
- Prawda.
- To dobrze, wiesz ze nie lubię kłamstw. – przytulił ją do siebie. Po czuła się z tym źle, ale co miała mu powiedzieć? Harry byłam się spotkać z Natem a u niego zastałam dziewczynę która wtedy była pod szpitalem i się z nią pobiłam. Pamiętasz? Pisali o tym w gazecie. No i chciałam ją zabić ale Nate mi nie pozwolił i wydarł się na mnie mówąc że wybrał ją co mnie zabolało ale czego mogła się spodziewać nie ? i teraz was okłamałam i złamałam obietnice. ? To miała mu powiedzieć, tą całą prawdę. Nie mogła, czuła że nie mogła. Przecież oni też raz ją okłamali dla jej dobra, tylko wtedy na prawdę zrobili to dla jej dobra, dali jej ostatni dzień w którym naprawdę była szczęśliwa. Od tamtej pory nigdy nie czuła już takiego szczęścia. Dali jej wtedy co najpiękniejsze a ona myślała że teraz też ich okłamała dla ich dobra, ale zrobiła to dla siebie by od niej nie odeszli, nie wzięła pod uwagę że to kłamstwo może kiedyś ujrzeć światło dzienne i przekreślić wszystko. Że chłopaki nie będę na nią wściekli za to że się nim spotkała, tylko za to że ich okłamała. Ale przecież tak wiele osób popełnia ten błąd, ona też jest człowiekiem i mam prawo do błędów…
- Jeszcze nie zjadłaś tych chipsów ? – do kuchni wszedł uśmiechnięty Lou. Mel pokiwała tylko przeczącą i nerwowo spojrzała się na zawartość w opakowaniu .- To daj trochę. – wyrwał jej paczkę i zatopił w niej rękę. – Wiedziałem ! Wiedziałem że to ty ! No nie, jak mogłaś i to moje i jeszcze ich włożyć do tego brudnego solą opakowania. – wydarł się z pomarańczowym plasterkiem warzywa w ręce.
- Czemu tak krzyczysz ? – do kuchni wparował blondynek na głowie z kawałkami popcornu a w ręce trzymał miskę z tym pożywieniem.
- Ona mi zjada marchewki! – odwrócił się do niego oburzony. – Ale zaraz, zaraz ! – ponowie spojrzał na Mel – skąd wiedziałaś gdzie są przecież je schowałem przed Tobą ?
- jak mogłeś jej przed mną schować, co ? To ja powinnam być tu oburzona a nie ty. Ale znalazłam je i wybaczam Ci. A znalazłam je bo krzyczały do mnie że cie nie kochają i wolą być w moim żołądku.
- Kłamiesz !
- Nie, one mają Cie po prostu w dupie !
- Oddawaj ! – krzyknął gdy Mel wyrwała mu paczkę i wybiegła z kuchni. Szła zadowolona spacerkiem, dopóki nie usłyszała kroków za sobą, obejrzała się i za nią biegł Lou z szczotką do zamiatania ? Tak to była szczotka, zaczęła biec śmiejąc się. Ganiały się po całymi domu.
- Dzięki skarbie za pomoc, gdy on chce mnie zabić . – rzuciła przebiegając przez salon, gdzie reszta patrzyła się rozbawieniem na dwójkę ganiających się idiotów. Usłyszała tylko jego ciche ‘ będę miał spokój ‘ nie zdążyła się do niego wrócić bo za nią biegł już rozbawiony Harry który był łaskaw pomóc, ale Lou. Obróciła się gdy nie wiedziała, gdzie już ma uciec. Ale nikogo za nią nie było. Skierowała się do drzwi którymi wpadła.
- Buuu ! – Harry wyskoczył na progu.
- Aaaaaa ! – wydarła się skacząc ze strachu, Styles zaśmiał się widząc reakcje dziewczyny po czym złapała ją i przełożył przez ramie, nie zwracając na darcia, walnie pięściami w jego plecy i wiercenie Mel.
- Za mną !- rozkazał zdyszany Lou gdy zobaczył dwójkę idącą w jego stronę, znaczy jeden tylko szedł…
- Spowiadaj się bo Cie rozstrzelam. – Mel stała w kabinie w łazience i śmiała się do węża który był wycelowany w nią. – Powiedz że to kłamstwo a one mnie kochają .- pokazał palcem na paczkę po chipsach.
- My cie nie kochamy. – odezwał się Harry zmienionym głosem.
- Marchewki przemówiły. – wydarła się podekscytowana Mel.
- Nie , nie nie – Lou opadł na kolana – Przecież byłem dla nich tak delikatny. Tak delikatnie ich jadłem a one co..
- Jesteś do dupy marcheweczko. – Mel zaśmiała się i poklepała go po ramieniu, ten spojrzał się nią z wyrzutem.
- A ty dokąd ? – zagrodził dziewczynie wyjście loczek. – Chyba nie sądzisz że nie korzystam z tej okazji .
- Niee wa…- nie dokończyła go poczuła na sobie lodowatą wodę
Reszta wieczoru nie minęła spokojnie. Lou był smutny z braku odwzajemnienia jego uczuć do marchewek i wypomniał Mel jej bardzo ale to bardzo dobre pocieszenie. Później przypomniała sobie o słowach Zayna i zaczął przed nią uciekać, goniła go przez kilka minut krzycząc’ nigdy nie zaznasz spokoju ‘ gdy się poddał i opadł na kanapę Mel skoczyła na niego okładając go poduszkami i tak wybuchła wojna na poduszki do której każdy się przyłączył. Harry cały wieczór czekał na zemstę brunetki za kąpiel której uważnie się przyglądał, ona już miała idealny plan. Niall chował się z czekoladą przed Mel która i tak go dopadła a później razem w kącie pokoju dla gości siedzieli i wyjadali wszystkie słodycze jakie znaleźli w pokojach chłopaków. A Liam się wściekał za bałagan ale za chwile dołączył się do zabawy z resztą. O 24 w nocy bawili się w chowanego..
- Meeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeel ! – krzyknął wściekły Harry o 7 rano.
ten rozdział wyszedł na prawde mi długi bo pisałam pisałam i nie umiałam tego zakończyć. Mam nadzieje że nie znudziliście się w połowie
Rozdział pewnie za kilka dni, więc do zobaczenia ;d
całussskiii ;*
  • awatar Gość: Aw, aw. Hihihi, jak słoooooooooooodko. :D
  • awatar CrazyNika: Harrego dopadła zemsta Mel... Czuje że będzie miała kłopoty z powodu tego że ich okłamała. Szczerze jednak ciesze się że Mel przywaliła Dianie. O Bosze, bosze, bosze... Czemu to jest takie cudowne? No nie moge no! Czekam kochana na nastepny. Więcej takich długich (: xx
  • awatar ♥Everything About You♥: wooow, genialny! hahahahahaha, Lou latający ze szczotką...i te marchewki, hahahahahaha! to jest mega, pisz kolejny dziewczyno! czekam♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Mel przetarła nie wyspane i domagające się jeszcze trochę snu oczy. W tym momencie miała ochotę udusić tych ludzi co biegają po studiu i drą swoje mordy. Westchnęła i spojrzała na śpiącego z uśmiechem Malika. Uśmiechnęła się mimowolnie i pocałowała go w czoło, stając po cichu z kanapy. Zarzuciła na siebie wczorajsze ciuchy i na palcach wyszła z pokoju. Nie chciała iść do wynajętego hotelu więc udała się do ich busa, gdzie zastała Louisa rozwalonego na łóżku z otwartą buzią wpatrującego się w sufit. Ciekawy widok…
- Lou bo zaraz mucha Ci tam wleci i Cie przeleci. – w tym momencie sama sobie nie dowierzała skąd biorą się jej te rymy.
- Wcale nie mam nic przeciwko.
- Powiem marchewką że ich zdradzasz. – zaśmiała się na reakcje marcheweczki który natychmiast zerwał się z łóżka podbiegając do Mel.
- Nie mów! Ja żartowałem, nigdy w życiu nie śmiałbym ich zdradzić.
- Są twoim życiem i bez nich byś umarł.- zaśmiała się , wywracając oczami.
- Ty mnie rozumiesz! – wydarł się szczęśliwy i mocno przytulił dziewczynę.
- Dużo już czasu spędziliśmy razem, ale nadal się dziwie że z tobą wytrzymuje.
- Ja i moje marcheweczki Cie kochamy.
- Jednak nie wytrzymuję! – powiedziała zrezygnowana z głupoty Lou i uciekając od niego, weszła do mini kuchni. Wyjęła kilka kromek chleba, posmarowała je masłem, położyła ulubioną wędlinę Zayna, za pomocą ketchupu na jednej kanapce zrobiła serce, na drugiej uśmiechniętą minę, na trzeciej buziaka a na pozostałych zrobiła oczy z dwóch plasterków ogórka, nosa z malutkiego kawałka papryki a uśmiech wykroiła z skórki pomidora. Do szklanki nalałam sok pomarańczowy i wszystko ustawiła na tacy. Mały gest, może nie tak idealny ale na pewno chłopaka ucieszy. Po drodze do drzwi natknęła się znowu na Louisa który próbował wyrwać jej jedzenie ale gdy ujrzał brak nawet jednego plasterka marchewki odszedł zrezygnowany. Całą drogę od busa do studia przeszła z uśmiechem.
- Siadanie dla mojego seksiaka! – uśmiechnęła się szeroko gdy akurat jak weszła Malik zakłada na siebie ciuchy.
- Zrobiłaś mi siadanie ? – spytał nie dowierzając, czuł się głupio, uważał że to on powinien wstać pierwszy i zrobić jej taką niespodziankę. – To chyba ja powinienem..
- Seksiak, nie ma czegoś takiego że to chłopak powinien przynosić dziewczynie siadanie do łóżka. Oczywiście jest to bardzo miłe, ale nawet nie wiesz jak mnie uszczęśliwia robienie Ci tych kanapek i patrzeć na twój cudowny uśmiech.
- Jakie słodkie ! Kochanie jesteś cudowna! – pociągnął ją za rękę do siebie i pocałował. Każdego dnia dziękował za aż tak idealną dziewczynę, za to że może ją mieć przy sobie i za to że tak bardzo go pokochała. Dzięki niej był najszczęśliwszym chłopakiem na świecie. Mel z uśmiechem przyglądała się zjadającemu brunetowi kanapki. Nie obyło się bez wymuszenia na niej, by też z nim zjadła. Na jedzeni i szczęśliwy udali się do hotelu, gdzie wszyscy spali w najlepsze. Zayn popatrzył znaczącą na Mel i razem pobiegli do łazienki nalewając do jakikolwiek pojemników wodę która wywali na głowy śpiochów. Z piskiem dwójka zamknęła się w łazience uciekając przed wk**oną czwórką. Dlatego że nie mogli wyjść z łazienki, wzięli wspólny prysznic, co im się bardzo podobało.
- Chyba nie opłaca nam się suszenie. – stwierdziła wychodząc z kabiny. Zayn tylko przytaknął i owinęli się w ręczniki. Czuli że jak wyjdą na sucho im to nie ujdzie. Gdy tylko Zayn popchnął za klamkę a drzwi szczerzej się otworzyły, poczuli na sobie zimny okład. Spodziewali się ich z wiadrami wody a tu… śnieg ? Skąd oni wzięli śnieg.. a no tak tu jest zima-pomyślała i zaczęła strzepywać z siebie śnieg który szybko rozpuszczał się pod pływem ciepła w pokoju. Słysząc tylko cwaniackie śmiechy czwórki ponownie zamknęli się w łazience tym razem osuszając swoje ciało i zakładając czyste ciuchy.
Nadszedł wieczór, czas koncertu. Wszyscy siedzieli w garderobie szykując się do wielkiego wejścia na scenę. Mel siedziała na kanapie i śmiała się przyglądając każdemu chłopakowi po kolei. Zaynowi który sprzeczał się z fryzjerką że on chce mieć inaczej włosy, że tu mu włos opada. Ta… Louisowi który wcinał marchewkę, a do drugiej przykład sztuczne włosy i udawał że umie mówić w lustrze. Harold z uśmiechem przyglądał się poczynaniom kobiet nad jego wyglądem. Niall ciągle pośpieszał jej bo musiał jeszcze zjeść przed występem. A Liam niewiarygodnie się wiercił, ciągle pisząc smsy. Patrzyła tak na nich i współczuła tym kobietom…
Rzuciła szybie ‘ ide po sok ‘ i wyszła. Szła do pomieszczenia gdzie miał się odbyć poczęstunek za udany koncert. Weszła i rozglądała się za czym do picia. W rogu ujrzała stolik z piciem. Nagle zamarła, uświadomiła sobie coś chce zrobić, stała przy stoliku z szampanem z wyciągniętą rękę po lampkę. To nie to samo co wódką, ale te kilka procentów złagodzi jej pożądanie które ją pali.
- nie nie nie nie nie !- zaczęła krzyczeć . – Ad do cholery gdzie ty jesteś! Potrzebuję się, tak cholernie co potrzebuję. Żebyś mnie przytuliła i powiedziała że k**a jest c*jowo i będzie ale dasz radę , bo masz mnie. Ciągle to powtarzałaś więc dlaczego cie przy mnie nie ma. – do ręki wzięła lampkę i rzuciła nią o ścianę krzycząc – Dlaczego mi ją k***a zabrałeś ? Dlaczego mi ją zabrałeś ? – upadła na kolana i wybuchła śmiechem. – nie..na.w..idze.. ci…e . – rozpłakała się w najlepsze, czuła cholerny ból, ból który od dnia jej śmierci ani trochę się nie zmniejsza, tylko wyżerał ją od środka czekając aż w końcu się podda i odejdzie. Zabijał ją a ona nie miała siły z nim walczyć..
- Mel! – Zayn szybko podbiegł do dziewczyny, mocno ją wtulając w siebie. – Co się stało ? – zobaczył rozbite szkoło i mokro ścianę, wiedział że o mały włos..
- On mi ją zabrał! Rozumiesz on mi ją zabrał! Nie miał takiego prawa a mi ją zabrał..
- Mel, kochanie nie płacz! Już uspokój się, ona jest przy tobie, czuwa nad tobą i nigdy cie nie zostawi. Może jej nie czujesz, nie widzisz ale ona jest z tobą w każdej twojej sekundzie życia i Cie chroni i na pewno prosi Cie o to żebyś dała radę bez niej..
- Zayn a ja mam już coraz mniej te siły. Każdego pieprzonego dnia się budzę z nadzieją ze ją zobaczę po to by zaraz się rozczarować i wybuchnąć płaczem bo już nigdy jej nie zobaczę..
- Skarbie wiem jak musi CI być ciężko, ale przez tyle dni dałaś radę więc dasz dalej. Nigdy Cie nie zostawię, ani chłopaki. Rozumiesz zawsze będziemy przy tobie tak jak Ad. Pomysł co ona by teraz Ci powiedziała ?
- Żeby ruszyła to śliczne dupsko i pokazała każdemu że nic mnie nie rozpierdoli .
- no to, zrób tak.
- nie umiem…
- złap mnie za rękę. – Mel popatrzyła się na wyciągniętą rękę bruneta po chwili złapała ją i za jego pomocą podniosła się. – Razem damy rade. Pamiętasz razem na wieczność ?
- I już nigdy osobno. – uśmiechnęli się oboje. Wtuleni w siebie ruszyli do garderoby i nikomu o tym nie powiedzieli, Mel nie chciała ich martwić. Kibicowała im na koncercie, uśmiechając się szeroko na ich szczęśliwe słodkie mordki. Po koncercie wszyscy zmęczeni wrócili do hotelu.
Kolejne dni trasy miły szybko, przyjemnie ale też były znów słabości Mel gdy zamykała się po kątach by móc się wypłakać, często tam usypiając gdzie znajdował ją któryś z chłopaków. Wiedzieli że jest jej ciężko, ciągle pytali jak się czuję ona zbywała ich krótkim ‘ lepiej ‘ i dawała do zrozumienia że nie chce o tym rozmawiać. Pewnego wieczoru rozpłakała się przy wszystkich, rozmawiając z nimi. Ale przeważnie dnie im miały na śmiechu, którego próbowali dostarczyć Mel jak najwięcej. Udawało się im to. Ciągle zwiedzali piękne miejsca, robili specjalne pobudki, siadania do łóżek i też chwile romantyczne z udziałem Mel i Zayna. Tak im minęła cała trasa, na śmiechu płaczu i zabawie. Mimo wszystko każdy uważał to za udane miesiące. Czas wracać do domu.
To jest rozdział który na mniej mi sie podoba.. całkowita klapa i brak pomysłu ;c Wybaczcie, postaram sie chociaż żeby kolejny był lepszy.
Całusski i do kolejnego !
  • awatar Gość: Jak słodko w tej trasie. c: Szkoda mi Mel. :c Ale będzie dobrze, ja to wiem. :3
  • awatar Carrots:*: Jaka klapa?! Co ty pleciesz?? Rozdział jest boski! :) Uwielbiam te twoje teksty;P
  • awatar CrazyNika: Klapa?! wiesz jak bym cholernie chciała chociaż w połowie napisać tak udany rozdział?! Naprawdę, masz talent! :) Poczułam taki smutek i lekko mnie to rozbawiło gdy biła się ze swoimi myślami i mówiła do siebie. Strasznie mi jej szkoda. Czekam na kolejny kochana! Dodaj szybko! :) xx
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Tej nocy Mel nie mogła zasnąć patrzyła się w sufit, czasami zerkając na śpiącego obok Malika. Myślała nad tym co się stało dzisiaj wieczorem. Jej objawy że jeśli zostawi go to on prędzej czy później odejdźcie wzrosły po tym co zobaczyła i usłyszała. Lecz była wdzięczna że nie słyszał tego Zayn bo inaczej by to się skończyło krwawo. Mel wzięła głęboki wdech i sięgnęła po telefonu. Na wyświetlaczu widniała czwarta w nocy . Zdjęła z siebie rękę Zayna i po cichu na placach wstała i ubrała na siebie coś cieplejszego. Zeszła po schodach, trzymając się bajerki bo po ciemku nic nie widziała i z ulgą przekroczyła próg drzwi. Na dworze od razu poczuła zimny wiatr, szła chodnikiem w stronę cmentarza. Czy normalny człowiek poszedł by nocą na cmentarz ? Wątpię ale Mel musiała się pożegnać na miesiąc z przyjaciółką. Gdy dochodziła do grobu Ad, zobaczyła cień człowieka. Podeszła bliżej i ujrzała sylwetkę Stylesa. Odetchnęła z ulgą i wycofała się.
- Mel ? – dziewczyna odwróciła się i podeszła do chłopaka siadając na ławce.
- Nie chciałam Ci przeszkadzać.
- Nie przeszkadzasz. Siedzę tu od godziny w ciszy. Nie wiem co powiedzieć, żadne słowa nie oddadzą tego jak pragnę by ona z nami nadal była.
- Nie tylko ty tego chcesz, Harry. Ale nasze pragnienie nic nie znaczy i się nie liczą.
- Wierzysz w to że znajdziesz jeszcze przyjaźń taką prawdziwą ?
- Na pewno nie taką jak z Ad. Nie, nie wierze w to.
- Ja też nie wierzę, że kogoś jeszcze pokocham.
- Harry rozejrzy się każda dziewczyna, no dobra może nie tu ale na tym świecie połowę dziewczyn pragnie byś chociaż na nie spojrzał, wszystkie by chciałby być z tobą i jestem pewna że wśród wszystkich dziewczyn które chodzą po ziemi, żyje ta jedyna dla ciebie. Jak ją spotkasz będziesz od razu to wiedział ale daj sobie czas. Jeszcze dużo razy możesz się zakochać, zauroczyć.
-Mel dlaczego ty zawsze wiesz co powiedzieć ?Ja też jestem pewny że znajdziesz prawdziwą przyjaźń.
- Bo to ja, ale często gadam głupoty. Harry nie chce jej szukać bo nie musze. Mam Ciebie i chłopaków, nie potrzebuje nikogo innego.
- Kocham Cie przyjaciółko.
-Ja ciebie też przyjacielu .
- Powiedziałaś Zaynowi że Nate wyznał Ci miłość ?
-Tak, wściekł się i zabronił mi się z nim spotykać.
- Wiesz że to dla twojego dobra.
- Wiem.
- Okey zostawie Cie samą. Poczekam przy furce i zadzwonię do Zayna, bo się nie wiem co zrobi, jak się obudzi a Ciebie nie będzie.
- Dziękuje. – przytuliła go i poczekała aż odejdzie. Wzięła głęboki wdech i uśmiechnęła się do jej zdjęcia. Jak zawsze, uśmiechnięta nawet na pomniku. – Wiesz Ad, zrobiłam sobie tu taki mały pamiętnik. Trudno mi wytrwać bez gadania do Ciebie. Ostatnio trochę się zagubiłam bo nie mogłaś mi wskazać dobrej drogi ale znów na nią weszłam za pomocą chłopaków. Jest mi ciężko wytrzymać bez czegoś mocniejszego ale staram się i dodatku Nate. Pewnie jakbyś tu była udusiłabyś mnie za to że znów mam z nim kontakt i zabroniła z nim spotykać. A jego byś zabiła za to że wyznał mi miłość. Znów byś wzięła mopa i ganiała go przez całe osiedle a jakby CI uciekł przyczaiłabyś się w jego domu i czekała za drzwiami w ręce z patelnią. – Mel zaśmiała się.- Zawsze tak robiłaś gdy przez niego płakałam a on później chodził w wielkim guzem na czole albo z połamanym nosem bo nie trafiłaś patelnią w głowę. Ale teraz jakbyś tu była założę się że byś kupiła czołg i po nim przejechała. Pewnie jak kiedyś odejdzie do ciebie, zrobisz mu nie złe lanie ale obiecaj że poczekasz na mnie, chce to zobaczyć. – zaśmiała się.- Nie będzie mnie tu przez miesiąc i jak wrócę to będę tu siedziała kolejny by ci wszystko opowiedzieć, chociaż nie musze bo wiem że jesteś ciągle przy mnie i dajesz mi siłę dzięki której jestem lepsza. Kocham Cie i musze spadać, bo jak się obudzi Zayn a mnie nie będzie to szybciej się spotkamy niż planowaliśmy. Kocham na zawsze. – uśmiechnęła się i wstała z ławki. W oddali widziała Harrego, dołączyła do niego i razem ruszyli do domu, by dokończyć pakowanie, za dwie godziny musieli wyjechać.
Gdy wrócili do domu wszyscy smacznie spali oprócz Zayna który z niecierpliwością czekał na dwójkę. Gdy tylko Mel przekroczyła próg mieszkania, mulat rzucił się w jej stronę mocno przytulając. Lekko zdezorientowana odwzajemniła uścik i spojrzała się na Harrego który szepnął ‘miłość’ i zniknął w drugim pokoju. Poczuła że Zayn jej nie ufa, że nie wierzy w jej słowa że nigdy nie sięgnie alkoholu dopóki się od niego odzwyczai ale czy powinna go o to obwiniać skoro sama sobie nie ufa. Nie wtedy gdy gardło ją pali i domaga się czegoś mocniejszego gdy cała się złości że ledwo co się powstrzymuje do sięgnięcia butelki, gdy potrzebuje nikotyny w papierosie by się uspokoić i pozwolić by cała złość z niej spłynęła. Pragnie tego ale wie że nie może, tylko dlaczego to musi być dla niej takie trudne. Dodatku Mel jestem typem dziewczyna która gdy słyszy słowa ‘ nie możesz ‘ pragnie to zrobić i zazwyczaj robi, zakazane rzeczy ciągną najbardziej. Ale obietnica złożona przyjaciołom także obowiązuje i na pewny sposób hamuje tą chęć. Tylko że Mel nie jest dobra w dotrzymaniu obietnic…
Wszyscy zapakowali swoje bagaże i wygodnie rozsiedli się w tour busie. Mel zapatrzona w szybę spoglądała na swój dom od którego coraz bardziej się oddalali. Aż nagle zobaczyła jego. Stał na drodze przy jej furtce. Nie wiedziała go dobrze ale czuła jak ich spojrzenia się spotkały a łza stanęła w jej oczach. Żałowała że tak musiała się skończyć ich znajomość. Nie chciała ale obiecała Zaynowi, chłopkom że nigdy więcej się z nim nie spotka. Była na nich za to wściekła, krzyczała na nich że kim oni są żeby jej mówili z kim ma się zadawać aż zrozumiała kim są. Całym jej światem a Nate, chłopakiem z którym wiele przeżyła, dobre chwile ale też złe, był jej chłopakiem i przyjacielem ale nigdy nie stał się dla niej tak ważny jak ta piątka. Sięgnęła do kieszeni po telefon i wysłała do blondyna wiadomość / Wybacz ! /
/ To mi wybacz. Nie zgodziłem się na odwyk. Wybacz mi to co zrobiłem. Wybacz mi to że mnie znienawidzisz jak wrócisz, wybacz że to zrobiłem. Wybacz! /
Łza zakręciła się w jej oczach. Stało się czego objawiała się najbardziej na świecie, zrezygnował i podał się bez walki a ona czuje straszne poczucie winny bo gdy go teraz nie zraniła, gdy mu zrobiła nadziei. Zapewniała go że zasługiwał na jej przyjaźń ale zrozumiała że to ona nie zasługiwała na jego , nie po tym co zrobiła. Ale objawiała się najbardziej ostatnie części końcówki, co on takiego zrobił że go znienawidzi. Co ona zobaczy gdy wróci ? To chyba będzie dręczyło ją do końca trasy. Usunęła wiadomość i schowała do kieszeni. Poczuła na sobie wzrok Zayna, uśmiechnęła się do niego blado i przeniosła wzrok na loczka który słodko spał na kanapie a Lou próbował mu wyprostować włosy.
- Lou czy aż tak bardzo pragniesz śmierci ? – odezwała się roześmiana.
- Mnie nie zabije, zgonie na Ciebie. Bój się twoje godziny są policzone. – uśmiechnął się cwaniacko.
- Tomlinson wiedz że jak tak zrobisz to twoje godziny też są policzone. Zabije Cie za nim loczek zabije mnie, ale co ja gadam.. on za bardzo mnie kocha by mnie zabić, nie to co ciebie.
- Przypominam że to ze mną spędza całe dnie i mi wyznaje miłość.
- z Tobą dnie a ze mną noce i nie tylko wyznaje mi miłości robi tez coś więcej, znacznie lepszego .- zaczęła ruszać brwią i wybuchała śmiechem gdy marchewka obdarował ją gniewnym spojrzeniem, mrużąc oczy
- Zayn ty im na to pozwalasz!- krzyknął oburzony.
- On nawet o tym nie wie, śpij sobie spokojnie, nawet nie budzą go nasze jęki. – płakała ze śmiechu gdy zobaczyła minę Malika który tylko rzucił ‘ a przy mnie nie krzyczałaś ‘ i udał obrażonego. Śmiech Mel tak był głośny że aż wyrwał loczka ze snu o malutkich kotkach.
- Z czego tak się śmiejecie ? – spytał przecierając słodkie oczka, pozostała piątka wybuchała większym śmiechem gdy zobaczyła jego na wpół wyprostowane włosy.
- Z naszych upojnych nocach .- oświeciła go, puszczając mu oczko.
- Oh tak, były gorące. – Harry szybko załapał i szeroko się uśmiechnął.
- Oh nie, czyli to prawda. – Lou upadał na kolanach i schował twarz w rękach.- Zdradziłeś mnie ! – wybuchł płaczem. – A ja taką piękna fryzurę ci zrobiłem. Jak mogłeś! – ciagle udawał płacz lecz za chwile wybuchł śmiechem jak reszta gdy Harry dotykając swoich włosów wyszczerzył oczy jak pięć złoty gdy nie poczuł swoich loków. Spojrzał gniewnie na marchewkę i ruszył w jego stronę.
- Znaczy Mel ci zrobiła! – krzyczał uciekając na kolonach, który i tak za chwile leżał jak placek rozpłaszczony na podłodze pod ciężarem loczka. Zaczęli się wygłupiać po czym przeszli do scen bardziej intymnych.
- Teraz jest tylko mój ! – wystawił język do Mel i wrócił do zabawiania się z Stylesem. Dziewczyna się roześmiała i przytuliła wciąż obrażonego Malika , składając mu pocałunki na co ten od razu się uśmiechnął i namiętnie wbij się w jej usta.
Po spędzonej nocy w busie wszyscy rano udali się na próby. Mel leżała na kanapie i z uśmiechem na twarzy słucha jak śpiewają. Przypomniało jej się praca w studiu, ostatnio tylko tam chodziła na próby z chłopakami. Ale wcześniej gdy ich poznała, rano wstała i dojeżdżała tam ze złością ale gdy ich słyszała i widziała złość mijała a praca stawała się przyjemna. Choć brakuje jej fotografii. Obiecała sobie że kupi aparat i zacznie robić zdjęcia. Podniosła się gdy nagle nastała cisza. Chłopaki właśnie wychodziły tylko Zayn został.
- Napisałem dla Ciebie piosenkę.! – podszedł do niej i usiadł naprzeciwko. Złapał ją za rękę i rozległ się dźwięk gitary, Mel przeniosła wzrok w kąt pomieszczenia i uśmiechnęła się do blondyna i wróciła do Zayna.
‘ Weź mocno mnie obejmij, jakby świat miał dziś się skończyć,
Ja chwycę cie mocniej i przytulę, weź mnie dotknij.
Wierzchem swojej dłoni przejedź po moim policzku,
Poczuj twardy zarost, spójrz mi w oczy, jestem - przyjdź tu,
Na serio tysiąc słów, tysiąc gestów i pomysłów,
Jestem przy Tobie, bliskość, pomieszanie zmysłów,
Piękna kobieto już na starcie się zachłysnąłem
Twoją urodą, kocham Cię, więc cały płonę,
Chcę Cię za żonę, nigdy już nie zechcę innej,
Potrzebuje tylko Ciebie, więc pytam czy za mnie wyjdziesz,
Zrobić Ci krzywdę? Uwierz nie ma takiej opcji,
To najważniejszy track z moich historii miłosnych,
Kocham Cię, bądź mym oparciem, inspiracją,
Uosobieniem marzeń, piękną, zmysłową kochanką,
Ten track nie hardcore, ja Ci go nie zafunduje,
Po prostu ze mną bądź nie zawiodę, obiecuję!

Kocham Cię, chciałbym powiedzieć Tobie, że
bardzo kocham Cię i mam nadzieje, że Ty o tym wiesz!

Jesteś taka słodka, taka piękna, uśmiechnięta,
Jak po wypaleniu skręta, pełen relaks - ja wymiękam,
Przed Tobą klękam, bo Ty jesteś tego warta,
Wiem, że miałem farta, czysta miłość, niepoddarta,
Zapewnić bezpieczeństwo Tobie piękna dla mnie standard,
Gdy zasypiasz na mej piersi, a ja czuwam wartę - wariat
Bez Ciebie starta bania, bym już przepadł,
A ja kocham Cię wiesz, jeszcze nieraz to powtórzę,
Jesteś mą drugą połówką, czekałaś na mnie najdłużej.

Kocham Cię, chciałbym powiedzieć Tobie, że
bardzo kocham Cię i mam nadzieje, że Ty o tym wiesz!

Ty beze mnie marzniesz, ja bez Ciebie nie istnieję,
Dam Ci moje ciepło, którym z miejsca Cię ogrzeję,
Chcę być Twoim cieniem, robić z Tobą mnóstwo rzeczy,
Życie z Tobą przeżyć, możesz ufać mi i wierzyć,
Możesz mnie wyleczyć z tych defektów, które mam ja,
Jestem spoko typkiem, mówisz fajny facet wariat,
Pragnie Cię kanalia, który w domu jest kimś innym,
Twardziel o łagodnym sercu, często pozytywny,
Poruszam Cię do łez, przeprawiam Cię o dreszcze,
Potęguje Twe emocje, Ty wariujesz, pragniesz jeszcze,
Wystarczy nam na potem, mam ochotę trwać przy Tobie,
Jeszcze nie raz Cię zaskoczę, bo chcę - wiem, że tak zrobię,
Kocham Cię nie plotę, mój plan realizuje,
Jesteś moim tlenem, który wciągam gdy Cię czuję
I proponuje wspólne życie, Zayn nie bredzi,
Jesteś tą odpowiednią, proszę bądź matką mych dzieci!


Kocham Cię, chciałbym powiedzieć Tobie, że
bardzo kocham Cię i mam nadzieje, że Ty o tym wiesz!

Po polikach Mel spływały łzy szczęścia. Nikt w życiu nie zrobił dla niej takiego pięknego. Nikt w życiu nie ułożył dla niej piosenki. Chyba nie musze mówić że była najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Była i jest.
- Wiem o tym wariacie. Kocham Cię! – wierzchem swojej dłoni przejechała mu po policzku i spojrzała prosto w oczy. Wzrok przeniosła na jego usta i po chwili się w nie wbiła. Usłyszała tylko słowa blondyna ‘to ja spadam ‘ i oddała mu się cała. Pragnęła by nigdy w życiu nie przeminęła ta chwila. Czuła jego usta wszędzie, pragnęła go tak bardzo. Uśmiechnęła się bo wiedziała że tej nocy nigdy nie zapomni.
Takie trochę romantico! hahaha
Nate ! Pojawi się jeszcze gdy wariaty wrócą z trasy i wtedy wyjaśnię wam jego smsa w którym niby coś zrobił ...!
jakiś długi ten rozdziała ale to chyba dobrze !
całussski i do następnego
  • awatar Gość: Aw aw aw awwwwwww. *o* Jak słodko. <3 Xx
  • awatar Carrots:*: Wzruszyłam się... Naprawdę;( Cudowny rozdział:)
  • awatar CrazyNika: "- On nawet o tym nie wie, śpij sobie spokojnie, nawet nie budzą go nasze jęki. – płakała ze śmiechu gdy zobaczyła minę Malika który tylko rzucił ‘ a przy mnie nie krzyczałaś ‘ i udał obrażonego." Kocham to zdanie. Śmiałam się czytając je jak opętana. już nawet nie wspomnę o tej wspaniałej piosence. Przy grobie Ad... Mam nadzieję, że da radę! Musi! Kochana, czekam na kolejny. Powiedz mi jak tu nie kochać tego opowiadania? (: xx
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Mel siedziała w jego objęciach w samochodzie i nie wierzyła że jak mogła być tak głupia. Jak mogłaby stracić cały swój świat, bo przez chwile zapominała o bólu, ale prawda była tylko jedna, przy Zaynie ciągle o nim zapominała, bo zamiast bólu pojawiało się szczęście z każdą chwilą spędzoną z nim. Wódka także dała jej zapomnieć jak czuła się przy chłopakach, zapomniała że to ich tak najbardziej potrzebowała. Skupiała się na bólu który rozpierdalał jej serce i sprawiał że wszystko straciło sens. Nie wiedziała jak dalej żyć, wszystkie drogi przed nią zniknęły a ona spadła i widziała tylko ciemność. Nie potrafiła się podnieść bo każdy dzień sprawił jej coraz większy ból. Szukała odpowiedzi na to jak ma dalej stawiać kroki, jak znów uwierzyć że to nie koniec a szczęście w końcu się do niej uśmiechnie, jak znaleźć sens w tym zgiełku bólu. Zadawała te pytanie staczając się z każdym łykiem wódki, z każdym zaciągnięciem papierosa, z każdą stratą przytomności gdy jej ciało nie wytrzymywało aż w końcu odnalazła odpowiedzieć. Na te wszystkie pytania była tylko jedna odpowiedzieć . One Direction, piątka chłopaków którzy nigdy w nią nie zwątpili i walczy do końca bo ich miłość nigdy do niej nie zgaśnie. Wierzyła i czuła że dzięki nim wstanie na równe nogi, bo tylko w nich widziała sens życia, tylko oni sprawiali że robiła kolejny krok by im towarzyszyć, dzięki nim zobaczyła drogę, którą idą oni sami. Dzięki nim uwierzyła w szczęście, które czuła przy nich. Uszczęśliwiali ją najbardziej na świecie, to dla nich zdecydowała się walczyć by przestać czuć pożądanie alkoholu, to dla nich znów chciała być sobą. Osobą którą pokochali i nigdy w nią nie zwątpili, nie przestali wierzyć że mimo zachowuję się jak obca dziewczyna , w środku nadal była sobą i o nią walczyli. Nie wybaczyła by sobie gdyby ich straciła. Miała chwile słabości, pogubiła się w tym wszystkim ale już się odnalazła i zrozumiała gdzie jest jej miejsce i przy kim.
- Co on tu robi? Zaraz sobie z nim pogadam. – Zayn zacisnął pięści i kierował się w stronę blondyna.
- Nie, Zayn. To ja musze z nim porozmawiać. Idź do środka zaraz wrócę. Proszę, zaufaj mi. – stanęła przed nim i patrzyła prosto w oczy.
- Tobie ufam ale jemu nie.
- Zayn już nigdy nie pozwole wam odejść. Musze zakończyć ten rozdział i zacząć nowy z wami, dlatego musze się z nim pożegnać.
- Dobrze, zaczekam w środku. Jak coś to krzycz, dzwoń a przybiegnę.
- Dobrze. – pocałowała go i ruszyła w stronę Natea. Szli przez ciemne uliczki w ciszy. W końcu doszli do parku, usiadła i wzięła głęboki oddech.
- Wyjeżdżam, Nate.
- Przecież ustaliśmy że za miesiąc…
- z chłopakami w trase.
- Co ? chcesz rzucić nasze wszystkie plany ?- oburzył się stając z ławki.
- Jakie plany, Nate ? Rzucenia wszystkiego i ruszyć do Nowego Jorku by ciągle tam pić i jarać aż co ? minie miesiąc a kurwa zdechniemy tam ? Takie plany ? to nie są plany, to jest droga do śmierci.
- Tego chciałaś gdy jeszcze nie pojawiły się te lalusie..
- Chciałam bo się zagubiłam a oni mi pomogli zrozumieć że to nie jest moje życie. Powiedz dlaczego ich tak nienawidzisz ? Tylko nie obwiniaj ich o to co ze mną się działo, bo gdyby nie oni dawno bym zdechła..
- Za co ? Bo sprawili że pokochałaś ich nad życie, sprawili że nie widzisz po za nimi świata. Nawet teraz jak ich odrzucałaś wracałaś w nocy zalana i kładłaś się w moim łóżku przy mnie i przez sen płakałaś, krzyczałaś że ich kochasz a nie może być z nimi, że nanawidzisz się za to że się tak stoczyłaś, bo teraz nie możesz z nimi być. Tak wyglądała każda noc, zawsze rano się budziłaś i nic nie pamiętałaś, jakby to nie miało miejsca, Ciągle patrzyłem jak ból w twoich oczach niszczy cie od środka, jak miłość do nich zabija w tobie wszystko. Wkurwia mnie to że nigdy mnie kochałaś tak jak jakiego. Straciłem Cie bo zacząłem tak żyć, wódka zioło i wtedy przestałem o ciebie walczyć, a teraz gdy z tobą dzieje się to samo, on nie przestał o ciebie walczyć i tego nienawidzę bo wiem że tez powinienem walczyć o ciebie, byś nie wpadła w jego ręce, w jego serce. Nie potrafie znieść faktu że on na ciebie zasługuje a ja nie. Tego że on zasługuje na twoją miłość a ja nie bo nawet o nią nie walczyłem. Zabrał mi wszystko, cały mój świat. A teraz gdy znów do mnie wróciłaś obiecałem sobie że nigdy już cie nie strace ale pojawił się on. Nie pozwolił ci spaść, wzniósł cie do góry a ja tylko pociągnąłem cie na dól i kurwa boli mnie to że zamiast cie chronić od tego świata to cie do niego wciągnąłem. Nie mogę sobie tego wybaczyć, potrzebuje to naprawić a ty wyjeżdżasz z nim. W Nowym Jorku chciałem zacząć z tobą żyć inaczej, uchronić cie o tej ciemności ale nie każe ci wybierać, bo wiem że twój wybór jest oczywisty.
- Nate, ja nie wiem co ma powiedzieć..
- powiedz to , że na ciebie nie zasługuje i nienawidzisz mnie za to że pozwoliłem ci upaść. Jestem pieprzonym egoistą , bo chciałem odbudować swoje życie z tobą.- kapnął ze złości w kosz przy ławce.
- To zrób to. Kocham tylko Zayn a to uczucie między nami było kiedyś ważne dla mnie ale już nie. Uważam Cie za przyjaciela i chce Ci pomóc wybić się, jako przyjaciele poradzimy sobie.
- że mam pojechać z wami trase, wątpie żeby im to się spodobało.
- Nie spodoba ale przeżyją. Byłeś przy mnie w najtrudniejszych momentach i nie mogę cie teraz zostawić. Powiedziałeś że tylko ja mogę sprawić że się podniesiesz , więc pozwól mi to zrobić.
- Nie wiem czy zdołam was razem widzieć..
- Nate ja Cie nie zmuszam ale wiedz że zasługujesz na moją przyjaźń, nie pozwól bym ona się zmarnowała. Jeśli się zdecydujesz jutro o 7 przed moim domem. Wierze w Ciebie Nate. Ani ja ani Ty nie pasujemy do tego świata, zasługujemy na lepsze życie. Żegnaj lub do zobaczenia. – Wstała z ławki i szła to samą ścieżką do domu. Czy dobrze zrobiła wyciągając do niego rękę ? Uważała że tak, zasługiwał na szanse na nowe życie , jeśli nie było za późno, zrobi wszystko by mu pomóc.
- Coś zrobiła ? Powiedziałaś mu żeby z nami jechał ? – wydarł się wkurzony Styles.
- Harry on jest dla mnie ważny, to mój przyjaciel..
- On wciągnął cie w to bagno, nie zasługuje na miano przyjaciela. Przyjaciele tak nie robią.
- Mam go zostawić i pozwolić mu umrzeć ?
- Sam tego chciał, nikt mu nie kazał tak żyć.
- Harry proszę.
- Nie, nie zgadzam się. – i wyszedł. Co ona sobie myślała ?- powtarzał opadając na łóżko. Że będzie żył z człowiekiem który jej zniszczył życie? Że niby mają się jeszcze zaprzyjaźnić ? Nienawidził go i nigdy w życiu nie spędzi minuty z nim. Miał ochotę go zabić. Nie pozwoli by ten dupek był w jej życiu, dodatku żeby spróbował zniszczyć ich miłość i przyjaźń. Nigdy mu na to nie pozwoli. Uważa że zasługuje na takie życie, niech zdycha z tym wszystkim.
- Możemy porozmawiać ? – do pokoju weszła Mel przerywając mu wszystkie bluzgi które leciały z jest ust.
- Mel nie zmienię zdania. – usiadł, patrzył się w jej smutne oczy, ale nawet jej smutek go nie przekona. -A co na to Zayn ?
- Powiedział ze skoro to takie dla mnie ważne to postara się go nie zabić.
- A czy on wie że nadal cie kocha ?
- Co ?- szokowała się
- Proszę cie Mel, nie jestem głupi. Przyszedł tutaj by wyznać Ci miłość i powstrzymać przed wyjazdem. Myślisz ze Zaynowi to się spodoba ? On chce zniszczyć waszą miłość.
- Nie zniszczy jej.
-to dlaczego zaczęłaś się o to bać ? – spojrzała na niego i wyszła. Miał racje, pojawiły się u niej wątpliwości. Sam przyznał że ją nadal kocha i nie jest wstanie znieść ją z Zaynem. Ale jak miała mu teraz odmówić, jeśli on się zdecyduję to nie będzie miała serca mu mówić. Stanęła na rogu pokoju i przyglądała się zawziętej wymianie słów między Malikiem a marchewką.
- Oszalałeś ? Po co się zgodziłeś żeby z nami pojechał.
- Bo Mel tego chce. Bałem się że jak się nie zgodze to znowu ją stracę.
-Możemy ją znowu stracić jak on z nami pojedzie. Będą takie chwile jak np. koncerty w których nie będziemy mogli pilnować jej by niczego się nie napiła, a jak będzie z nim czekała na nas, to on może ją do tego namówić. Wierze i ufam Mel że jej obietnica że się nie napije jest prawdziwa. Ale mu nie ufam, sam wiesz jak długo siedzi w tym świecie, od kilku lat i myślisz że uda mu się przetrwać bez procentów. Nie. On jest uzależniony, jemu jest potrzebny odwyk po okiem lekarzy. Jeśli nie chcesz jej stracić, to wybij jej ten pomysł z głowy.
- Ale to jest dla niej ważne, jak mam jej odmówić.
- wiem że ją kochasz i pragniesz spełnić jej zachcianki i marzenia ale teraz musisz być nie ugięty i stanowczy , zrozumie że to dla jej dobra.
Osunęła się po drzwiach. Zayn jej na to nie pozwoli, Harrego nigdy nie przekona. Co ona ma teraz zrobić ?Musiała powiedzieć mu że nie może z nimi jechać, a co jeśli on się na ten wyjazd cieszy? Spakował swoje rzeczy, skreślił dawne życie by zacząć nowe ? Co jeśli ona wycofa propozycje przekreślając tym jego marzenie, plany, co jeśli pozbawi go jedynej szansy na lepsze życie. Czuje się z tym strasznie, ale wie kto jest dla niej ważniejszy, wie to dobrze ale to poczucie winy nigdy jej nie opuści.
- Mel co się dzieje ?- Liam kucnął przy niej i wytarł palcem łzy na jej policzkach.
- Też uważasz że to zły pomysł ?- chłopak tylko przytaknął. – Boje się że jeśli teraz wszystko odwołam, on zacznie więcej pić , palić, boje się że jak wyjedziemy i wrócimy to go już tu nie będzie.
- Nie powinnaś się winić czy bać, to on zdecydował się na takie życie, wiesz ze od kilku lat tak żyje i nawet jakby z nami pojechał, nie pomożesz mu. Wpadł w duże uzależnienie i nie jesteś w stanie mu pomóc.
- To co mam zrobić ? Nie chce go zostawiać by mógł się zapić na śmierć.
- Jedyne co możesz zrobić, to namówić go na odwyk, tam lekarze pomogą mu.
- Jezu Liam dziękuje Ci, co ja bym bez ciebie zrobiła – przytuliła go mocno i za jego pomocą wstała, od razu pobiegła do drzwi.
- Gdzie idziesz?
- No do Nate, musze z nim o tym porozmawiać.
- Mel to nie jest dobry pomysł. Zostań w domu a ja to załatwię. Zayn by się wkurwił jakbyś się z nim spotkała. Nawet nie wiesz jak to przeżywał jak poszłaś z nim porozmawiać, myślałem że rozwali cały dom ze złości.
- Dobra. – uśmiechnął się do niej i otworzył drzwi i obydwoje szokował ten widok.


Dziękuje za każdy komentarz mordeczki Kolejny powinien pojawić sie za 2 dni, w połowie już napisany i może uda mi sie go dokończyć dzisiaj !
Całuskii i pozdrawiam
  • awatar Gość: Łe, oni nie pozwolą jechać Nateowi w trase. ._. I jemu coś sie stanie, ja to wiem. :c
  • awatar Carrots:*: Świetny<33
  • awatar Porankowa ♥: cudne.. jeju pisz szybko następny jestem strasznie ciekawa jak to dalej będzie :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Siedziała na kanapie i wpatrywała się w piątke chłopaków przed sobą, którzy wygodnie rozsadziły się na wolnych fotelach. Wszyscy ją obserwowali ze współczuciem, troską w oczach, sama nie potrafiła odgadnąć co czują. Oczywiście Niall dorwał się do siatki i teraz pożerał zakupione jedzenie.
- Nie wiem po co tu przyszliście. – jej głosy by oschły, obojętny przynajmniej starała się by taki był. Walczyła sama ze sobą by się nie rozkleić , załamać. Nie mogła, musiała to znajomość zakończyć przecież i tak wyjeżdża.
- Chcemy porozmawiać. – odparł łagodnie Liam.
- wszystko co miałam wam do powiedzenia, powiedziałam. Nie wydaje mi się że mamy o czym.
- To teraz wysłuchaj co my mamy Ci do powiedzenia. – w głosie Harrego można było wyczuć złość, wszyscy wiedzieli że zaraz wybuchnie, ale jego ton był spokojny. – Nie uwierzyliśmy Ci w te słowa, nie wierze że to co zbudowaliśmy we szóstkę przez te miesiące były dla ciebie niczym. Nie potrafiłabyś udawać tak dobrze to że czujesz to samo co my. Nie rozumiem dlaczego próbujesz nas odsunąć, wyjaśni mi to.
- Widocznie jestem dobrą aktorką, to wszystko było od początku do końca grą, co myśleliście że was polubiłam ? że pokochałam ? to wy jesteś naiwni. Jak mogłam pokochać takich jak wy ? chłopaka który tylko ciągle je i rozmawia o jedzeniu w kółko i w kółko o tym samym. Chłopaka który tylko chodzi w paskach ciągle i udaje śmiesznego by być fajniejszym , tylko że mu to nie wychodzi bo tylko tym irytuje. Jakiegoś popranca który boi się łyżek i lowelasa który myśli że może mieć każdą i faceta który siedzi w łazience i układa swoje włosy dłużej niż każda kobieta. Nigdy bym nie wytrzymała z wami na dłuższą metę.
- Możesz nas obrażać ile chcesz, i tak ci w to nie uwierzymy.
- Co Louis ? ciężko jest uwierzyć że ktoś was może nie lubić, czy w prawdę o was ?
- Kurwa Mel ogarnij się, przestań być taką suką i udawać że masz nas w dupie, że cały świat masz. Bo nikt Ci nie uwierzy. TY nie jesteś taka, nie jesteś wredną suką która tylko chla i pali. Wiem jest ci ciężko, cholernie ciężko. Zawalił Ci się cały świat nawet nie wyobrażam sobie jaki czujesz ból. Nikt z nas nie wie co czujesz. Ale powiedz mi jedno ta cała wódką pomaga Ci? zioło dzięki niemu układa się cały świat? Czujesz się zajebiście, ale na chwile bo nigdy to świństwo nie zabije tego bólu, nie zastąpi ci pustki jaką masz po Ad, nigdy nie przestaniesz się smucić, płakać po nocach a w mgnieniu skończysz jak te żule pod sklepem. Nic ci nie zostanie, i nie pierdol że już tak jest bo masz nas, rodziców i wiele osób którzy cie kochają, a ty ich ranisz. Chcesz by czuli taki ból jak ty ? By twoja matka widziała jak ciągle chlasz i jarasz, jak się zabijasz bo dałaś się pokonać temu światu. Ogarnij się dziewczyno jak nie dla siebie to dla nas, bo nas tym ranisz, chcesz się zabić i umrzeć, chcesz żebyśmy wtedy czuli taki sam ból jak ty po śmierci Ad, chcesz byśmy później tak samo jak ty się staczali ?. – znów to zrobił, wygarnął jej całą prawdę, trafił w czuły punkt. Nie chciała tego nigdy dla nich, ale wiedziała że teraz rani ich bardziej gdy na nią patrzą w tym stanie. Harry miał racje ale ona i tak była przekonana o jednym, musiała z stąd wyjechać.
- Nie obchodzi mnie to co czujecie. Tak jest mi dobrze z tym że pije i mnie to zabija. Ale chce spędzić te chwile najlepiej jak potrafię, nawet na chwile procenty dają mi szczęście którego nigdy nie poczuje bez nich. A wy możecie przestać pierdolić mi kazania i zniknąć raz na zawsze z mojego życia..
- Mel przestań, po prostu przestań wmawiać sobie że ci to odpowiada. Pojedziesz z nami w trase i wszystko wróci do normy.
- hahhaha, naprawdę myślisz że z wami pojade ?- wyśmiała Zayna prosto w twarzy. – Nigdy.
- jeśli ty nie jedziesz z nami, to my też zostajemy.
- To sobie zostawajcie. Jeśli chcesz mi tym robić wyrzuty sumienia że jak z wami nie pójdę to stracicie karierę. Mnie to nie obchodzi, to wasza sprawa a ja na pewno nie będę miała wyrzutu sumienia z tego powodu.
- Co oni tu kurwa robią ? – do salonu, wszedł Nate.
- Nic, już wychodzą.- odparła obojętnie Mel wstając z kanapy i grzebiąc w siatce którą trzymał chłopak.
- Nigdzie bez ciebie nie idziemy. - odparł Zayn, przylegając do fotela.
- A ty, nowy kolego naszej zbuntowanej Mel, jesteś zadowolony z tego co z nią zrobiłeś ? – Louis podszedł bliżej do Natea, mierzyli się srogim wzrokiem aż w końcu Nate wybuchł głośnym śmiechem.
- Ja ? Niech ktoś mi przypomni jaka była przyczyna wypadku Ad ?- spojrzał na wszystkich po kolei, aż wzrok zawiesił na Harrym. –aaa to ty, z nią wtedy gadałeś przez telefon. Więc uważam że to jego wina, jakby do niej nie zadzwonił Ad by dalej sobie żyła a Mel by nie miała spierdolonego życia. To on odpowiada za jej stan ja tylko staram się jej pomóc, by znowu przez któregoś z was nie straciła ważnej osoby lub sama się zabiła. – Wszyscy zamarli gdy obwinił Harrego o jej wypadek. Mel wiedziała że przegiął. Nigdy w życiu nie powinien mu tego mówić, to nie była jego wina, nikt w życiu tak nie myślał. Spojrzała nie pewnie na loczka, patrzył na nią załzawionymi oczami z których spływała kolejna łza. Szybko je otarł i podszedł do Mel, stając tuż przed nią.
- Ty też tak uważasz ? – opuściła głowę na dół, unikając jego wzroku - Rozumiem. –dodał po chwili ciszy, która oznaczała tylko dla niego jedno. Obrzucił ją ostatnim spojrzeniem i zniknął za drzwiami.
- Mogłaś to powiedzieć od razu, byśmy wreszcie zrozumieli że nie warto o ciebie walczyć. – podniosła twarz i ujrzała Malika, te słowa zadały potężny cios ale zasłużyła na to. Stała na środku opuszczonego salonu, wpatrywała się w puste fotele. Nie wierzyła że mogła to zrobić, przecież go nie winiła. Chciała by odeszli z jej życia, i tak się stało. TO dlaczego teraz jeszcze bardziej cierpi.
- Mel! Mel! Mel!
- Zostaw mnie kurwa, zostaw . – zaczęła się wyrwać z objęć blondyna. Gdy jej się udało wybiegła z domu, wsiadała w samochodu Natea. Ojczym kiedyś ją uczył jeździć. Uczył ją od 16 roku życia więc uważała że nie powinna pozabijać ludzi. Naciskała coraz bardziej gaz, aż w końcu dogoniła ich samochód. Wyprzedziła ich i zajechała drogę. Harry w ostatniej chwili wyhamował i uniknął uderzenia w samochód Mel.
- Co ty wyprawiasz ? Chcesz na pozabijać ? Jak mam ci przypomnieć to ty chcesz się zab..
- Kłamałam. Nie uważam że to twoja wina, nigdy w życiu tak nie uważałam i nie będę. Nigdy przez myśl mi to nawet nie przeszło. Harry to nie jest twoja wina. Nic nie mówiłam bo chciałam żebyście mnie znienawidzili ale nie mogę tak cie zranić, nie mogę obarczać cie to winą, skoro jestem Ci wdzięczna że pojawiłeś się w jej życiu, bo dzięki Tobie była najszczęśliwszą osobą na świecie. Nikt jej tak nie uszczęśliwiał jak ty. A to że nie może z nami teraz być to nie jest twoja, moja czy chłopaków wina , tak miało być a my nie możemy się obwiniać.
- Ale jakbym nie zadzwonił…
- Harry posłuchaj – podeszła do niej bliżej i ręce położyła na jego policzkach. – Życie zdecydowało o tym dawno, Bóg to zaplanował to było jej przeznaczenie , jej czas się wtedy skończyło nawet jakby nie z tobą nie rozmawiała. Ostatnie minuty spędziła z tobą przy telefonie, była wtedy szczęśliwa dzięki Tobie. Ona chciała takiej śmierci z najbliższą osobą i szczęśliwa i taka właśnie była bo słyszała twój głos. Nie słuchaj Natea to jest dupek, specjalnie tak powiedział ale tylko on tak myśli.
- Mel proszę cie, wróć do nas. Przejdziemy to razem, słyszysz ? Damy rade. – wpatrywała się w nich, pozwalając by łzy spływały po jej polikach. Chciała tego, pragnęła ich przytulić i poczuć to bezpieczeństwo. By ich obecność znów sprawiała życie piękniejszym. Ale nie mogła, zaczęła się od nich odsuwać, zraniła ich w tym czasie tak bardzo że nie potrafi sobie tego wybaczyć.
- Nie mogę..
- Możesz, Mel możesz .- Zayn podszedł do, zmuszając ja by spojrzała mu w oczy. – Ten czas jest dla nas wszystkich trudny. To co mówiłaś dla nas nie ma znaczenia, bo wiemy że to nie prawda. Chcesz nas odtrącić bo uważasz że pociągniesz nas na dół. Ale tak nie jest, to my cie z niego wyciągniemy tylko zgódź się, nie odtrącaj nas, uwierz w swoją miłość do nas i naszą do Ciebie.
- Zayn.. kocham Cie najbardziej na świecie i was też ale nie mogę, nie potrafię wrócić do tego co było kiedyś. Miałeś racej nie warto walczy o mnie, bo jestem kimś innym i zniszczyłam swoje życie to wam też zniszcze jeśli nie odejdziecie.
- Mel , co ty gadasz ? – spytał przerażony Liam.
- Jaa.. ja się – zakryła rękami twarz, otarła łzy i spojrzała na nich, biorąc głęboki oddech .- ja się uzależniłam … jedyne o czym teraz myślę to to żeby zapalić i upić by nie czuć tego bólu. – rozpłakała się i upadła na ziemie. Gdy zrozumiała co zrobiła gdy uświadomili jej że chłopaki są potrzebni w jej życiu ona nie może z nimi być, bo przegrała swoje życie..
- Pomożemy Ci, rozumiesz dasz radę i wyjdziesz z tego..
- Zayn ja nie mam siły. ..
- Chodź pojedziemy do twojego domu , tam na spokojnie..
- Nie, nie chce tam wracać .- wyrwała się Harremu.- Oni nie mogę się o tym dowiedzieć. Zabiją mnie jeśli dowiedzą się że ich córka stała się.. zadałam każdemu tak wiele bólu przez to co robie, nie chce by cierpieli przez mnie jeszcze bardziej. Proszę was, postaram się ale nie mówcie im nic.
- Dobrze, mam pomysł. – odparł Liam, wszyscy przenieśli na niego wzrok, uważnie słuchając. – Mel zabijała swój ból alkoholem i jej świadomość przyjęła że tylko to je pomoże, to nie musi być jakieś uzależnienie. Pojedziesz z nami w trase na miesiąc , będziesz z nami a my przypilnujemy byś do ust nic nie wzięła z alkoholem. Na początku będzie Ci trudno ale z czasem łatwie, odzwyczaisz się od myśli że musi się napić by przestać czuć ból. Pamiętasz jak się śmiałaś z nami gdy wracałaś smutna ze szpitala jak każdego wieczora zapominałaś o bólu ?- Mel mu przytaknęła.- znów tak będzie a ty zrozumiesz że bez wódki możesz być szczęśliwa, tylko się zgódź.
- dobrze, zróbmy tak. – przytuliła ich wszystkich, stali w siebie tak wtuleni, cała szóstka jak zadawanych czasów. Chłopcy wierzyli że odzyskali swoją Mel ona też zrozumiała że jeśli miała żyć to nie potrzebowała wódki czy zioła, potrzebowała piątki chłopaków których kochała najbardziej na świecie. Co ją do tego przekonało ? Poczuła gdy zostawili ją w salonie że naprawdę ich straci gdy ich nie zatrzyma. Cały czas świadomość że ich odrzucała a oni nadal byli sprawiała że ma to w dupie, ale wtedy nie kierowały ją procenty które wypiła. Kierowało ją serce które czuło i podpowiadało je że to będzie naprawdę koniec. Wszystkie rzeczy , słowa które im mówiła była wtedy pod wpływem alkoholu ale dzisiaj tego wieczoru była świadoma wszystkiego choć zachowywała się jak wcześniej raniła ich słowami, to czuła i była świadoma że przesadziła , że Nate przesadził. Przemówiła do niej cząstka starej Mel. Było jej ciężko i będzie dalej ale zrozumiała że nie jest sama. Przecież walczyła by nie spaść na dno gdy Ad była w szpitalu, walczyła dla chłopaków teraz też musi walczyć dla nich chociaż ta walka będzie trudniejsza. Od dna nie jest łatwo się odbić , tracisz resztki nadziei, siły bo ruszyć nogą by stawić kolejny krok w życiu. Ale staje się łatwiejsze to gdy masz przy sobie ważną osobę, Mel miała aż pięć takich osób dlatego wierzyła że to pokonają a ona wróci do bycia sobą.
- To pojedziemy do nas, zabierzemy twoje rzeczy a później pojedziemy do Ciebie i powiemy twoim rodzicom o wyjeździe, pomijając kilka szczegółów. – jak tak powiedzieli, tak zrobili. Mel weszła do domu chłopaków i uśmiechnęła się, nie była tu od ich wyjazdu. Czuła się tu lepiej niż u siebie. Przypomniała sobie o tych wieczorach spędzonych wspólnie, w których tylko było czuć szczęście. Przegryzła dolną wargę i po schodach weszła do Zayna pokoju. Wyjęła z szafki walizke i zaczęła pakować swoje rzeczy. Od wypadku Ad tak jakby zamieszkała z nimi by nie być sama, więc miała tu sporo rzeczy, ale nie zabrała ich po wyjeździe chłopaków. Jak wszyscy rano wyszli na lotnisko tak już tu nie wróciła.
- Mel, możemy porozmawiać ?- do pokoju wszedł Malik. Spojrzał nie pewnie na dziewczynę. Sam się zagubił w tym wszystkim. Nie wiedział czy dziewczyna chce być z nim jeszcze po tych słowach.
- Tak, nawet musimy.
- Ja zacznę. Przepraszam za to co powiedziałem przed wyjście u Natea. Nie to..
- Nie masz za co, powiedziałeś prawdę. Stałam się kimś kto nie jest wart żadnej walki, nie jest wart niczego. Ale teraz próbuje znów być sobą, ale nie wiem czy zdołam znów taka być.. bez ciebie.
- Nie rozumiem.
- Zayn chcesz być ze mną po tych wszystkich słowach jakie Ci powiedziałam ? Zraniłam Cie i nie mogę sobie tego wybaczyć. Nie oczekuje że ty mi wybaczysz.
-Powiedz szczerze, czy te słowa były szczere?
- Nie.
- To nie mam Ci czego wybaczać. Mel kocham Cie i to nigdy nie zmieni. Chce być z tobą do końca życia.
- Nasza miłość jest wieczna. Przetrwała najgorsze, więc przetrwamy wszystko.
- Wróciła moja Mel. Tęskniłem za tobą , wiesz ?
- Ja bardziej.
- Na pewno nie.
- Tak. – przybliżył się do niej i musnął jej wargi. Przeszył ją przyjemny dreszcz. Uśmiechnął się wiedząc że dziewczyna nadal na niego tak reaguje. Wbił się gwałtownie i namiętnie w jej usta, których tak bardzo mu brakowało. Oboje chcieli nadrobić ten stracony czas, tym pocałunkiem. Nie chcieli się od siebie odrywać, jakby się bali że znów coś ich rozdzieli. Ten namiętny pocałunek przerwał im uroczy blondynek, na którego gniewać się nie umieli.
- Musimy jechać.- ogłosił i znikł za drzwiami. Malik pocałował Mel i objął ją mocno, twierdząc że już nigdy nie pozwoli jej odejść.
Niespodzianka miała być tak że postanowiłam nawrócić Mel na dobrą drogę. Miałam dłużej ciągnąć ten cały zły świat ale nie wytrzymałam, musiałam to zmienić Chyba sie cieszycie nie ?
A jak tam po świętach ? Ja czuję że mi sie troche przytyło ale cóż kiedyś sie to spali..
Pozdrawiam i całujeee
  • awatar Gość: Awwwwwwww. *o* Jak słodko, że się pogodzili. <3 I teraz ma być wszystko dobrze, jasne? ;p
  • awatar Believe In Yourself ♡: super rozdział! ;3 oo to dobrze że wraca na tą dobrą drogę ;3 czekam na nexta xx.
  • awatar Porankowa ♥: super rozdział :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Chciałam wam życzyć WESOŁYCH ŚWIĄT ♥ smacznego jajka i mokrego poniedziałku i dalej nie wiem co mam życzyć. Nigdy nie byłam dobra w życzeniach

Co do rozdziału. Zaplanowałam sobie go dodać dzisiaj, ale trochę plany sie po zmieniały. Bowiem rano wybrałam się do dentystki i wróciłam bez dwóch zębów Od rana jestem na lekach przeciwbólowych i czuję sie jak lekko naćpana i nie byłam wstanie zrobić małych poprawek w rozdziale ;/
Pojawi sie dopiero po świętach, we wtorek ale od razu mówie czeka was Niespodzianka

Jeszcze raz Wesołych i całuskii


I jak ich tu nie kochać !
 

 
Patrzyła się w niego załzawionymi oczami, stali w ciszy i wpatrywali w siebie. Mel chciała go tylko przytulić, by mogła poczuć to bezpieczeństwo i usłyszeć jego słowa, choć nic nie znaczące z jego ust ‘będzie dobrze ‘ brzmiało prawdziwe, sprawiał że potrafiła w to uwierzyć. Ale nie mogła tego zrobić, już zdecydowała na samym początku. Nie może być egoistką. Pragnęła ich chronić, pożegnała ich z życia dla nich, bolało ją to cholernie. Alkohol, narkotyki nigdy nie zabiły w niej tego bólu, tylko uśnieżyły na parę godzin ale to jej wystarczało.
- Wiedziałem że skoro nie przyszłaś na pogrzeb to i tak tu się pojawisz, nie mogłaś tak po prostu tu nie przyjść w ten dzień. – gdy skończył się pogrzeb on siedział tu cały czas, czuł że ją tu spotka , tak mu podpowiadało serce.
- Zayn, nie udawaj że mnie znasz.
- Może nie jesteśmy długo że sobą, ale poznałem Cie bardzo dobrze. Znam Cie na tyle by nie uwierzyć w twoje słowa w domu.
- Powinieneś w nie uwierzyć, bo to prawda.
- To czemu przed chwilą zaprzeczyłaś własnym słowom? Mi powiedziałaś że mnie nie kochasz, a Ad że jednak jest inaczej.
- Nie chce Cie w moim życiu. Zrozum to i uszanuj. – Mel popatrzyła ostatni raz na niego i odwróciła się. Stawiała krok za krokiem. Ciągle brała łyki wódki by zabić ten cholerny ból.
- Przez to że wyjechałem? –głos Malika ją zatrzymał, stanęła w miejscu a pojedyncza łza spłynęła po jej poliku. Chciała być obojętna, żeby nie bolały ją te słowa które wypowiada, te kłamstwa chciała w nie uwierzyć.
- Obiecałam Ci że dam radę bez ciebie, kiedy będziesz w trasie. A żebym mogła dać rade musiałam się odnaleźć w tym świecie, znalazłam swoje miejsce i daje rade bez Ciebie. Przecież tego chciałeś. Nie niszcz mi tego co zdążyłam zbudować, bo czuje się lepiej. Jest mi lepiej bez ciebie, zrozum i odejdź.
- Tego chcesz ? Bym zniknął z twojego życia, byśmy już nigdy nie obudzili przy sobie, razem pokonywali każdy dzień? Nie chcesz czuć mojego dotyku, moich ust, zapachu. Chcesz zapomnieć wspólne chwile ? Chcesz zniszczyć naszą miłość i się poddać ? Chcesz to stracić , chcesz stracić mnie ?
- Tak… tego chce.
- Ale ja nie. Nie pozwolę by to odeszło, nasza miłość nigdy nie zgaśnie. Nie pozwolę Ci odejść. Będę przy Tobie każdego dnia, nawet jak będziesz mi mówiła że mnie nie kochasz, nie chcesz mnie to ja się nie podam. Będę walczył o Ciebie do końca, bo wiem że mnie kochasz tak bardzo jak ja Ciebie. Tylko przechodzisz trudne chwile i sobie nie radzisz, ja chce ci pomóc. Proszę Cie, daj sobie pomóc.
- Nie potrzebuje pomocy. Potrzebuje tego żebyś zniknął z mojego życia.
- W ten sposób w jaki teraz żyjesz to nie oznaka tego że dajesz rade. To Cie niszczy i sprawia że upadasz na samo dno.
- Czemu, po prostu nie możesz mnie zostawić w spokoju?
- Bo Cie kurwa kocham nad życie i nie pozwolę Ci upaść.
- a ja nie chce żebyś upadał ze mną.
- Nie upadnę ty też nie , tylko nie odrzucaj mnie.
- Zayn ja już upadłam. Dobrze to wiem, ale czuje się z tym dobrze. Wódka pozwolą mi na chwile zapomnieć i to nie ona mnie zabija, tylko ból który zadała mi Ad zostawiając mnie. To ona mnie zniszczyła. Chce się uwolnić od tego świata w którym ona żyła. Od przeszłości w której jesteście wy. Zaczęłam nowe życie, bez Ad bez Ciebie, bez Harrego i chłopaków i nigdy nie wróce do tamtego życia. Nigdy a walka o naszą miłość jest bez sensu bo to przeszłość która dla mnie już nic nie znaczy. Żegnaj, Zayn. – odwróciła się i biegła jak najszybciej mogła, nie chciała już z nim rozmawiać, zadawała mu ból każdym słowem. Nienawidziła siebie w tym momencie, stała się nikim skoro rani najważniejsze osoby w jej życiu, nie zasługuje na jego miłość, na to żeby być przy nim. Obiecała sobie że nigdy już go nie zrani, a właśnie to zrobiła. Złamała wszystkie obietnice które mu złożyła uważała się teraz za zwykłego śmiecia. Chciała dla niego jak najlepiej w wyszło jak zawsze, musiała coś spierdolić. Ból w sercu coraz bardziej się nasilał, bolało ją to pożegnanie, ale tak musiało być, nie ukrywa że myślała że nigdy ten dzień nie nastąpi.. Zmęczona usiadła na krawężniku przy mieszkaniu Natea, odpaliła papierosa i próbowała uspokoić szalone bicie serca. Wypuściła ostatni dym i po kryjomu przedostała się na górę. Położyła w blondyna łóżku i zamknęła oczy. Skupiła się głośne muzyce dochodzącej z dołu. Szybko zasnęła.
- Hej, mała. – usłyszała głos, gdy ledwo otworzyła oczy. Zazwyczaj się wkurwia gdy ktoś woła na nią ‘mała’ ale on od zawsze tak do niej mówił i robił to tak słodko że pokochała to przezwisko z jego ust.
- Heej.- przywitała się, ziewając.
- Gdzie Cie wczoraj wyrwało? Chciałem z tobą potańczyć a tu Mel nie ma.
- Musiałam się pożegnać z kilkoma osobami.- chłopak dalej wyczekiwał na więcej szczegółów, więc szybko dokończyła. – z Zaynem. Poszłam do Ad i tam go spotkałam.
- iii ?
- i kazałam mu odejść z mojego życia.
- Jak myślisz odejdzie ?
- Myślę że tak, po tych słowach które powiedziałam też bym odeszła.
- No i dobrze, komu potrzebny taki laluś , jeszcze lepiej 5 lalusiów.
- Nate!
- Wiem wiem, nie znam ich a oceniam, bo oni są inni niż się każdemu wydaje i nie mam prawa osądzać ich po wyglądzie. Znam twoją gadkę na pamięć ale po prostu ich nie lubię.
- To zachowaj to dla siebie i nie mów o nich w mojej obecność.
- Skoro chcesz zacząć nowe życie, to na pewno nie tutaj. – Mel popatrzyła na niego z dziwieniem, kontynuował dalej. – Możemy gdzieś wyjechać, daleko z stąd. Najlepiej w ogóle z Londynu, na przykład do Nowego Jorku zawsze o tym marzyłaś.
- Nate to jest naprawdę kuszące, ale mam to wszystko zostawić, rodziców ?
- Sama mówiłaś że już nic tu nie masz. Rodziców będziesz odwiedzała, i tak teraz częściej jesteś u mnie niż w domu, uważam że to nie będzie problem. Drugi dobry powód to taki że nie będziesz już spotykała laluś...- Mel spojrzała na niego złowrogim wzorkiem .- chłopaków – szybko się poprawił i dalej kontynuował – a tak jak wrócą z tej trasy będziesz ich spotykała prawie cały czas a tego chyba nie chcesz.
- Nie chce. Ojciec będzie mnie szukał i nie pozwoli mi wyjechać, nie mam jeszcze 18 lat.
- za ile będziesz miała ?
- za miesiąc. Ale z czego my się utrzymamy i jak zapłacimy za mieszkanie?
- Coś się wymyśli, mała. Już moja w tym głowa. Mam dobry dochód z sprzedaży zioła tam też sobie poradzimy.
- Podbijemy Nowy Jork, a teraz musze podbić lodówkę. Chyba masz coś w lodówce ?
- Coś na pewno. – zeszli z łóżka i udali do na dół. Ta cześć domu wyglądała przerażająco, wszędzie porozwalane butelki, chipsy i inne jedzenie na podłodze, kanapach. Jeden istny bałagan nie łatwy do ogarnięcie. Mel uważnie patrzyła pod nogi, by nie nadepnąć na potłuczone szkło.
- Jeśli miałeś na myśli że coś to plasterek sera i mleko to naprawdę się najemy – stała przed lodówką i zrezygnowaną miną patrzyła na pustki w środku.
- Mam iść do sklepu? – spytał Nate z smutną miną, chętny do zakupów to on nie był.
- Wynocha ! Tylko kup marchewki .
- Marchewki ? Po co Ci marchewki ?
- Do zjedzenia, głąbie. Tylko schowaj je przed Lou..- szybko przerwała zanim dokończyła jego imię, zamknęłam oczy by nie wypuścić łez . – yy nie ważne, albo ich już nie kupuj. Straciłam na nie chęci.
- Mała, zdecyduj się, na pewno nie kupować?
- Tak a ty z stąd idź bo ciebie zaraz z głodu zjem. – Nate w pośpiechu wyszedł, zapamiętał to że gdy Mel była głodna , stawała się zła. A dodatku to co teraz się stało, chciała wypowiedzieć jego imie.., Nate uznał że musi jej pomóc o nich zapomnieć. Nienawidził ich. Uważał za nadzianych gejków, przysiągł sobie że nie dopuści ich do Mel. Wiedział że jak stąd wyjadą to szybko o nich zapomni, i znów będą tylko on i ona. Szaleć na amen. Cieszył z się na samą myśl tego wyjazdu i nie pozwoli nikomu tego zepsuć, a na pewno nie, jak on ich nazywał piątce frajerów. Mel tym czasem sięgnęła do pułki i wzięła puszkę piwa. Usiadła wygodnie na kanapie i wpatrywała się w jeden punkt. Wiedziała że uzależniła się od alkoholu, gdy miała jakiś problem, gdy znów czuła ból sięgała po procenty by chociaż na chwile zapomnieć. Myśla dużo o tym wyjeździe. Sądziła że Nate miał racje, nie znacznie nowego życiu tutaj, ale coś ją tu jednak zatrzymuje. Przeżyła w tym miejsce dużo pięknych chwil, których w nowym życiu na pewno nie powtórzy i nigdy nie zdobędzie takich wspomnień. Bała się że jak stąd wyjedzie to wszystko zniknie, dobre wspomnienia rozpłyną się a ona będzie tylko pamiętała to dlaczego wyjechała. Ale zdecydowała już rano, nie może przecież wiecznie żyć przeszłością, musi sprawić żeby przyszłość nabrała sensu, a teraźniejszość nie była tak dla niej okrutna.
- Z tego co wiem piwo nie jest najlepsze na pusty żołądek.
- Coo ? – Mel podskoczyła gdy usłyszała za sobą ten dobrze znany głos. Popatrzyła na niego zdezorientowana, jak on ją tu znalazł i co on tu robi ?
- Zanim dotarłem do salonu, zahaczyłem o lodówkę a tam wielkie pustki.
- Co tu robisz ? – spytała oschle.
- Przyjechaliśmy z chłopakami z Tobą pogadać. Zaraz tu będą, tylko najpierw poszli do sklepu bo jak zobaczyłem pustą lodówkę zadzwoniłem by kupili jedzenie bo inaczej do domu ich nie wpuszczę. Jestem cholernie głodny, uwierzysz w to że nie dali mi zjeść bo każdy się darł szybko bo już jedziemy…
- Niall przestań gadać i wyjdź. Nie chce z wa..- przerwała gdy ujrzała w drzwiach pozostałą czwórkę.



Za nami kolejny i mam nadzieje że też wam sie spodoba Jakoś ostatnie rozdziały są krótkie więc postaram sie pisać dłuższe, zn na pewno będą
kolejny rozdział jak zwykle za 2 dni
całuskiiii
  • awatar Gość: Oj i ten Nate... Nie wiem co o nim myśleć. XD Już nie mogę doczekać się kolejnego. xx
  • awatar CrazyNika: Twoje opowiadanie powala. Jest niesamowite! Nadrobiłam wszystko i nie żałuję. Jeśli masz ochotę to wpadnij do mnie, również pisze opowiadanie o One Direction. Mam nadzieję, że będzie choć w połowie tak dobre jak twoje. (: xx
  • awatar Believe In Yourself ♡: nie ona nie może wyjechać ;o jezuu świetny rozdział ;3 się porobiło ;o czekam na następny xx.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Mel obudziły promienie słońce prześwitujące przez zasłony. Złapała się za głowę, a ból był nie do zniesienia. Kolejny kac morderca przywitał ją najlepiej jak potrafił. Nic nie pamiętała z wieczoru. Jak wróciła do domu, jak tu się znalazła. Miała całkowitą pustkę w głowie. Zwlekła się z łóżka by wziąć ciepły prysznic, wraz z wodą spływały po niej myśli. Myśli o tym jak się zmieniła od tego dnia, była kimś innym w tym samym ciele. Stała się przeciwieństwem dawnej Mel którą była jak poznała Zayna. Stała się teraz jak kiedyś wredną , wulgarną suką bez uczuć. Wyłączyła je w świecie którym się odnalazła. Przestała jej czuć z każdym łykiem wódki, z każdym zaciągnięciem Maryśki. Lubiła siebie taką. Przed lustrem zrobiła makijaż, ubrała się w ciepłe ubrania i zeszła na dół, bo głód dawał o sobie znaki.
- Co wy tu robicie ? – stanęła jak wryta gdy zobaczyła ich w kuchni.
- Przyjechaliśmy na pogrzeb. Twoja mama do nas zadzwoniła i prosiła byśmy przyjechali bo nie dajesz sobie rady.
- Po co do nich dzwoniłaś ? – zaczęła krzyczeć na rodzicielkę, która stała osłupiała jak reszta, zdziwili się że tak zareagowała. – No po co ? Żeby mi pomogli ? Nie chce ich , nie chce twoje a niczyjej pomocy. Daje sobie rade, odnalazłam swoje miejsce, świat.
- Jaki świat ? Świat narkotyków i alkoholu. To nie jest świat, nie dla ciebie Melisa.
- Tak mamo to jest mój świat. Jedyny w którym potrafie się odnaleźć. Może to nie jest dobre życie, ale żaden świat nie będzie już dla mnie lepszy od tego, żaden odkąd mnie zostawiła. Ten zły świat to jedyny sposób bym sobie poradziła.
- Są inne sposoby..
- No jakie ? Co mam leżeć cały dzień w łóżku i płakać do poduszki, mam gnić w nim i nie wychodzić na świat. Powinnaś się cieszyć że żyje , że korzystam z tego życia a nie narzekać i dzwonić po nich. – pokazała palcem na piątkę chłopaków. Stali i nie potrafili wykonać żadnego ruchu, nie tego się spodziewali.
- A wy co ? Możecie wracać tam z skąd przyjechaliście. Straciłam cały mój świat, straciłam Ad straciłam was bo wy już nie należycie do mojego życia..
- Nie straciłaś nas.- Zayn przybliżył się do dziewczyny, lecz Mel szybko postawiła krok do tyłu.
- Ale kiedyś stracę, a tego nie przeżyje. Będzie najlepiej jak znikniecie z mojego życia. Jeśli odejdziecie teraz będzie łatwiej póki mogę bez was wytrzymać, nie tęsknić. Póki was nie pokochałam tak jak Ad, póki was nie potrzebuję. Nie kochałam Cie, Zayn to było jakieś głupie zauroczenie przez nie udany plan, zrozumiałam to jak cie przy nie było. Jak nie tęskniłam, jak cie nie potrzebowała. To minęło i nigdy nie powróci. Byłam przy was bo kogoś potrzebowałam a was miałam pod ręką. Ale teraz wszystko się zmieniło, zaczęłam życie w świecie w którym dla was nie ma miejsca. Wszystko się skończyło a my dla siebie nic nie znaczymy. Przepraszam że was wykorzystałam ale taki był plan. On dobiegł do końca, na czas się skończył. Wyjdźcie z stąd i nigdy nie wracacie. – Malikowi łzy spływały po polikach , a reszta starała się ich nie pokazywać. Bolało, miłosiernie bolały jej słowa. Nie wiedzieli co mają robić.- Nie chcecie wyjść to ja wyjdę. – Mel popatrzyła na nich ostatni raz i zniknęła za drzwiami. Odpaliła papierosa i szła jak najszybciej mogła, by tylko uciec od tego miejsca. Pragnęła tylko poczuć smak wódki na ustach i zapomnieć o tym co się teraz stało. Musiała tak było najlepiej.
- Cześć, Nate! – dziewczyna weszła bez pukania do domu przyjaciela.
- Mel, co ty tu robisz ? Pogrzeb mamy za kilka godzin.
- Nigdzie nie idziemy.
- Jak to ?
- Normalnie, Nate. Posiedzimy tu i czegoś się napijemy. Nie jestem gotowa i nie chce się z nią pożegnać. A jak tam pójdę to będzie to pożegnanie.
- Jak chcesz. Dzwonie po ludzi, procenty trzeba skołować, zioło mam.
- To dawaj to, jarać mi się chce. Bo ludzie potrafią podnieść ciśnienie.
- Mała, jak dobrze znów mieć cie przy sobie.
- Nie pierdol, tylko dawaj. Jeszcze zaczniesz mi mówić że nigdy nie przestałeś mnie kochać.
- Przez te ostatnie lata byłaś nudną Melisą, a teraz znów korzystasz z życia.
-Nie martw się, już nigdy taka nie będę. Za bardzo pokochałam ten stan by z niego zrezygnować.
- Maryśka nas odwiedziła. – zaczął wymachiwać woreczkiem przed oczami dziewczyny.
- Czy ja mówiłam że kocham maryśke.- oboje się zaśmiali i zapalili.
Minęły półgodziny a wszyscy zaproszeni dzwonili do drzwi. Zabawa coraz bardziej się rozkręcała a Mel czuła się lepiej, cały ból powoli z niej schodził. Zapominała o wszystkim, liczyło się tylko ona i wódką. Z butelką wódki w ręce kręciła się na środku pokoju do rytmu muzyki. Dała się porwać melodii, dzięki czemu czuła szczęście, że mogła wszystko i nikt jej nie powstrzyma. Miała w sobie moc, która tylko uchodziła z niej z powrotem do trzeźwości. Chwiejnym krokiem, udała się do kuchni. Z lodówki wzięła kolejną zimną butelkę. Spojrzała na wejściowe drzwi i po chwili nimi wyszła. Szła chodnikiem i nie zwracała uwagi na zimno które otula jej ciało w bluzce na ramiączka. Bluzę i kurtkę zostawiła u Nata. A alkohol rozgrzewał ją od środka. Po dwudziestu minutach doszła do miejsca które sobie wyznaczyła. Usiadła na ławce i bez namiętnie patrzyła się na grób cały w wiązankach i zapalonych świeczkach.
- Wiesz, Ad nie miałam tu przychodzić nie chciałam bo to oznacza nasze pożegnanie. Ale innego sposobu by Ci to powiedzieć nie znam. Może trochę kręci mi się w głowie i nie wyraźnie mówię i jak idiotka gadam do płyty z kwiatkami, ale wiem że mnie słyszysz. Chciałam ci powiedzieć że mimo tego że cie kocham to Cie nienawidzę. Jesteś taka sama jak wszyscy. Mówicie że zawsze razem a później nas zostawiacie. Obiecałaś mi , ciągle powtarzałaś że będziemy się przyjaźnić zawsze a ty kłamałaś i mnie zostawiłaś. Masz w dupie to jaki czuje ból, ty sobie jesteś w raju a ja z życia mam piekło bo mnie opuściłaś. Myślisz i pewne chcesz żebym nie płakała , żebym się zawsze śmiała, żyła dalej ale ja nie daje rady. Nie chce a płacze, nie potrafię się uśmiechać bo nic mnie nie uszczęśliwia. Czego chcesz? Bym spełniała swoje marzenia które mieliśmy spełnić razem ? Bym szła przez to życie , przez które mieliśmy iść razem ? Nie potrafię. Straciłam Ciebie, straciłam wszystko. Nawet chłopaków, Zayna odkąd wyjechali, z kreśliłam ich z życia, nie dlatego że mnie opuścili tylko dlatego ze nie chciałam by widzieli jak upadam, jak każdego dnia klęczałam przed twoim łóżkiem i błagałam Boga byś żyła. Nie chciałam by widzieli jak stoczyłam się na dno wchodząc do świata w którym jestem. A oni do tego życia nie należą, to nie świat dla nich, może nawet nie jest dla mnie ale ja nie mam ratunku i nie chce go. Odnalazłam się w nim sprawia że prze chwile wierze że dam rade, sprawia że mam siłę ,a dla nich tu nie ma miejsca, oni mają lepszy świat w którym mnie nie ma, nie muszą się o mnie martwić, żyją własnymi sprawami a nie tym że muszą być przy mnie i pocieszyć. Nie chce być kłopotem w ich życiu. Straciłam ich gdy wybrałam tą złą drogę. Powiedziałam im że nigdy ich nie kochałam. Kłamałam bo kocham ich nad życie ale nie chce ciągnąc ich za sobą w to bagno. Zasługą na o wiele lepsze życie, bez ze mnie. Jestem bez ciebie nikim, tego chciałaś mnie zostawiając ? Zadałaś mi wielki ból nawet nie walcząc o przetrwanie. Zostałam tu sama ale walczę z każdym dniem a ty miałaś wszystkich i nawet nie walczyłaś. Kurwa dlaczego? Teraz nie siedź tam na górze i nie wymagaj ode mnie bym dała sobie rade bo sama to na mnie ściągnąłeś, ból z którym sobie nie radze. Nienawidzę cie Ad.
Zapłakana wstała i otarła łzy. Może ją raniła tymi słowami ale to właśnie czuła. Każdy od niej wymaga by nie płakała, dała rade ale oni nie wiedzą jak to jest stracić przyjaciela dzięki któremu żyłaś, nie wiedzą jak ciężko przetrwać samemu. Spojrzała się na zdjęcie Ad i upiła łyk wódki. Podnosząc się z ławki, zachwiała się by upadła na ziemie ale ktoś ją złapał. Spojrzała na czyjeś ręce na swoim ciele i nie pewnie obróciła się i zamarła.


Dopiero teraz wyrobiłam sie z poprawkami. Czytałam wiele razy ten rozdział i średnio jestem z niego zadowolona ale to nie ważne...
Mam nadzieje że wam sie podoba
Kolejny może być we wtorek, jeśli uda mi sie go napisać..
całusskii ;*
  • awatar Gość: Powiem tyle - choć ten Nate jest śliczny to wiem że nabroi i za to go nienawidzę. A rozdział jak zawsze genialny. Xx
  • awatar Porankowa ♥: aaa! cudny : * wiedziałaś w którym momencie przerwać.. pisaj i dodawaj szybko kolejny !!! :D
  • awatar Carrots:*: Smutny... Płakać mi się chce... Ale ładne zakończenie<3 Czekam na kolejny rozdział:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Nate

Chciałabym wam przestawić Nate ponieważ tak szybko nie zniknie z życia bohaterki. Były chłopak Mel, chodziła z nim zanim spotkała Toma. Zerwała z nim za namową Ad, bo chłopak wpadł w złe towarzystwo. Ma 19 lat i jest uważany za najlepszego dilera w okolicy. Jak można to przewidzieć nie będzie darzył sympatią pięciu przystojniaków, szczególnie Zayna ale to z wzajemnością. Mel odnowiła z nim kontakty po 5 latach co nie było najlepszym pomysłem.

Always Be Together ♥ : Obiecuje że
*kiedyś* będzie z nią okay.
Pytacie co z nią sie dzieje ? Wyjaśni się w to jutrzejszym rozdziale i będzie wyjaśniać w następnych
dziękujee ża każdy komentarz ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Miały kolejne dnie, a Mel wciąż tak samo je spędzała. Ciągle siedziała z Ad, dniami, nocami była przy niej, trzymając ją za rękę. Nie miała już siły płakać, siedziała i wpatrywała się w nią i w myślach pytała dlaczego ona musiała odejść z tego świata. To ona zasługiwała na życie. Przecież tyle złych osób chodzi po tym świecie, kradną, zabijają, gwałcą , niszczą komuś życie. A żyją i robią coraz więcej szkód. Więc dlaczego Ad która jest miła i jakby mogła pomogła by całemu światu, musiała odejść ? Gdzie ta sprawiedliwość ? Po co być dobrym, po co czynić dobro skoro takie osoby cierpią najbardziej ? Zadawała te pytania ale odpowiedzi nigdy nie dostała. Te dni są dla Mel najgorsze, czuje taka pustkę w sercu, która sprawia jej w każdej sekundzie ból. Wyjechali chłopaki a wtedy dowiedziała się że Ad został tylko tydzień.. tydzień jej marnego życia. Dlatego Mel nie chciała opuszczać jej na chwilę. Bała się tego dnia w którym dla niej będzie koniec, przestanie bić jej serce. Mel żyła od wypadku z świadomością że ona może odejść ale gdy teraz jest to pewne, gdy jej godziny sa policzone, to boli strasznie. Boli ją świadomość że już nigdy nie będzie mogła jej dotknąć, przytulić wyżalić się to co ma na sercu, nigdy jej nie zobaczy. Nie była na to przygotowana. A postanowienia że będzie silna, że da radę. Myśli że przecież nie będzie tak źle każdego dnia słabły, czuła że te słowa były puste a myśli zbędną nadzieją którą każdy się karmi by przetrwać ale ona to czuła, że nie da rady choć przecież to obiecywała najbliższym ale to było łatwiejsze gdy Ad leżała w szpitalu i mogła do niej przychodzić, zobaczyć ją, poczuć jej obecność ale za kilka dni jej tu nie będzie. Mel nie będzie mogła tu przyjść i krzyczeć na nią czemu ją zostawiła ? Zostaną jej wspomnienia a ona zniknie z jej życia na zawsze.
26 marca
Zayn leżał w łóżku zmęczony po koncercie, czekał aż Mel wejdzie na laptopa by mogli pogadać. Miały godziny a dziewczyny nie było, nie odzywała się do niego od dwóch dni. Tłumaczyła się że to ostatnie dwa dni Ad, jutro miała odejść już na zawsze. Rozumiał to, ale przez te dni brakowało mu jej głosu, nawet przez laptopa, uśmiechu który był wymuszony ale tak rzadki na jej twarzy. Minęło już tyle dni trasy, jego tęsknota każdego dni się nasilała. Miał wielką chęć rzucić to wszystko i wrócić do Mel. By ją przytulić, poczuć jej zapach. Spojrzeć w oczy i znów w nich utonąć, poczuć jej usta. Przytulić ją i nigdy już jej nie zostawiać. Pomóc jej w tych trudnych chwila, a nie mógł a to dla niego było najgorsze.
- Mówiłem! Nadal wierzycie jej że daje sobie rade ! – do pokoju wpadł wściekły Styles. Rzucił gazetą w Zayna. Spojrzał na pierwszą stronę a łzy pojawiły się w jego oczach .
„ Melisa Tomshon , dziewczyna Zayna Malika wdała się w bójkę pod szpitalem. Jak donoszą źródła, przyjaciółka Melisy, miała wypadek z którego nie wyjdzie. Gdy fanki się o tym dowiedziały, zebrały się pod szpitalem by wesprzeć dziewczynę swojego idola. Okazało się że nie wszystkie miały taki sam cel. W czasie pojawienia się Melisy pod szpitalem padły słowa : Niech zdechnie tam, ma nauczkę za to że doczepiła się do Harrego. S*ka już nie powinna żyć. : Melisa na te słowa zareagowała natychmiastowo, wpadła w furie i z pięściami rzuciła się na dziewczynę. Ochroniarze natychmiastowo odciągnęli ją od zakrwawionej dziewczyny na ziemi. Melisa wyrwała się i krzyczała: Jeszcze cie dopadnę dzi*ko. : Czy to oznacza dla dziewczyna Zayna wielkie kłopoty? Jeśli pobita złożył sprawę pobicia, Melisa może mieć wtedy poważne kłopoty ! „
Spływały mu łzy gdy czytał ten artykuł. Nie mógł uwierzyć że był tak naiwny i wierzył jej ze daje sobie radę. Serce go bolało gdy patrzył na jej zdjęcia. Polika zapadnięte, oczy podkrążone, całe czerwone od płaczu a ubrania wiszą na niej , przecież jak wchodziła na skype wygląda inaczej. Umalowana, uśmiechnięta jak dawniejsza Mel. Ona tylko stwarzała pozory, gdy miała rozmawiać z chłopakami, doprowadzała się do ładu, siedziała w łazience godzinami by ukryć zaczerwienione oczy, spuchnięta twarz. Oni jej wierzyli. Zayn czuł się strasznie , ona nie daje rady, a on jest tak daleko. Też nie mógł uwierzyć jak ta dziewczyna mogła to powiedzieć, przecież jak można nie mieć serca w takiej sytuacji. Jak ona mogła iść tam i to powiedzieć. Ludzie nie mają serc, są okropni bezlitosny. Rozumiał Mel, to że tak zareagowała, wszyscy by zrobili to na jej miejscu ale przez to będzie miała wiele kłopotów. Patrzył na to gazetę i płakał. Ona go potrzebowała a on nie mógł być przy niej. Nienawidził siebie za to że ją zawiódł, ranił. Musi być przy niej , zrobi wszystko by tam wrócić. Wstał z łóżka i wybiegł z pokoju.
- Melisa ! Nie możesz wracać tak codziennie. Słyszysz co do ciebie mówię ! – rodzicielka darła się na dziewczynę całkowicie zalaną.
- Słysze i mam w to dupie. – Mel próbowała wejść po schodach ale się zachwiała i upadła do tyłu. W ostatniej chwili ją złapał ojczym. Zaniósł ją do pokoju i położył spać. Minął tydzień od śmierci Ad, jutro ma być pogrzeb. Od tygodnia Mel pije, wychodzi z rana a wraca nocą pijana. Wpadła w swoje dawne towarzystwo. Odnowiła kontakty z Natem. Razem chodzą na balety, jarają i ciągle piją by zapomnieć o tym co się dzieje. Chciała dać radę ale to jest zbyt trudne, każdy smutek zalewa w wódce, każda złość odpływa z papierosem. Spadła na samo dno, bo nikogo przy sobie nie miała. Rodzice nie wypuszczali jej z domu, ale Mel i tak wychodziła przez okno i spotykała się z największymi dilerami, imprezowiczami z tymi dla których tylko się liczyło wódką, narkotyki i seks. Czuła że wszystko straciła więc nie mogło być gorzej. Odnalazła się w tym świecie narkotyków, alkoholu czuła się w nim dobrze, po raz kolejny czuła że jest tam gdzie powinna. Ból odchodził, a szczęście wracało, Jeśli miała żyć tu bez Ad to tylko w takim świecie jest w stanie dalej funkcjonować.
Mel leżała na łóżku i kręciło się jej w głowie. Śmiała się wydawało jej że się kręci a na suficie widzi małe ludziki i zaczęła do nich machać, zobaczyła że uciekają więc zaczęła krzyczeć by poczekali na nią. Czuła się wspaniale , zapomniała o tym co ją boli.
- Widzicie te krasnoludki. – krzyczała rozbawiona gdy jej drzwi się otworzyły , energicznie pokazywała palcem na sufit.
- Musicie jej pomóc!

Kolejny smutny ale obiecuje że nie długo będzie wesoły, przynajmniej trochę O końcówce nic wam nie powiem, dowiecie sie z kolejnego rozdziału, który może pojawi sie jutro bo już go napisałam, tylko zostały mi poprawki
Całuskki,

Dziękuje za tą WIELKĄ liczbę odwiedzin! przegapiłam dzień, minuty w których było 1000 i dlatego teraz dziękuje!
Uwielbiaam was!
  • awatar lollilili: Zajebisty co z nią jest ? wciąga... <33
  • awatar Gość: Ejj, co z nia jest no? :c Ale będzie wszystko, okey? Masz mi to obiecać noo ! Zajebisty <33
  • awatar ♥Everything About You♥: Jeeeej, co sie z nią dzieje? Jest coraz gorzej przecież, niech chłopcy szybko do niej wracają...;* Świetny rozdział, to opowiadanie tak wciąga, że nie wiem♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Dwójka wróciła do domu i zastała istny hałas. Zostawić ich na jeden dzień a cały dom rozniosą. Stanęli w korytarzu i przypatrywali się czwórce wariatów. Louis biegał za Liamem z łyżeczkami, bo ten mu zabrał marchewki i nie chciał oddać. Loczek rzucał blondynowi popcorn do buzi, znaczy próbował trafiać ale za bardzo to mu nie wychodziło, przeważnie zamiast do buzi, ziarenka lądowały na oczach Nialla. Mel spojrzała na Zayna a ten z uśmiechem pokręcił głową. Czwórka domowników nie zauważyła ich obecności, więc Malik rzucił torbę na podłogę wywołując huk. Wszystkie oczy skierowały się na parę.
- Wróciliście .- chłopaki krzyknęli i rzucili się na przerażoną dwójkę. Wszyscy wylądowali na podłodze głośno się śmiejąc. Jednak po chwili wszyscy wstali, stwierdzając że im nie wygodnie.
- jestem zmęczona. – Mel opadła na kanapę, wyjmując z pod pleców talerz. Co do cholery robi talerz na kanapie ?- pomyślała i wzrok przeniosła na Horana, a ten się nie winie uśmiechnął
- No jak całą noc nie spaliście. – Harry poruszał dziwnie brwiami za co dostał poduszką w twarz od dziewczyny. – To co dzisiaj robimy ?
- Może najpierw pojedziemy pożegnać się z Ad, a później zajedziemy po zakupy i coś się wymyśli. – Wszyscy się zgodzili na ten pomysł, nie czekając zapakowali się do samochodu i ruszyli do szpitala. Mel czekała na korytarzu, a chłopaki weszli razem, po kilkunastu minutach wszyscy wyszli oprócz Harrego. To dla niego było bardzo ciężkie. Musiał się z nią pożegnać, a przecież tak wiele z nią planował, wspólną przyszłość. Zdążył się w niej zakochać, była inne niż wszystkie a świadomość że gdyby do niej nie zadzwonił by nadal żyła sprawiała ze czuł się winny. Czuł ból w sercu ale wiedział że nie może się załamać. Zawsze będzie miał ją w sercu ale musi ruszyć dalej ze swoim życiem. Siedział przy niej, trzymając ją za rękę. Pojedyncze łzy spływały mu po polikach, po raz ostatni ją widział. Uśmiechnął się gdy przypomniał sobie ich pierwsze spotkanie. To była impreza, Zayn przyprowadził ją by mogła poznać reszte zespołu, gdy Ad zobaczyła Stylesa jej reakcja była przez zabawna dla niego ‘ O mój Boże , loczeeek… znaczy Harry , zawsze..’ zaśmiał się gdy znów usłyszał jej głos w głowie, później tak słodko się jąkała, wiedział już wtedy że ta dziewczyna jest idealna, inna niż wszystkie.
- Kocham Cie. – szepnął jej do ucha, ostatni raz pocałował w czoło i wrócił do reszty przyjaciół. Mel podbiegła do niego i go przytuliła gdy ten zamknął drzwi. Po czułościach , grupa przyjaciół udała się go marketu, Niall z Mel od razu pobiegli do działu z słodyczami. Pakowali do wózka swoje ulubione przekąski po pięciu minutach wózek był już pełny. Załadowani zakupami, usiedli w parku. Mel z blondynem rzucili się na ławkę, po czym wyjęli swoje czekolady i zajadli smakiem.
- No co ? – spytali równocześnie gdy reszta patrzyła na nich z niedowierzeniem. Po tych słowach, dwójka czekolado żerców spojrzała się na siebie i wybuchła głośny śmiechem. Czekolada wywoływała u nich dawkę śmiechu. Nie zwracali uwagi na spojrzenie przechodniów, dalej się śmiali nie wiedząc z czego.
- To może chodźmy do wesołego ?
- Nie.- Mel nagle spoważniała. Spojrzała się złowrogo na Stylesa. – Możemy iść po prostu do domu, coś zrobić do jedzenia no i w ogóle .. – Chciała po prostu spędzić z nimi ten dzień, obojętnie jak ważne że z nimi, a w domu i tak będę się najlepiej bawić znając ich pomysły. Chłopakom też podobał się ten pomysł. Znaleźli swój samochód i wrócili do domu.
- Styles nawet się nie waż. - syknęła w kuchni, gdy próbowali wszyscy swoich sil i zdziałać jakiś obiad. Słyszała jak loczek stał za nią i chichoczał.
- Skąd wiesz że chce coś zrobić ?
- Jeśli rozbijesz mi to jajko na głowie to tak Ci oddam że już nigdy nie pozbierasz swojej dupy.
- Ale ja mogę .- odezwał się chytrze Liam, po czym rozbił jajko na głowie.
- Payn , pożałujesz tego. – dziewczyn wykonał ten sam ruch co chłopak a reszta ze śmiechem dołączyła się. Jak się skończyły naboje, Mel pobiegła do łazienki ogarnąć się.
- Zobacz moje włosy. - przed lustrem pojawił się Malik.
- Teraz lepiej . – Mel wylała na niego kubek wody. Zaśmiała się i schowała się w kabinie przed atakiem Zayna. Chłopak był silniejszy i zdołała otworzyć drzwi. Objął dziewczynę i sięgnął po prysznic , odkręcił wodą i zmoczył całą Mel.
- ciiii .. mam pomysł . – wyszła z kabiny chowając za sobą węża od prysznica. Zayn został na swoim miejscy by mógł puścić wodę.
- Chłopaki szybko! – wydarła się na głośnie jak umiała, a gdy przerażona czwórka stanęła w drzwiach. Zaśmiała się złowrogo i wyjmując węża za pleców zaczęła ich latać wodą. Chłopaki z chęcią zemsty rzucili Mel do wody, ta udając się topi sprawiła że reszta rzuciła się do wody by ją ratować. Przez godzinę chlapali się i nawzajem próbowali utopić. Po długie kąpieli głodomory wybłagali Zayna o naleśniki. Wieczór minął im szybko na oglądaniu filmów i rozmawianiu . Ten dzień zdecydowanie im szybko minął.
- Mel, co ty tu robisz po ciemku ?- do kuchni, wszedł Louis. – Yyy gdzie są moje marchewki ? – spytał z przerażeniem gdy lodówce zniknęły.
- To nie ja .. – Mel z uśmiechem schowała marchewkę za plecy . Louis patrzył nią z przymrużonymi oczami. Jak ona mógł zjeść jego marchewki..
- dobra podzielę się. – podała mu marchewkę i razem zajadli się warzywem na kanapie, patrząc się w ciemną przestrzeń.
- nie odpowiedziałaś mi .
- Idę spać, tobie też radze.
- Mel!
- Dobranoc . – wstała i wszyła z pokoju, na górę. Położyła się na łóżku i wzrok wbiła w sufit. Nie chciała z nim rozmawiać, co miała mu powiedzieć. Że cierpi bo wyjeżdżają, że zostawiają ją na dwa miesiące. Ze nie da rady, bo z każdą chwilą coraz bardziej będzie jej brakowało ich uroczy śmiechów, ich żartów którymi próbują ją rozbawić, ich grupowego miśka, w którym czuje się tak bezpiecznie, tego że nie będzie mogła tu przyjść i zastać zgraje krzyczących wariatów, przeżywać kolejnych zwariowanych wieczorów, porozmawiać z nimi i ich przytulić. Pocieszyć, poczuć ich obecność. Ciągle wyjadać jedzenie z Niallem , podkradać marchewki Louisowi, z Liamem pogadać, wyżalić się i codziennie pomagać mu robić siadanie, przy tym się wygłupiać, robiąc żarty chłopkom, dodać więcej pieprzu czy innych składników by tylko dokopać reszcie. Z zwariowanym loczkiem, Harrym codzienne wygłupy, imprezy i co chwile groźby że Mel wyprostuje mój włosy a że Harry zabierze ją do wesołego miasteczka, wyżalić mu się i śmiać się z jego głupich wypowiedzi. Z Zaynem spędzenie każdej nocy, jego pocałunków, głosu, oczu , ich każdych wspólnych chwil, wypadów tylko dwoje i ciągle kłócenie się z nim , żeby wyszedł z tej łazienki bo szykuje się dłużej niż baba, a on gania ją by po sobie sprzątała, jej ciuchy są rozwalone po całym ich pokoju. Teraz nie będzie miała tego przez dwa miesiące, kilku wariatów którzy odmieniają jej życie na lepsze i ukochanego bez którego nie widzi świata. Nie chce, nie chce tak bardzo by wyjeździli ale wie że mimo to że cierpi musi im pozwolić spełniać swoje marzenia, nie może im zabrać tego co budowali od kilku lat, nie może ale dlaczego to tak musi boleć ? Cieszy się ich szczęściem, z uśmiechem patrzy jak ich marzenia się spełniają. Wspiera ich w tym jak tylko może. Tylko momentami ciężko jej udawać że to przetrwa.
Zayn nie spał całą noc, słyszał szybie oddechy Mel, widział jej zaszklone oczy wbite w sufit. Cierpiał tak samo cierpiał jak ona. Nie chciał tego wyjazdu ale z drugiej strony to było to o czym marzył od zawsze, marzyli. Ta trasa wybije ich jeszcze bardziej na przód, zyskają więcej fanów, wydadzą więcej płyt, to o czym zawsze marzył. Spełniają się jego marzenia tylko dlaczego nie może się z nim cieszyć ze swoją ukochaną? Dlaczego ona nie może być z nim ? dlaczego to wszystko tak boli ? Dlaczego musi się pożegnać z nią na te miesiące? Budzić się każdego ranka bez niej u boku. Nie słyszeć jej uroczego śmiechu, patrzeć w jej oczy i odpływać w nich. Będzie mu jej brakowało, przywiązał się do niej. Zapomniał jak i oduczył się żyć bez niej, teraz sobie tego nie wyobraża. Czuje w sercu ból, który go wyżera pomału. Każdego dnia widzi jak Mel próbuje przetrwać kolejny cholerny dzień, jak zmaga się z tym bólem. Jak trwa w świecie którego dla niej nie ma. Boli go to że on nie potrafi jej pomóc. Chciałby przejąć od niej ten ból, smutek i rozpacz by tego nie czuła. By nie czuł się bezradny. Może ją tylko przytulić, pocieszyć być przy niej ale nic więcej. Nigdy nie sprawi że je ból odejdzie, Nigdy nie wypełni jej pustki po Ad, nigdy nie będzie mógł spojrzeć w jej oczy i widzieć tylko szczęście bez smutku. Ta bezradność go wkurza, kocha ją całym szczęściem a nie potrafi jej pomóc. Cierpi ale nic nie jest w stanie zrobić, cierpi na tą cholerną bezradność.
- Nie drzyj tej japy kretynie ! – krzyki chłopaków na dole obudziły, Mel. Otworzyła oczy i zastała pustkę na łóżku, oczy jej się zaszkliły że tak będzie przez ostatnie dwa miesiące bez Zayna u boku..
-To odłóż to torbę, za dużo ich już masz . – zeszla po schodach i przyglądała się wymianie zdań między blondynem a loczkiem.
- Nie, bo tu jest jedzenie na podróż.
- Ty masz tam więcej jedzenia niż ciuchów.
- Bo jedzenie jest najważniejsze! – Harry zrezygnował z dalsze kłótni, machnął tylko ręką i znikł za ścianą. Niall spojrzał na torbę z jedzeniem. Uśmiechnął się i przytulił ją mocno mówić ‘ Zostajesz ze mną ‘ .
- Wiesz co, jak możesz to wszystko zjeść bez ze mnie ?
- Normalnie.. najpierw to a potem to. Mel wiesz że polowa tej torby to czekolady.
- eeeej, ja też chce.
- hahhahahhaha nie. – Niall zrobił ten specyficzny śmiech. Mel spojrzała na niego złowrogo.
- Lepiej nie zostawiaj te torby samej ..
- to moje oczko w głowie. Nigdy jej nie zostawię, no chyba że będzie już pusta. – dwójka się zaśmiała i wrócili do pozostałych. W kuchni razem zjedli naleśniki po czym wrócili do pakowania ostatnich rzeczy.
- Kocham Cie, wiesz ?- Mel z Zaynem leżeli w sypialni w siebie wtuleni.
- Wiem i ja Ciebie też.
- Nie wiem co bym bez ciebie zrobił .
- żył byś dalej.
- ale nie byłbym szczęśliwy. Jesteś moim szczęściem, spełnienie marzeń, nawet by nie musiał jechać w tą..
- Zayn. Przetrwamy . Osobno tylko na dwa miesiące a potem razem na wieczność.
- Nie wiem jak sobie dam rade tam bez ciebie.
- Normalnie. Będziesz spełniał swoje marzenia i się z tego cieszył. Wieczorami do mnie dzwonił i będziemy odliczać każdy dzień, każde godziny, minuty , sekundy do waszego powrotu. Będę usypiała z twoim głosem a rano będziemy się budzić z myślą że kolejny dzień za nami i coraz mniej ich zostało do naszego spotkania.
Minęło kolejne dwie godziny, wszyscy musieli już się zbierać na lotnisko. Spakowali swoje bagaże i ruszyli do wyznaczonego lotniska. Mel calą drogą wtulona w Malika próbowała się nie rozkleić. Wszyscy chcieli się popłakać, każdy czul ten ból. Tęskonte która z każdym dniem będzie coraz większa.
- Chyba musimy się już pożegnać.. – odezwał się Liam, słysząc wezwanie do samolotu.
- Haruuuuuuś !
- Meluuuuuuuś ! – Harry mocno przytulił przyjaciółkę.
- Głodomorkuuuuuu!
- Proszę ! – Niall podarował dziewczynie jej ulubioną czekoladę po czym mocno przytulił.
- Marcheweczkoooooo !
- Podjadaczuuuu ! – Louis objął mocno Mel.
- mistrzuniuuuuuu !- tak Mel wołała na Liama, był mistrzem w wymyślaniu dowcipów na chłopakach, każdego rana wmyślali plan, a później razem go realizowali, przez co było wiele śmiechu.
- Seksiakuuuu ! – mocno wtuliła się w Zayna i nie miała ochoty się odrywać. Wtulona w niego słuchała chłopaków którzy ciągle powtarzali by się zachowywała i dawała radę. Życzyła im dobrej zabawy i by dali z siebie wszystko. Na koniec zrobili grupowego miśka i zniknęli z jej zasięgu wzroku. Odlecieli.. Mel siedziała na fotelu i wpatrywała się w drzwi za którymi zniknęli chłopaki, miała nadzieje że zaraz wrócą. Otworzą się drzwi i znów ujrzy ich uśmiechnięte ryjki ale nic się nie działo. Siedziała na zatłoczonym lotnisku i nie wiedziała co dalej… Jednak musiała wracać do szpitala, planowała spędzić tam kolejne dnie, być przy Ad w każdej chwili. Wsiadła w autobus i po 15 minutach była już w szpitalu.
- Melisa ! – usłyszała swoje imię.

--------
Dodaje na szybko bez poprawek, i bez zdjęć ;/ niestety nie mam czasu na to i z góry przepraszam za błędy !
Jak taam wajsowiczki ? wajsy udane ?

Blog mojej przyjaciółki, jak możesz to wejdź może cie zaciekawi ! przepraszam za spam
http://iloveitidontcare.pinger.pl/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Mel była świadoma co się dzieje w wokół niej, wybudziła się z snu ale nie otwierała oczu. Cieszyła że z tego dnia, bo to ich dzień a świadomość tego że będą tylko sami, wywoływała wielki uśmiech na twarzy dziewczyny. A z drugiej strony jakaś część niej, nie chciała otwierać oczu, pragnęła by ten dzień się nie zaczynał, bo ten dzień zbliżał do wyjazdu chłopaków. Pragnęła zatrzymać czas, by nikt jej nie odpuszczał. Cofnąć go , by odzyskać Ad a później z chłopakami wyjechać w trasę i nigdy się z nimi nie rozstawać. Rozmyślała nad tym długo, przecież wszystko było by teraz idealne, gdyby nie ten wypadek. Jej świat by nigdy się nie zawalił a teraz by nie przeżywała piekła na ziemi. Ale musiała to przetrwać. Musiała bo miała dla kogo żyć. Dobra koniec tych smętów. – mruknęłam pod nosem, otwierając zmęczone powieki. Rozciągnęła się na łóżku, Malika nie było w nim. Zwlekła się z łóżka , udając się łazienki. Po 5 minutach wyszła i założyła ulubioną luźną bokserkę, cienki sweterek i czarne rurki. Zawiązując włosy schodziła po schodach. Uśmiechnęła się gdy poczuła zapach naleśników. Kochała jego naleśniki , kochała w nim wszystko.

- chłopaki jeszcze śpią ? – zdziwiła się, a szczególnie że blondyna tu nie ma, zawsze wyczuł jedzenie i przylatywał do kuchni expresem a tu pustka.
- Nie, nie ma w ich domu. – uśmiechnął się chytrze. Gdy tylko wstał, pobudził wszystkich i kazał im się ulotnić do rana. To miał być tylko ich dzień, od początku do końca doby.
-hmm.. podoba mi się to! – podeszła bliżej do chłopaka, wślizgując się między nim a blatem. Musnęła delikatnie jego usta, coraz bardziej wbijać się w nie, namiętnie.
- Mel, siadanie jest gotowe. – mówił między pocałunkami, dobrze wiedział dlaczego to robi.
- Oj tam siadanie. – wymrotała i ponownie wybiła się w jego usta, tym razem namiętnie i brutalnie.
- Tym razem się nie wywiniesz, wiem po co to robisz. Siadaj.- niechętnie ją od siebie odsunął. Nałożył naleśniki na talerz, i położył go przed Mel. Odkąd Ad znalazła się w szpitalu, Mel nic nie je, nie ma ochoty. Zayn nie może patrzeć jak dziewczyna się głoduje, więc zmusza ją do każdego posiłku.
- To co dziś robimy ?- spytała między kęsami .
- Niespodzianka.
- Zayn, wiesz co myślę o niespodziankach.- nie cierpiała ich, od dzieciństwa miała do nich uraz.
- Ubierz się ciepło i wygodnie.
Mel zrezygnowała z dalszego przesłuchania, wiedziała że i tak jej nie powie gdzie się wybierają. W ciszy dokończyli szybko siadanie i wybrali się do sypialni ubrać się w odpowiednie ciuchy.
- Wyglądasz marnie.- sama do siebie powiedziała, stając przy lustrze. Patrzyła na siebie i trudno było jej uwierzyć że to ona, uśmiechnięta twarz zniknęła, oczy podkrążone, czerwone od łez a usta popękane. Twarz miała spuchniętą. Gdy patrzyła w lustro widziała nikogo, uważała się za zwykłego śmiecia, który powinien zgnić w koszu i odejść z tego świata. Iskra życia w jej oczach wygasła, jej ciało nie nadawało się do życia, a ból niszczył jej serce. Miała chłopaków, rodziców więc dlaczego czuła że jest sama i nikogo nie ma? Dlaczego musi tak cierpieć ? Dlaczego straciła tak ważną osobą, dlaczego ona ? Nikt nie zasługuje na taki ból . Pytała się w myślach. Czuła pustkę w sercu, w życiu. Nagle świat który był jej dobrze znany jest obcy. Miejsce które kochała, straciły urok, wszystkie rzeczy które robiła , robi straciły wartość. Nie wiedziała po co tu ma żyć, wie że ma dla kogo ale co ona będzie robiła tutaj. Nie będzie chodziła do ulubionych miejsc bez Ad, bo to były ich wspólne a bez niej nie mają już sensu. Nie będzie umiała iść do ich kawiarni zjeść ich ulubione lody, sama. Nie będzie mogła robić rzeczy, spełnić marzeń które planowała z Ad, bo sama nie da rady. Nawet jakby dała, to nie będzie jej dawało tyle radości , tak jak je zrobienie z Ad. Odeszła jedna osoba a z nią całe życie. Musiała zacząć nowe życie, nauczyć się żyć bez niej. Nie chciała chłopaków, rodziców zranić odchodząc od nich, nie chciała być czuli ten ból jaki jej zadała Ad zostawiając ją samą. Nie potrafiła zostawić ich i skończyć ze sobą, bo rozumiała że ona wtedy przestanie czuć ból ale zrani najbliższych. Woli sama cierpieć nic zdawać ból innym.
- Kochanie jesteś gotowa ? – do pokoju wszedł wyszykowany Malik. Mel przytaknęła i ostatni raz rzuciła spojrzenie na siebie w lustrze. Spodnie , bluza , rzęsy muśnięte tuszem, usta pomadkom . Wzięła głęboki oddech. Uśmiechnęła się, przecież to jest ich dzień powinna być szczęśliwa. Nacieszyć się nim póki może. Złapała Zayna rękę i ruszyli do samochodu. Gdy wpakowali się na siedzenie, a chłopak nacisnął gaz, Mel pod głosiła radio by zagłuszyć swoje myśli. W głośnikach rozeszła się znana jej piosenka. Zaczęła głośno śpiewać, dobrze znane słowa. Zayn po chwili śpiewał wraz z nią, przez całą drogę darli swoje gardła w niebogłosy. Śmiali się i robiły głupie miny do zdjęć przez co chłopak pewnych momentach nie panował za kierownicą.
- Jesteśmy na miejscu.- Mel na te słowa zaczęła się rozglądać dokoła. Wysiadła z samochodu i nie mogła się na patrzeć na te widoki. Wybrał doskonałe miejsce. Po prawej stronie był las , a na ziemi leżały kolorowe liście, tworząc piękne dywany. Z daleka było widać kolejny las, cały zielony w jednym miejscu były prześwity skał. Stał tylko jeden dwa domki a na około spokój .
- Dzień dobry. - Zayn przywitał się z właścicielem domków.
- O pan Malik. Dzień dobry, proszę za mną. – Mel spojrzała się z zmrużonymi oczami na chłopaka a ten odpowiedział jej uśmiechem. Złapał ją za rękę i szyli za facetem. Prowadził ich do drugiego domku, okazało się że tam jej pełno rowerów a na tych polach jest ścieżka rowerowa.
- Nie mogę uwierzyć, ze będziemy jeździć. Tak bardzo mi tego brakowało. Dziękuje .- pocałowała Malika i wsiadła na rower. Jak była mała a jej rodzice mieli czas, jeździli na wieś do babci i tam wybierali się na wycieczki rowerowe. Całą rodziną spędzali czas na świeżym powietrzu, tak bardzo jej tego brakowało. Jechali wyznaczoną ścieżką, opowiadając historie, śmiejąc się i podziwiając dokoła widoki. Las który wydawał się zwyczajny w środku był nadzwyczajny. Piękna przyroda. Śpiew ptaków i obecność Zayna to wszystko czego potrzebowała,to otrzymała.
- Jak tu pięknie !- Mel rozchyliła usta na widok wodospadu. Tak w środku tego pięknego lasu był niesamowity wodospad. Zeszli z rowerów i położyli się na rozłożonym kocu przez chłopaka. Wtuliła się w Zayna i patrzyła jak woda spływa z góry na dół, pragnęła by uczucia tak samo po niej spłynęły i nie zostawiły po sobie śladu bólu.
- Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie? – przerwał cisze Zayn. Mel zaśmiała się.
- Jakbym mogła zapomnieć.
- oskarżyłaś mnie o gwałt.
- bo to miałeś na myśli..
- a skąd wiesz co ja miałem na myśli, co ?
- bo tylko jedno takie piękne główki mają w myślach, zresztą to było jednoznaczne.
- ale chciałaś żebym to wtedy zrobił, może nie dosłownie gwałt ale chciałaś. –uśmiechnął się chytrze.
- pfff… chciałbyś i nie bądź taki pewny.
- jestem pewny bo wiem że pragniesz tylko mnie. – Mel wybuchła głośnym śmiechem, lecz tak na prawde było, pragnęła tylko jego i wiedziała że zawsze będzie tak.- teraz na pewno też chcesz. Sami w środku lasu..
- Malik ty nie wyżyty chodzący seksie.
- wynająłem domek, 10 minut drogi z stąd. Idziemy ?- dziewczyna wybuchła śmiechem gdy zobaczyła jak Zayn porusza dziwnie brwiami.
- Ociekam seksem skarbie.- Mel popłakała się ze śmiechu gdy Zayn wypowiadał te słowa i pokazywał na swoje ciało robiąc śmieszne pozy. Nie potrafiła się przestać śmiać, bo ciągle ją rozśmieszał. Zayn stanął na krawędzi kamieni i udawał że zaraz wpadnie do rzeczki która nie była głęboki a woda czysta, bez żadnych skał. Gdy chłopak był odwrócony plecami do Mel, ta po cichu podeszła i go popchnęła. Wybuchła śmiechem gdy Malik zaczął krzyczeć.
- Zaynnn! – przerażona Mel wskoczyła do wody, gdy zobaczyła ze Zayn nie wypływa. Gdy tylko znalazła się wodzie i wynurzyła się, Malik pojawił się przed nią i zaczął się śmiać głośno.
- Kretynie, myślałam ze się topisz. Wiesz jak mnie wystraszyłeś! – Mel krzyczała chlapiąc go wodą. Była przerażona na śmierć, że zaczął się topić , a on sobie tak po prostu jaja z niej zrobił.
- Przepraszam, nie chciałem. – przytulił ją mocno.- szczerze mówiąc to nie umiem pływać, ale na szczęście woda jest tu płytka i potrafię wstrzymać oddech w wodzie na kilka sekund.
- Nauczę Cie pływać. – Zayn protestował ale szybko poddał się gdy zobaczyła z jakim zapałem podchodzi do tego Mel. A że woda była płytka, to nie bał się. Mel ciągle się z niego śmiała, bo Malik nie potrafił jednocześnie machać nogami i rękami. Gdy machał rękami to nogami przestawał i odwrotnie przez co, kilka razy się zanurzał. Po pewnym czasie zrezygnowali z nauki i wrócili do domku. Dziewczyna była mile zaskoczona, kolacją ze świecami. Nastrój był romantyczny. W Pomieszczeniach były wszędzie zapalone świecie a w powietrzu rozchodził się zapach róż.
- Zrobiłeś to dla mnie ?- Mel spojrzała się zaszklonymi oczami na Malika. Czuła takie szczęście, którego nie da się opisać. Była największą szczęściarą że go miała, że to właśnie ją pokochał. Był jej ideałem. Wymarzonym księciem. Nagle ból smutek, łzy wszystko odeszło , bo liczył się tylko on. Wiedziała że przy nim , pokona wszystko. Przy nim świat jest piękniejszy.
- Tylko dla ciebie.- pocałował ja namiętnie, po czym usiedli przy stoliku z jedzeniem i zajadali się pysznymi daniami, głośną się śmiejąc, rozmawiając .Patrząc sobie prosto w oczy, czując miłość która z każdą chwilą wzrasta i nigdy nie przeminie.
Rano Mel wstała i w samej bieliźnie, zbierała ciuchy z schodów , które prowadziły do ich sypialni. Uśmiechnęła się na wspomnienia wczorajszej nocy, była magiczna. Czuli swoją bliskość, połączyli się w jedność a świat stanął w miejscu, gdy darzyli siebie nieograniczoną miłością. Zeszła na dół, zaparzyła kawę i z gorącym kubkiem wyszła na mały balkon, oparła się o belke i wpatrywała się w piękny obraz. Chciałaby by tu zamieszkać na zawsze. Codziennie oddychać świeżym powietrzem, chodzić na spacery po lesie z ukochanym za rękę i wygłupiać się z przyjaciółmi w wodospadzie. Wieczorami robić ogniska, śpiewać i smażyć kiełbaski. Niczym się nie przejmować, żyć tym spokojem z najbliższymi osobami. Ale to nie było realne, nie było realne takie życie doskonale piękne. Weszła do środka po torebkę, wzięła fajki i wróciła na swoje miejsce. Odpaliła papierosa i zaciągała się z każdym zimnym powiewem.
- Mel ! – dziewczyna jak oparzona wyrzuciła papierosa, szybko wypuściła dym z usta i nie pewnie odwróciła się na pięcie do Malika.
- obudziłeś się kochanie.
- obiecałaś mi że już nigdy więcej tego do ust nie weźmiesz.
- Wiem, przepraszam ale nie kłóćmy się o to, to nasz ostatni dzień. –przytuliła go mocno, tak jakby to było ich ostatnie przytulenie. Nie chciała się kłócić w ostatnie chwile, o głupotę. Obiecała mu ale to było silniejsze od niego a zwłaszcza w tych ostatnich dniach.
- Dobrze. Nie chce z stąd wyjeżdżać, ale musimy wracać do chłopaków.- Mel tylko przytaknęła i poszli posprzątać po sobie w domu, zjeść i gotowi do wyjazdu pożegnali się z właścicielem i ruszyli z powrotem do Londynu.

Ten rozdział jest przeznaczony wyłącznie Mel i Zaynowi. Chyba mi sie podoba, ale to wasze zdanie sie najbardziej dla mnie liczy !
Mam juz pomysły co dalej, więc zabieram sie pisania kolejnego a wam życze miłego czytania
Pozdrawiam ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Wejdź, jak możesz :

http://iloveitidontcare.pinger.pl/

Jest to blog mojej przyjaciółki. Obydwie mamy tą samą pasję, pisanie! Namówiłam ją bym sie ujawniła, bo pisała wcześniej sama dla siebie. Jeśli macie czas, ochote to wejdź na ten adres, może was zaciekawi , może nie, zobaczycie ! ;d

z góry dziękuje za każde wejście

A ja sie biore za pisanie rozdziału
 

 
Chłopaki nie wiedzieli jak jej to powiedzieć. Przeżywa najgorsze chwile w swoim życiu a oni muszą ją zostawić. Samą z tym bólem, z tym życiem które się tak szybko spierdoliło. Serce im się kroiło gdy wiedzieli że nie będę mogli jej przytulić, gdy będzie ich potrzebowała a ich nie będzie. Zawiedli ją, straciła przyjaciółkę a teraz oni sprawiają że straci kolejnych przyjaciół na parę miesięcy. Chcieli ją zabrać ze sobą, ale przeczuwali że Mel się nie zgodzi, nie zostawi tak Ad w ostatnich chwilach jej życia i wyjedzie.
- Kochanie, chłopaki mają tournée, przez dwa miesiące. – powiedział opanowanym głosem ojczym Mel, choć tak naprawdę czuł straszny ból wypowiadając te słowa. Wiedział że się do siebie zbliżyli, widział jak jej pomagają w tych ciężkich chwilach. Serce go kuło, ponieważ oni teraz nie będę mogli być przy niej, jeśli nie zgodzi się na ten wyjazd.
- Jedź z nami ! Nie chce zostawiać cie samej, nie mogę! – przytulił się do Mel, która stała w bezruchu, szokowało ją to lecz bardziej zraniło że teraz zostanie sama.
- Możesz! Pojedziesz, Zayn bez mnie. Musisz, bo to jest twoja praca, twoja pasja i całe życie, jeżeli to odpuścisz stracisz wszystko to co kochasz.
- Ale tak to stracę Ciebie. Nie będzie mnie gdy będziesz mnie potrzebowała, zostawię cie samą a nie chce tego.
- Zayn, słuchaj. Nie stracisz mnie , rozumiesz? Nie stracisz! Chciałabym żebyś nie wyjeżdżał ale dam sobie radę. Będziesz przy mnie, zawsze to będę czuła. Przez telefon, czy Internet.
- Dlaczego nie możesz pojechać z nami ? – spytał ze łzami w oczach.
- Boo.. – wzięła głęboki oddech .- wiem że to nic nie zmieni, nie pomoże ale chce być przy Ad do ostatniej chwili. Obiecaliśmy że będziemy przy sobie aż do śmierci. Chce czuwać nad nią do ostatniej sekundy jej życia…
Zrobili grupowego miśka i o nic więcej nie pytali, nie przekonywali się. Rozumieli Mel bardzo dobrze, wszyscy by tak samo postąpili jak ona. Choć bolało ich że nie będę mogli być przy niej. Pocieszyć, wesprzeć i wymuszać na niej codziennie uśmiech by o nim nie zapomniała. Mel trudno było się tym pogodzić że wyjeżdżają w momencie w którym ich najbardziej potrzebuję, ale mimo to rozumiała że nie może ich zatrzymać. Muzyka, trasa fanki to był ich cały świat, nie chciała go niszczyć. Będzie musiała dać radę, otrzymała motywację żeby pokazać chłopakom po ich powrocie, że daje radę i jest lepiej. By całymi dniami się o nią nie martwili, żyli swoimi sprawami a nie ją ciągle pocieszali, zapominając o innych rzeczach. Chciała by przestali cierpieć na jej widok. Widziała w ich oczach ból gdy na nią patrzyli, jak razem z nią łzy roniły. Nie chciała by cierpieli, nie przez jej zachowanie, przez to że trudno jej pozbierać się po tym wszystkim. Obiecała sobie, że będzie silna dla nich, że pokona ten świat. Pokaże że nikt jej nie pokona, nic nie zniszczy. Będzie silna choć jej serce rozpierdala się na kawałki, którego już nigdy nie poskłada po tak wielkiej stracie bliskiej osoby.
- To co, oglądamy horror ?- spytała nagle Mel, wszystkich w kuchni. Chciała spędzić z nimi ostatnie tygodnie, a w ten czas nie wliczało się siedzenie w kuchni, smutając nad zimną kawą.
- Chcesz oglądać horror ? – spytał zdziwiony Niall. On i jak reszta byli przekonani, że dziewczyna będzie całymi dniami siedziała w swoim pokoju , płacząc do poduszki. Blondynek cieszył się że jest inaczej, że Mel starała się być silna i tak samo jak on chciała spędzić razem ostatniej tygodnie.
- No tak. Chce ostatni raz obejrzeć horror, bo jak was nie będzie, to nie będę oglądała strasznych filmów bo będę się bała a z wami się nie boję, no może troszeczkę. – zaśmiała się. Chłopaki również szeroko się uśmiechnęli, widząc jej uroczy uśmiech, którego im tak ostatnio brakowało. Zrobili popcorn i wygodnie się rozsiadli na kanapie i fotelach. Po kilku minutach filmów, grupa wariatów śmiała się w najlepsze. Płakali ze śmiechu i rzucali w plazmę popcornem krzycząc buuu w niby strasznych momentach , przez co na całej podłodze leżał popcorn. Niall wykorzystując to, rzucił się na podłogę i zaczął się tarzać w jedzeniu, krzycząc że to jego najlepsza kąpiel w życiu. Najlepsza bo w jedzeniu. Harry ze śmiechu, zaczął rzucać go poduszkami i tak zrodziła się wojna na poduszki a przy tym dużo pierzy, które fruwały po całym salonie. Wyczerpani położyli się na podłodze i wciągając w góre ręce, łapali białe piórka które powoli opadały. Co chwile wybuchając śmiechem zapominali o tym co się dzieje w ich życiu, przez ten wieczór czuli szczęście które ostatni nie gościło w ich sercach .
Kolejne dni miały szybko, zbyt szybko dla Mel, miała coraz mnie czasu by pożegnać się z przyjaciółkom. Co raz mniej dni do wyjazdu chłopaków, coraz mnie chwil do spędzania z Zaynem. Całymi dniami siedziała u Ad a wieczorami wracała do chłopaków i spędzali kolejne najlepsze wieczory, zapominając o wszystkim dobrze się bawiąc. Mel kochała ich za to że gdy całymi dniami płakała przy Ad, wieczorami potrafili ją rozmieszać do łez, dając jej wielkie szczęście. Myślała że nigdy nie będzie takich chwil gdy znów będzie czuła radość a świat stanie się lepszy. Myliła się, jej życie zmieniło się drastycznie, na gorsze na pozbawione sensu, ale przy ty wariatach odnajdowała sens by istnieć dalej. Zawsze będzie cierpiała , ale tak samo jak przy Ad to teraz przy chłopakach będzie znajdowała chwile szczęście, choć nigdy nie zastąpią jej Ad. Uważała ich za przyjaciół, kochała ich tą samą miłością którą czuła do Ad.
- Porwijmy ją ! – Mel wróciła wcześniej ze szpitala by poświecić ostanie dni chłopakom i wtedy usłyszała jego głos. Szła za nim i schowała się za drzwiami jego pokoju by dokładnie słyszeć ich rozmowę.
- Harry chcesz ją zmusić by pojechała z nami ? – spytał Liam, zakrywając sobie oczy, rękami.
- Tak, bo nie chce zostawiać jej tu samej. Nie możemy jej tego zrobić. Ona udaje że jej to odpowiada ale wiesz że ją to boli że zostawiamy ją w takich chwilach. A ja nie mogę z stąd wyjechać wiedząc że będzie cierpiała przez to że mnie przy niej nie ma. Jeśli nie chce jechać z nami , to ja tu zostaje. Nigdzie się nie wybieram.
- chcesz rzucić trasę ?- Zayn nie krył zdziwienia .
- CO się dziwisz, Malik ? powinieneś mnie dobrze rozumieć i walczy o to tak samo jak ja.
- Myślisz że nie chciałem zostać z nią? Chce tego i jej to powiedziałem że nigdzie bez niej nie jadę. A wiesz co ona mi powiedziała ? Że jak nie pojadę sprawie jej największy ból bo wtedy przez nią stracimy nasz cały świat którym jest muzyka, koncerty, fani. Powiedziała że jeśli nie chce, by cierpiała jeszcze bardziej to mamy pojechać i zrobić swoje i wrócić do niej.
- Chcesz Harry by miała to poczucie winy do końca życie, że przez nią straciliśmy wszystko co kochamy. My nie będziemy ją o to obwiniać ale ona siebie tak. Wiesz że jak nie pojedziemy na to tournée to przekreśli to całą naszą kariere. Jakby to nie było bardzo ważne to byśmy to rzucili i z nią zostali. Nie tylko ty Harry nie chcesz jej zostawiać samej, też nasz to boli że nie będziemy przy niej. Postaw się na miejscu Zayn co on teraz czuję, jak ból ma w sercu bo musi zostawić swoją dziewczynę wtedy kiedy go najbardziej potrzebuje. Jest gotowy rzucić to wszystko dla niej, ty też , wszyscy jesteśmy ale ona tego nie chce, nie oczekuje tego od nas. Uszanujmy jej decyzje i zdanie. Jeśli by powiedziała żebyśmy zostali to byśmy zostali. Bo tak samo ją kochamy jak naszą pasję, nawet stała się dla nas ważniejsza. Dlatego ze ją kochamy, musimy tam pojechać, zrobić to najlepiej jak potrafimy i wrócić do niej i nigdy więcej już samej nie zostawiać, bo inaczej zranimy ją jeszcze bardziej. Sama tak powiedziała a tego nie chcemy. Jest do trudne dla każdego z nas ale ona stara się być silna dla nas, więc my musimy być dla niej i przetrwać tą rozłąkę. – skończył swój monolog Liam. Wszyscy przyznali mu rację. Mel płakała ze szczęścia. Wzruszyła się na ich słowa, kochali ją jak wariaci a to już ją uszczęśliwiało bardzo, sprawiało że jej serce wraca do normalności przynajmniej do połowy.
- Kochanie czemu płaczesz ?- spytał z troską Zayn, gdy zobaczył dziewczynę w drzwiach. Próbowała po cichu pociągać nosem ale zrobiła to za głośno.
- Ze szczęścia. – uśmiechnęła się i podeszła do trójki mocno ich przytulając. – Też was tak bardzo kocham i jesteście najważniejsi w moim życiu i nie martwcie się tym że będziemy daleko od siebie bo ja zawsze mam was sercu i czuje że jesteście przy mnie. Dlatego że mnie kochacie, pojedziecie i dacie z siebie wszystko bym była z was jeszcze dumniejsza, choć bardziej nie mogę to i tak macie być najlepsi, jak zwykle . Bo będę oglądała każdy was koncert. Będę wszystko widziała! – zagroziła i się zaśmiała.- I strasznie tęskniła ale będę szczęśliwa bo wiem że wrócicie do mnie.
- Mówiłem Ci że jesteś najcudowniejszą dziewczyną na świecie. – Mel uśmiechnęła się i przytaknęła. – To jutrzejszy dzień cały przeznaczasz dla mnie, dobrze ?
- cały dzień tylko z Tobą. – pocałowała go w usta. Wszyscy szczęśliwi zeszli do kuchni by załagodzi głód w brzuchu. Wyczynom kuchennym chłopaków Mel przyglądała się z uśmiechem. Po tym jak zjedli pysze naleśniki, znów się cały wieczór wygłupiali wymyślając przeróżne zabawy, pomysły. Mel była szczęśliwa choć jak położyła się do łóżka, smutek przechwycił jej serce. Smuciła się bo za dwa dni wyjeżdżają chłopaki. Jutro to ostatni dzień który spędzi sama z Malikiem a następny i ostatni spędzają wszyscy razem. Kładąc głowe na torsie Zayn, zamknęła oczy i odpłynęła w głęboki sen.




WYJAŚNIENIA!
Dużo osób może być na mnie wściekła za to co sie dzieje z Ad i pyta dlaczego ! Więc wyjaśniam.. gdy zaczęłam pisać o wypadku zastanawiałam sie co dalej i po głowie tylko błądziła mi myśl o jej śmierci i musiałam to wykorzystać. Zrobiłam też dlatego że Mel zacznie nowe życie, znacznie gorsze. ZObaczymy czy miłość Zayna, przyjaźń chłopaków to przetrwają i czy zdołają jej pomóc wybić sie z dna !
WYBACZCIE!
co do rozdziały strasznie mi sie nie podoba..;/
ale licze na waszą opinie

  • awatar Porankowa ♥: nie gadaj że Ci się nie podoba bo jest suuper : ) czekam na następny !!! :D
  • awatar Believe In Yourself ♡: co Ty gadasz? świetny rozdział ;3 Niall tarzający się w popcornie? hahaha xd no jestem ciekawa jak to dalje się potoczy ;) czekam na następny ;) xx
  • awatar Beeata.: suuuuuuuuper. ; D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Piszę bo mam problem, i może wy znacie odpowiedź ! Próbuje od półgodziny dodać rozdział a nie mogę, wszystko sie dodaje , nawet ten wpis a rodziału nie mogę ;c może wiecie dlaczego tak sie dzieje ?

Będę próbowała do skutku, spróbuje za półgodziny a jak nie to przepraszam za jego brak ! Jeśli mi sie nie uda, rozdział będzie dopiero jutro rano jak mi sie uda stawić a jak nie to dopiero w sobotę wieczorem !
PRZEPRASZ PRZEPRASZAM ale nie wiem co sie dzieje ;c
  • awatar ♥Everything About You♥: nooo. teraz to ja sama mam ten problem, nic nie da sie zrobić no...
  • awatar Never let me go♥: @♥Everything About You♥: nie, jest krótki, chyba najkrótszy ze wszystkich ! Też myślałam ze coś ze zdjęciami, więc spróbowałam bez zdjęć ale też nie mogłam dodać ;c
  • awatar ♥Everything About You♥: może jest za długi? hmmmm? może jeżeli dodałaś do niego zdjęcia to może jest ich za dużo? mmmm? sama nie wiem co jeszcze może być przyczyną ;/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Słuchała z nie dowierzeniem, z bólem, ze strachem. Żadne słowa do niej nie docierały, nie chciała by do niej dotarły zbyt bardzo bolały. Porozmawiała z rodzicami Ad, z lekarzem obserwującym przyjaciółkę po czym weszła do niej. Przez godziny patrzyła na nią ze łzami w oczach, prosząc ją o walkę. O to by nie wątpiła w siebie, żeby wierzyła w siebie tak jak ona w nią wierzy . Dochodziła 12 , musiała wrócić do chłopaków. Była na nich wściekła. Jadąc metrem przeklinała ich w myślach, jak oni mogli zrobić coś takiego. Czuła że zaraz wybuchnie złością. Szybko wyjęła paczkę papierosów, paliła papierosa za papierosem by uspokoić się. Paczka się skończyła a Mel była trochę spokojniejsza. Gdy już stała pod willą chłopaków, wzięła głęboki wdech i pociągnęła za klamkę.
- Mel, gdzie byłaś ? od samego rana Ciebie nie było. – zmartwiony Zayn podbiegł i ją przytulił.
- Byłam w sklepie po...- wszyscy patrzyli na nią wyczekując dalszych wyjaśnień – czekoladę. – dokończyła.
- Pół dnia ? – spytał Harry, unosząc jedną brew .
- Później poszłam do parku ją zjeść. Zaczęłam myśleć o tym wszystkim co się teraz dzieje i straciłam poczucie czasu.
- I nie zostawiłaś mi czekolady. – Niall udawał oburzonego i udał się salonu. Mel poszła za nim, usiadła obok niego i obiecała kupić mu kolejną. Jak ich zobaczyła zapomniała że powinna być na nich wściekła.
- wczoraj był udany dzień , co nie ? – Liam skierował pytanie do dziewczyny.
- Yhym, byłam szczęśliwa. Nadal jestem, bo przecież mam takich wspaniałych przyjaciół i chłopaka którzy mnie nie okłamują. Może wybierzemy się do Ad ? – spojrzała na chłopaków, którzy nerwowo spoglądali na siebie.
- Najpierw musimy Ci coś powiedzieć. – Louis przybrał poważny ton, a reszta oczu spoczęła na Mel, obawiając się jej reakcji.
- Może zaczniecie od prawdy.
- Co ? - Malik spojrzał się ze strachem w oczach na Mel, próbował ją przytulić ale ta zeszła z kanapy i stanęła naprzeciwko wszystkich by dokładnie ich widzieć.
- Może powiecie mi prawdę którą wczoraj pominęliście. – zrobiła się cisza, a w oczach Mel stawały łzy. – Co Louis ? Nie wymyślisz kolejnego kłamstwa , języka Ci zabrakło ? Nie wierze w to że mogliście mnie oszukać. Zayn jesteś moim chłopakiem, ufałam Ci a ty skłamałeś. Harry mówiłeś mi że nigdy mnie oszukasz kłamiąc prosto w oczy ? ufałam wam wszystkich a wy mnie oszukaliście. Skłamaliście w tak ważnej dla mnie sprawie..
- Nie chcieliśmy ci popsuć dnia, byłaś taka radosna.- powiedział cicho Niall jakby bał się tego co powiedział i jak na te słowa zareaguje dziewczyna.
- i dlatego nie powiedzieliście mi że Ad się pogorszyło ? Zamiast tego siedziałam z wami i grałam w jakąś głupią grę, zamiast być przy przyjaciółce.
- Ona się nie obudzi , nie rozumiesz tego ? – wstał i wydarł się jej prosto w oczy. – Co by to dało jakbyś tam była ? Nic, bo ona nawet tego nie doceni, nie zauważy twojej obecności, nie poczuję. Nie otworzy już tych pieprzonych oczu. – Mel stała przed nim osłupia, cała się trzęsła ,łza za łzą spływała po jej polikach.
- Nie, nie rozumiem bo ja ją znam od zawsze a ty od kilku miesięcy. Nie wiesz o niej wszystkiego , nie wiesz jaka jest silna. Ona walczy, rozumiesz? Walczy i otworzy te pieprzone oczy!
- Skoro walczy to czemu jest z nią gorzej ? No powiedz, przecież walczy do dlaczego kurwa jest z nią gorzej ? Nie tylko tobie na niej zależy, może znam od kilka miejscy ale pokochałam ją..
- Harry przestań!
- Nie , Zayn ona musi to wiedzieć. Musi to przyjąć do siebie. Sam przecież to wiesz, tylko boisz jej się tego powiedzieć bo cie znienawidzi. Mnie może znienawidzić , ale nie chce żeby robiła sobie nie potrzebnie nadzieje bo później to boli jeszcze bardziej. – zwrócił do Malika, po czym przeniósł wzrok na roztrzęsioną, zalaną płaczem dziewczynę. – Nie rób sobie nadziei że będzie dobrze bo ona cie zostawiła, zostawiła mnie, zostawiał nas wszystkich. Kurwa to boli ale pogódź się z tym, ona do nas nie wróci.
- nie, nie nie , nie , nie , nie nie, nie nie, nie zostawiła mnie. – Mel dusiła się płaczem, trudno było je złapać powietrze. Odsunęła się do tyłu, gdy Malik próbował ją przytulić.
- Możesz nas nienawidzić, mnie za to że cie okłamaliśmy. Ale chcieliśmy dać Ci jeden szczęśliwy dzień bo teraz już ich tak szybko nie będzie. – Mel patrzyła na Stylesa. Tak bardzo w tym momencie go nienawidziła. Ale za to że powiedział jej prawdę, a ona nie potrafi tego zaakceptować. Ona nie chciała w to wierzyć. Wierzyła że po mimo jej stanu , wyjdzie z tego, wierzyła w nią. Popatrzyła na każdego, wszyscy patrzyli na nią ze łzami, płakali wraz z nią. Zraniły ją jego słowa, zraniła ją prawdą , to tak bardzo ją bolało. Nie chciała tu dłużej być, minęła chłopaków i zaczęła biec do drzwi. Gdy sięgała po klamkę, ktoś za torował jej przejście,. Szarpała się, ale Harry złapał ją nadgarstki, umożliwiając jej jakiś ruch.
- Puść mnie. – jej głos był ledwo słyszalny.
- Nie puszce Cie w takim stanie.
- Puuuuść mnieeee.- Mel osunęła się na podłogę wybuchając płaczem. Harry w tej samej chwili kucnął i mocno przytulił ją do piersi. Nie chciał jej ranić, ale uważał że będzie to słuszne jak to zrozumie, no bo zbędne nadzieje bolą. Próbował i przez chwile wierzył że Ad da radę ale po słowach lekarza, przestał się łudzić. Boli go to ale on tak samo jak Mel muszą iść na przód po stracie ważnej osoby. Wiedział że nie ma szansy na przeżycie, wszyscy to wiedzą ale nikt nie chce tego przyznać. Jest wściekły na cały świat że ona od niego odchodzi. Odeszła , już jej nie ma. Czuł straszny ból ale nie wyobrażał sobie co czuję Mel. Chciał być przy niej cały czas, i może źle zrobił krzycząc na nią. Sam nie mógł udawać że jest dobrze, udawać że wierzy w to że z tego wyjdzie. Mel musiała poznać bolesną prawdę. Siedzieli w bez ruchu godzinę. Harry pozwalała jej wypłakać się w swoich ramionach. Potem Zayn, zabrał dziewczynę do jego sypialni. Próbował uspokoić, weprzeć nadal roztrzęsioną Mel, łzy spływały po jej polikach nie ustanie, a ból powiększał się z każdym uderzeniem jej serca. Bolesna prawda do niej docierała. Bolało ją że to co powiedział Styles to prawda. Ona ich zostawiła, nadal jej serce biję ale coraz bardziej słabnie.
- Zayn, proszę Cie zawieź mnie do szpitala. – Mel wróciła do pozycji siedzącej , ocierając mokre polika rękawem.
- Dobrze. – Mel tylko przemyła brudną twarz od rozmazanego tuszu, po czym ruszyli do szpitala. Zapłakanymi oczami wpatrywała się w obraz, za szybą. Patrząc na to dobrze znane miejsce, nagle czuła że już do niego nie należy. Czuje że skoro Ad nie będzie w nim żyła to ona też nie ma prawa. Nie widziała w tym żadnego sensu, nie rozumiała po co ma żyć bez niej. Nie wiedziała jak żyć, jak pójść dalej, bez niej u boku. Ból zabijał u niej wszelkie chęci do życia. Nadzieje na to że będzie lepiej bez niej. Nigdy nie będzie lepiej, nigdy nie będzie szczęśliwa bez niej. Malik zatrzymał samochód na parkingu, wziął Mel za rękę i weszli do miejsca które przynosi tylko śmierć, tak uważała Mel. Serce mu pękało z bólu gdy widział swoją dziewczynę w takim stanie. Czuł się do siebie nienawiść że nie mógł jej pomóc, był bez radny a tego nie cierpiał. Bał się tego co będzie dalej, przecież widział jej ból w oczach. Bał się ze ona nie da sobie rady, będzie cierpiała coraz bardziej a on nie będzie mógł jej pomóc.
- Poczekaj na mnie.- rzuciła po cichu do chłopaka na korytarzu po czym weszła do przyjaciółki. Przez kolejne minuty nic nie mówiła siedziała w ciszy i próbowała coś powiedzieć ale żadne słowa nie ukażą jej bólu. – Jestem na ciebie wściekła wiesz Ad? Cholernie zła bo zostawiasz mnie tu samą, podałaś się a przecież masz dla kogo walczyć, masz mnie. Dobrze wiesz że nie poradzę sobie bez twojego uśmiechu na który mimowolnie się uśmiechałam, bez twojego przytulania przez które czułam twoje ciepło, bez twoich mądrości i tak jak zawsze mnie kierowałaś na dobrą drogę gdy z niej zbaczałam, gdy robiłam coś źle a ty mi tłumaczyłaś jak powinnam postąpić, twojego stylu bycia , jak mnie rozśmieszałaś gdy płakałam, jak mówiłaś ze życie jest piękne gdy je przeklinałam, rzeczywiście… było piękne bo miałam ciebie przy sobie. Nie wiem jak znosiłaś moje humory i to durne nastawienie na życie, ale dziękuje CI za to. Znasz mnie doskonale i wiesz kim jestem bez ciebie. Nikim . To dlaczego mnie zostawiasz, skoro wiesz że bez ciebie gubie się w tym życiu, postępuje źle i nie wiem co jest słuszne dobre. Wiesz jak cierpię i tęsknie za tobą gdy nie ma cie przez kilka dni, gdy płakałam bo musiałam wyjechać na wakacje bez ciebie, wiesz jak mnie boli nasza rozłąka to dlaczego mnie zostawiasz na zawsze. Dlaczego nie walczysz ? Dlaczego się tak łatwo podajesz?. Masz przed sobą całe życie, masz przyjaciół i rodzinę którzy wierzą w ciebie z całych sił a ty nas zostawiasz. Ad nie rób mi tego, nie każ mi żyć tu samej. Obiecałaś mi że zawsze będziemy już razem, przyjaźń na wieki. Mieliśmy tyle wspólnych chwil zaplanowanych , marzeń. Naszą przyjaźń budowaliśmy od lat a ty chcesz to wszystko zostawić bez walki. Ad ja… jaaa.. nie dam rady .. kurwa nie dam rady…
- Mel!- Zayn podbiegł do klękającej dziewczyny przed łóżkiem przyjaciółki. Zapłakana z ostatnim słowami upadła na podłogę, dławiąc się łzami dusząc się powietrzem. – Chodź, wrócimy już. – Mel nie opierała się gdy wziął ją na ręce i zaniósł do samochodu. Jechali w innym kierunku niż ich dom. Zatrzymali się przed studiem. Chłopaki mieli próbę a nie chcieli zostawiać jej samej. Pilnowali jej na każdym kroku, bo bali się ze coś sobie zrobi. Nigdy nie widzieli jej w takim stanie. Leżała na kanapie i wsłuchiwała się w piosenki śpiewane przez chłopaków, znała ich na pamięć ponieważ Ad była ich wielką fanką i gdy razem gdzieś wychodziły, to puszczała ich piosenki i śpiewała.. Poczuła ból w sercu gdy uświadomiła sobie że nigdy już nie usłyszy jej głosu. Wytarła łzy i podniosła się z kanapy, spojrzała na ojca , który z troską się jej przyglądał. Uśmiechnęła się do niego blado i skierowała w stronę wyjścia na dwór.
- Dokąd się wybierasz ?- Zayn wyminął dziewczynę i stanął przed nią, jak pozostała czwórka chłopaków.
- Do łazienki .
- łazienka jest w innym kierunku. – odezwał się Harry.
- Chce się przewietrzyć, by zapalić. – powiedziała cicho, nie pewnie patrząc na Malika. Objawiała sie jego reakcji , przecież zabronił jej palić.
- Już Ci mówiłem coś o tym.
- Wiem, ale potrzebuje tego Zayn.
- dobrze, ale ostatni raz. – pokiwała głową na zgodę, po czym wyszła sama na dwór, spławiając chłopaków którzy szli za nią. Doceniała ich troskę i to że byli przy niej cały czas. Ale też potrzebowała chwili spokoju. By odetchnąć i ukoić ból, dymem od papierosów. Lecz on nie pomagał, ból dalej się nasilał, a ona już nie wiedziała co ma robić, jak znaleźć siłę której jej teraz brakuję. Zawsze siłę dawała jej Ad, wierzyła w nią i to dawało jej nie zwykłą moc. Chłopaki też w nią wierzą, choć nigdy nie poczuje takiej samej przyjaźni jak z Ad. To już nie to samo. Ale to właśnie dla nich, starała się dawać radę, kochała ich i nie chciała nigdy stracić. Nie mogła ich zostawić, bo gdyby nie oni dawno by odeszła z tego świata, to oni właśnie ją tu trzymają. Piątka wariatów których pokochała najmocniej na świecie.
- Nie możemy zostawić jej tu samej ! - oburzył się Malik.
- Postaram się i wy też się postarajcie ją przekonać. Dobrze jej zrobi taki wyjazd, oderwie się od tego wszystkie. – usłyszała głos ojca. Przyglądała się im w drzwiach i nic z tej rozmowy nie rozumiała, o czym oni mówili ? o jakim wyjeździe ?
- Myślcie że ona ją zostawi i pojedzie z nami ? – spytał z wątpieniem Liam.
- dokąd mam pojechać ?- wszyscy skierowali wzrok na Mel.


Wiem że chcecie mnie zabić, uduście, zakopać, za uśmiercanie Ad.. ;c nie planowałam tego na początku ale teraz samo to wszyło...wybaczcie !

Kolejny sie powoli pisze.. więc za dwa dni będzie
uwielbiam was ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Mel złapała Malika za rękę i zaprowadziła go do dobrze znanego miejsca. Usiedli na pomostku. Mel podwinęła nogawki i zanurzyła nogi w lodowatej wodzie. W Londynie rzadko można poczuć słońce a już nie wspominając o ciepłej wodzie w jeziorze.
- Skąd wiedziałeś o tym miejscu ?- powtórzyła pytanie.
- Kiedy wyjechałeś i Ad mi pomogła Ciebie znaleźć, na lotnisku gdy czekaliśmy na lot, wygłosiła mi że mnie zabije gdy cie zranię i powiedziała że gdy będziesz smutna wtedy mam Cie tu przywieź. Cytuje ‘ zawsze cieszy tam mordkę ‘ . – zaśmiała się. Miała rację to miejsce było wyjątkowe.
- Kocham ją i nie chce jej stracić, Zayn. – po jej poliku spłynęła łza.
- Mel spójrz na mnie. – gdy dziewczyna tak zrobiła mówił dalej.- Nie stracisz jej. Ona tam leży i walczy z całych sił bo wie że ma dla kogo, bo wie że ją kochasz. A ty nigdy nie wątp w to że z tego wyjdzie.
- Kocham Cię.
- Ja ciebie też.- ich usta się złączyły. Po namiętnym pocałunku, Mel wtuliła w Zayna. Przez łzy uśmiechała się na wspomnienia.
- Wiesz, za kilka tygodniu przyjedziemy tu z Ad i zrobimy to co zawsze. Skoczymy do lodowatej wody, po chwili tego żałując ale mimo zimna będziemy kąpać się aż się ściemni. A później przez 10 km będziemy szły pieszo do przystanku na autobus. Gdy wrócimy do miasta, napijemy się gorącej czekolady i będziemy ryczeć przy romansidłach.
Mel kochała to miejsce. To jest ich miejsca. Zawsze gdy wracały po cudownie spędzonych tu chwilach w drodze powrotnej biegły przez pół drogi bo psy ich goniły. Śmiejąc się przy tym i gubiąc buty. Zawsze śpiewały na cały głos piosenki, które leciały z telefonu. W autobusie ludzie patrzyli się na niej jak wariatki. Całe morkę z brudnymi nogami , buty w rękach a na twarzy banana od ucha do ucha. Dziewczyny nie zwracały na nikogo uwagi, liczyło się tylko to że były razem i mogły być szczęśliwe.
- Może nie jestem Ad, ale i tak to zrobimy ! – Mel zdezorientowana popatrzyła na Malika. Ten z chytrym uśmieszkiem, wstał i wziął dziewczyna ręce, nie zwracając uwagi na protesty Mel, wraz z nią rzucił się do wody. Mel szybko wynurzyła się z zimnej wody.
- Głupek !- pochlapała Malika wodą, ten zniknął pod wodą i pociągnął za sobą Mel. Gdy ich twarze dzieliły tylko kilka centymetry , Mel uśmiechała się wypuszczając bąbelki z ust. Chłopak patrzył na nią z podziwem. Nie mógł na patrzeć się na nią, była taka piękna, delikatna a gdy się uśmiechała jego serce dostawało zawału ze szczęścia. Przybliżył się do jej rozchylonych ust i wbij się namiętnie. Kochał jej smak ust które sprawiały że pragnął jej jeszcze bardziej.
- Zayn ty płaczesz ?- Mel ujrzała łzy na policzkach chłopaka gdy się wynurzyli. Wytarła je mokrymi placami.
- Ze szczęścia. Nie mogę uwierzyć żę taka dziewczyna jak ty mnie pokochała.
- Mój głupku kochany! Kocham Cie i nigdy nie przestanę. – Mel ze łzami w oczach z wzruszenia przytuliła się do mokrego ciała Malika. Wtuleni w siebie przeleżeli jeszcze kilka godzin. Z smutkiem stwierdzili że czas się zbierać. Zabrali swoje mokre ciuchy i odjechali samochodem. Mel wpatrując się w krajobraz za szybą zastanawiała się czy można czuć szczęście i ból za jednym razem. Czuła jak jej serce bije jak szalone że szczęścia ale ból je spowalnia i z każdą chwilą czuje jak by przestawała żyć. Jej serce toczyły walkę z bólem i szczęściem. Wierzyła w Ad , wiedziała że da radę, że jej nie zostawi ale widząc ją w takim stanie czuła największy ból, który nie jest do opisania.
- Halo .- z zmyśleń wybił ją głos Malika. – No tak już wracamy. – swój wzrok przeniósł na Mel, lekko się uśmiechając. – Tak , dobrze jej to zrobiło. Yhym , to czekajcie na nas.
- Co się stało ? – spytała Zayna gdy się rozłączył.
- Nic. – wymusił uśmiech i patrzył się przed siebie.
Mel czuła że coś się stało, tylko nie rozumiała czemu nie chce jej o tym powiedzieć. Ciągle patrzyła na jego posmutniało minę, gdy czasami przeniósł wzrok na nią, widziała w jego oczach ból i współczucie , troskę. Ręce miał zaciśnięte mocno na kierownicy a wargi przegryzał nałogowo. Denerwował się . Mel ciągle się zastanawiała nad jego zachowaniem. Przecież jakby coś się działo by mi powiedział. Ufał mi. Pomyślała.
- Zayn czemu jesteśmy pod waszym domem ? Przecież mieliśmy jechać do Ad.
- Wejdź do środka a wszystko się wyjaśni.- Mel z wahaniem złapała rękę Malika który pomógł jej wyjść z auta. Zdziwiła się gdy zobaczyła samochód Liama. Czy oni nie powinni być w szpitalu ? Weszła z zaciekawieniem do posiadłości chłopaków. Było wyjątkowo cicho , aż cisza zaczęła ją przerażać.
-Cześć- uśmiechnęła się gdy zobaczyła z daleka cztery głowy. Mina jej zbladła gdy podeszła bliżej do kuchni i ujrzała smutne miny chłopaków nad kubkami kawy.
- Mel!- nagle uśmiechnięci zerwali się z krzeseł i wszyscy przytulili dziewczyne.
- Okej, co się stało ? Jesteście jacyś dziwny, Zayn się dziwnie zachowuje a teraz wy. – spytała zmartwiona gdy się od nich odsunęła.
- Nic się nie dzieje. Czekaliśmy na was bo nam się nudzi i chcieliśmy razem coś porobić. – odparł Liam. Spojrzała na każdego po kolei jakby chciała wyczytać czy jej czasem nie okłamuję.
- Na pewno ? – wszyscy przytaknęli , szeroko się uśmiechając. – No dobrze. Pobawicie z Malikiem , ja idę do Ad.
- Nie!- stanęła jak wryta gdy Styles krzyknął łapiąc ją za nadgarstek. – znaczy… i tak Cie nie wpuszczą. – dodał już łagodniej.
- Dlaczego mieli by mnie nie wpuścić ?- patrzyła z zdziwieniem na Stylesa. A on otworzył usta jednak po chwili je zamknął.
- Robią Ad jakieś badania i nie mam jej w Sali. Dopiero ją przeniosą jutro rano, bo teraz na noc musi być pod jakimś urządzeniem a tam nie można wchodzić. Kazali nam wrócić jutro. – wyjaśnił Louis Mel wydawało się to prawdziwe ale czuła dziwną atmosferę, czuła że coś próbują przed nią zataić a może jej tylko się wydawało.
- Harry możemy pogadać ? – zawołała go, gdy wszyscy skierowali się salonu.
- Co jest ?
- To prawda co powiedział Louis ? – Harry przytaknął unikając spojrzenia dziewczyny. – Nie okłamał byś mnie prawda ?
- Przecież wiesz że nie. – objął Mel– wracajmy do chłopaków. – Mel pokiwała głową na zgodę i dołączyli do reszty.
- Możemy zagramy w pokera rozbieranego ? – krzyknął ucieszony Styles. Na co się wszyscy zgodzili.
- Nie. – zaprotestowała. – Jestem jedyną dziewczyną a was jest pięciu.
- Masz na wszystkich dla siebie. – Harry poruszył brwiami.
- No to gramy. – Zaśmiała się . Wiedziała ze Styles ma zacny plan rozebrania ją do bielizny, Próbował to powiedzieć po cichu do Tomlinsona jednak nie udolnie. Po pierwszej kolejce Harry już zdejmował bluzę. Po kolejnych zdejmował coraz więcej. Mel miała z niego ubaw bo każdego ogrywała, cóż umiała dobrze oszukiwać.
- słabiaki. – pokazała na każdego palcem. Śmiała się z nich patrząc na każdego w samych majtkach. Ma taką taktykę w graniu że rozebrała wszystkich do bokserek . Zadowolona usiadła na kanapie z kubkiem soku.
- Tomshon, chce się odegrać.- Harry stanął przed nią , zabierając jej kubek.
- Próbuj, próbuj i tak Ci się nie uda.
- jedno rozdanie. Jeśli wygrasz zdejmuje bokserki, jeśli ja wygram zdejmujesz wszystko do bielizny. Czy pękasz ?
- Dobra. – wstała z kanapy i szła za Stylesem do kuchni, gdzie grali przy stole. – Mam stringi. – szepnęła mu do ucha i zajęła miejsce naprzeciwko. Wybuchła śmiechem gdy zobaczyła skupioną minę Stylesa nad kartami.
- Liam pilnuj żeby nie oszukiwała. – Mel zaklęła w myślach a już miała sięgać po kartę schowaną w kieszeni, która gwarantowała jej zwycięstwo a tak to dupa. Spojrzała błagalnie na Malika po czym zrobiłam przegraną , smutną minę.
- Sprawdzam. – krzyknął z uśmiechem. – Wygrałem, rozbieraj się. – wszyscy wybuchli śmiechem gdy zaczął tańczyć jakiś dziwny taniec , za chwile się uspokoił i stanął z zaciszem przed Mel. – Może Ci pomóc?
- Tylko ja mogę ją oglądać w bieliźnie. – wydarł się z uśmiechem Malik i złapał dziewczynę za rękę uciekając . Z śmiechem opadli na łóżku.
- nie wierze że przegrałaś a już tak mało brakowało a Harry by latał bez gaci. – Zayn położył się na Mel.
- to przez Liama, nie mogłam oszukiwać. – udawała oburzoną.
-oszukiwałaś cały czas ? Nie grzeczna jesteś. – uwodzicielsko się uśmiechnął, muskając usta Mel.- Myślę że jednak powinnaś zdjąć te ciuchy. –Mel się zaśmiała i wbiła się w usta chłopaka, jednak ktoś śmiał im przeszkodzić.
- Ooo nie chciałem was przeszkadzać, ale leci film Trzy metry nad niebem. – Niall był trochę speszony. Gdy Mel usłyszała tytuł filmu, zerwała się z łóżka i pobiegła z blondynem do salonu. Wygodnie się rozsiedli z miską chipsów. Kochała ten film i już kilka razy z Horanem oglądała na laptopie.
- nawet Ty jej dzisiaj w bieliźnie nie zobaczysz. – Harry śmiał z przybitego Malika który schodził zrezygnowany z góry. Poszli do kuchni, wzięli po piwie i poszli grać na konsoli. Do oglądania dołączył Louis któremu Mel tłumaczyła przez pół filmu dlaczego się nim tak fascynuję. Pokazuję piękną miłość i teen MARIO♥ Chłopak uważał że to kolejne romansidło i wykłócał się że ma przystojniejszych facetów przy sobie ‘ niż ten cały Mario ‘ Film się się skończył i gdy wybrali się do chłopaków , oni już zalani spali na podłodze. Zrezygnowali z noszenia ich na górę do łóżek i sami się położyli spać. Rano Mel nie budząc nikogo, szybko się ubrała i wszyła do szpitalu.
- Co się stało ? – gdy tylko doszła do Sali przyjaciółki, jej mama rzuciła się na nią z płaczem.
- to chłopcy Ci nie powiedzieli ?






Rozdział kolejny może uda mi sie dodać jutro, jak zdąże dzisiaj napisać

Wiem że ostatnio pisałam że nie mam czasu. Wzięłam sie w garść i troche odpuściłam spotkań. A pisanie mnie wciągnęło strasznie, i przyszło z tym nowy pomysł na opowiadania, żeby tego nie kończyć, stworzyłam nowego bloga
http://and-i-love-you-i-swear-thats-true.blogspot.com/m .
Jeśli chcecie, wejdź i wyraźcie swoją opinie ! TO dla mnie ważne
Dziękuje i pozdrawiam
  • awatar Carrots:*: Ej no.. jak mogłaś?? W takim momencie?! Czekam na kolejny rozdział, więc mam nadzieję, że pojawi się szybko:)
  • awatar Believe In Yourself ♡: no ja wiedziałam że oni coś ukrywają ale co się stało? ;o czemu w takim momencie przerwalaś grr ;c czekam na następny! ;3
  • awatar ♥Everything About You♥: omfg...wiedziałam,że oni coś ukrywają! wiedziałam! tylko co? przecież ona nie może umrzeć no! czeeekam na nexta, kocham to ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Mel w ostatniej chwili zeszła z drogi na chodnik, czując powiew wiatru przez przejeżdżający samochód który o mało jej nie potrącił. Odetchnęła z ulgą i ruszyła w stronę parku. Położyła się na ich ławce. Mel i Ad mieli od zawsze jedną tą samą ławkę była na samym końcu parku oddalona od ulicy, ludzi mieszkań. Dlatego to im się tak bardzo podobało. Otworzyła oczy i swój wzrok utkwiła na niebie.
- Wiem, Boże często nie możesz ode mnie usłyszeć takich słów, w ogóle innych słów. Dzisiaj zwracam się do Ciebie z wielką prośbą choć nawet nie wiem jak to powiedzieć. Dobrze wiesz jaka jest moja przyjaciółką. Mała słodziutka blondyneczka która chodzi i zaraża wszystkich śmiechem. Zawsze chętna do pomocy innym a sama nie chce nic w zamian. Zasługuje na samo szczęście. Ona jest moim skarbem, najlepszą i jedyną przyjaciółkę jaką mam. Wiem że na nią nie zasługuję, nie jestem taka jak ona, miła i pomocna wiecznie uśmiechnięta. Jestem wredna ale tylko w ten sposób umiem sobie poradzić z tym co mnie boli, wyłączyć uczucia. Wiem to ja zasługuje na karę nie ona. Więc nie pozwól jej umrzeć. Nie zasługuje na śmierć nie teraz, nie w tym wieku. Oto Cie dziś proszę byś dał jej siłę. Czasami wątpię że tam jesteś ale wiem że mnie słyszysz i moje błagania. Proszę Cie nie lekceważ ich tylko mnie wysłuchaj nie chce nic innego chce tylko żeby Ad żyła. Oddam wszystko by ona z tego wyszła. Proszę Cie Boże żeby wyzdrowiała i znów była moją Ad, błagam o nic więcej nie proszę.
- Tom! – Mel zamilkła i ocierając łzy usiadła na ławce a zaraz po niej chłopak zrobił to samo.
- Słyszałem o Ad, przykro mi. Wyjdzie z tego ?
- Tak , jest w ciężkim stanie , ale jest silna i wyjdzie.
- Możesz odpowiedzieć mi na pytanie ? Dręczy mnie od dłuższego czasu, sądzę że mam prawo wiedzieć.- Tom przerwał kilkuminutową ciszę.
- No to pytaj.
- Ten cały Malik. Jesteś z nim bo chcesz czy dla zemsty na ojcu ?. Ta cała zdrada, to wszystko to twój plan, nadal go ciągniesz czy się w nim zakochałaś?
- Kocham go, Tom. Najbardziej na świecie, czuje coś czego nie czułam nigdy. Kochałam Cie Tom, ale nie tak bardzo jak jego, wiem przepraszam to boli ale myślę że masz prawo wiedzieć prawdę, nie chce Cie okłamywać.
- Kochasz go bardziej bo co ? ma więcej pieniędzy, jest sławny ? przystojniejszy?
- Wiesz że taka nie jestem, nie lecę na kasę i wygląd, dla mnie też się liczy charakter. A ty stałeś się dupkiem który tylko chciał mnie przelecieć.
- Dziwisz mi się ? jestem facetem a ty zajebistą dziewczynę. Pragnę Cię to nic dziwnego.
- Ale prawdziwy facet czekał by bez namawianie, wymuszania.
- A on długo nie musiał czekać.
- Skoro chcesz mnie wyzywać od dziwek, szmat , suk to lepiej z stąd idź bo mnie nawet to nie rusza. Mam wyjebane na to co o mnie myślisz. Jeśli chcesz być dupkiem, proszę bardzo ale mnie to już nie interesuje. – Mel wstała z ławki i wracała tą samo drogą co wcześniej. Kłamała, nie chciała go oszukiwać ale skłamała. Nie miała wyjebane na jego słowa, zabolało ją to. Nie chciała kończyć tak tej znajomości. A teraz nie chciała o tym myśleć, przez to cierpieć. Ważne teraz dla niej była Ad.

- Można do niej wejść ? – Mel podeszła do chłopaków, którzy byli oparci na swoich rękach. Chciała się zaśmiać , nawet mają te same pozycje.
- Mel, gdzie byłaś? Martwiłem się o Ciebie.
- Musiałam się przewietrzyć. – Przytuliła Zayn. W jego ramionach czuła się bezpiecznie. Trzymała jeden z największych skarbów jej życia.
- My też chcemy.- powiedzieli chórem i zrobili grupowego miśka.
- To co jedziemy do domu ? – Odezwał się Louis .
- Wy jedźcie ja tu zostanę.
- Nie. Jedziesz z nami. Będziesz spała u nas. – Mel chciała już zaprzeczać ale Malik nie dał dojść jej do słowa. Załapał ją za rękę i wszyscy skierowali się do ich domu. Chciała zostać z przyjaciółką ale każdy jej tłumaczył że to nic nie da, a ona musi się wyspać i z samego rana znów tu przyjadą.
- Nareszcie w domu. Uwierzycie że w szpitalu skończyły się już batony. – Niall udawał oburzonego i już grzebał w lodówce. – Mel chcesz coś do jedzenia ? – Mel pokiwała przeczącą głową .
- A nas to już się nie spyta. – oburzony Liam usiadł na krześle w kuchni i zrobił prosząca i słodką minę patrząc się na Horana.
- Ja zaraz zrobie naleśniki i wszyscy zjemy. – do kuchni wparował już przebrany w dresy Malik.
- Już się boje co z tego wyjdzie. Tylko nie pomyl cukru z solą. - Mel się zaśmiała i przybiła żółwika z Louisem, który nie mógł wyrobić ze śmiechu gdy dowiedział się o wyczynach kuchenny chłopaka w hotelu.
- Osz ty! Jak ja Cie dorwę. – Mel uciekała z piskiem po całym domu. Gdy już skręcała do drugiego pokoju, wpadła na Stylesa i po chwili leżeli już na ziemi, śmiejąc się do łez. Zayn wrócił z zacieszem do kuchni szykować swoje pyszności. A pozostał dwójka usiadła na kanapie.
- Harry masz prawo się uśmiechać. – spojrzała na smutnego, patrzącego w pustą przestrzeń loczka.
- Kto by pomyślał, ze to Ty będziesz mnie pocieszała. Myślałem się ze załamiesz i to moja rola będzie pocieszyciela.
- W środku się załamałam, ale na zewnątrz udaję silną dla wszystkich, dla Ad. Wiesz dlaczego tak dobrze mi wychodzi to udawanie ? Bo wierze że wyjdzie z tego. Wierze w Ad i to daje mi siłę. uwierz w nią.
- Kiedyś CI wyprostuje te loki. – Mel przytulając się do niego, czochrała jego loczki.
- Nie. – oburzony Styles oderwał się od przyjaciółki i dołączył do reszty. Mel podążyła za nim. Przy stole już wszyscy siedzieli a ślinka leciała im z buzi gdy Zayn nakład im jedzenie.
- Kochanie siadaj, i jedz.
- Nie jestem głodna. – po tych słowach, wszyscy się spojrzeli na Mel patrząc na nią jakby była jakimś zombie. Siadała na krześle i z uśmiechem patrzyła się na piątkę wariatów.
- Jak mnie kochasz to zjesz.- Zayn podsunął jej talerz z naleśnikami.
- Ej nie ma tak. – krzyknęła oburzona Mel.
- jest.
- to cie nie kocham.- Malik podszedł obrażony do Mel i zaczął jak łaskotać - Dobra, kocham Cie i zjem . – krzyczała przez śmiech. Gdy przestał, wszyscy rozbawienie tą sytuacją zajadali się pysznymi naleśnikami. Gdy wszyscy się najedli , rozeszli do swoich pokoi. Mel wykorzystując okazje że Zayn bierze prysznic. Zeszła na dół, założyła kurtkę i wyszła przed dom. Siadając na schodach , zapaliła papierosa.
- Co tak sama tu siedzisz?- Mel podskoczyła myśląc ze Zayn ją przyłapał z papierosem. – Jak sobie radzisz?- odetchnęła z ulgą gdy usiadł obok niej Liam.
- Jakoś..
- Wiesz Mel, podziwiam Cie że udajesz taką silną.
- Też sama sobie się dziwie. Kiedyś bym zaczęła pić, drzeć się na każdego, bym wpadła wir imprez by przestać myśleć że moja przyjaciółka jest w szpitalu, codziennie bym do niej chodziło na kacu ale zrozumiałam że to nic jej nie pomoże. Chyba dorosłam.
- Jesteś wspaniałą przyjaciółką Mel. Ad to na pewno docenia. Ciągle jesteś przy niej i z całych sił w nią wierzysz. Ad mi opowiadała o waszej przyjaźni. Mówiła jak bardzo Cie kocha i nigdy nie chce cię stracić. Dlatego ona teraz walczy. Walczy dla ciebie a ty walczysz o nią choć nic nie możesz zrobić to walczysz wierząc w nią.
- Dziękuje Ci, Liam. Wiara w nią daje mi siłe, ale wy też.. Jestescie przy mniej i przy Ad. – Mel przytuliła chłopaka i gasząc papierosa wzięła gumę i weszli do domu. Mel położyła się na łóżku i czekała aż jej kochanie wyjdzie z łazienki. Czekając na niego, usnęła.
Rano punkt ósma wszyscy byli na nogach. Mel chciała jechać sama do przyjaciółki , by chłopcy mogli się wyspać i dołączyć do nich później ale uparciuchy chcieli jechać rano.
- A chłopaki nie jadą?- spytała Mel, gdy Malik ruszył samochodem.
- Jadą ale drugim samochodem.. – Mel przytaknęła i oparła głowę o siedzenie, patrząc przez szybę. – Ej ej zaraz, dlaczego my wyjeździmy z Londynu ? Zayn natychmiast wracaj, ja musze być w szpitalu.
- Mel, uspokój się , pojedziemy do jednego miejsca i wrócimy do szpitala. Zaufaj mi. – Mel się zgodziła i tak by sprzeciwianie nic nie dało, bo Malik i tak by nie wrócił .
- Skąd wiedziałeś? – spytała szczęśliwa Mel wychodząc z samochodu.
Taka mała niespodzianka! To mój pierwszy wolny dzień od miesiąca, wreszcie moge poleżeć cały dzień w cieplutkim łóżeczku z laptopem. By nie zmarnować tego dnia, napisałam rozdział. Jest długi, wydaje mi sie że to dobrze. no chyba że znudzicie sie w połowie, za to przepraszam ;c nie mam opini co do tego rozdziału ale też nie mam głowy bo go poprawić. ;c
Kolejny rozdział w następnym tygodniu, dokładnie kiedy to nie wiem, bo mam teraz rekolekcje i jutro mam imprezę choć miało być ognisko. nienawidzę tego śniegu ;c czyli w niedziele kac morderca. a w poniedziałek idę do szkoły pierwszy raz od miesiąca, nie pytajcie czemu mnie tak długo nie było -,- mam duże zaległości i mnie to przeraża!
więc postaram sie napisać we wtorek rozdział ale niczego nie obiecuje !
trzymajcie sie mordeczki
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Mel nie potrafiła powstrzymać łez, zaczęła się dusić własnym płaczem. Przytuliła się mocno do Malika i była mu wdzięczna że nie zadawał żadnych pytań. Zayna zabolało serce widząc tak nieszczęśliwą dziewczynę. Uspakajał ją by już nie płakała. Mel wyrwała się z jego objęć, pobiegła do szafki wyjmując ich walizki.
- Musimy wracać jak najszybciej ! – Mel z półek rzucała wszystkie cichy do walizek. – Zayn zamów najszybszy lot. – Mel spojrzała się na zmartwionego Malika na środku pokoju. – Kurwa Zayn, zamów te jebane bilety do tego domu.-syknęła zła. Czuła się z tym źle że na niego nakrzyczała ale nie liczyło się teraz nic oprócz tego że musi być w teraz w Londynie. Malik na jej słowa zareagował natychmiastowo , sięgnął po telefon i zamówił bilety.
- Mamy lot za dwie godziny. – podszedł i przytulił roztrzęsioną Mel. – Kochanie noo już.. nie płacz. Uspokój się i powiedz mi co się stało?
- Ad… Ad miała wypadek… i jej stan jest bardzo ciężki.- wybuchła płaczem wtulając się w Zayna jak najmocniej. Bała się , bała się tego że ją straci.
- Mel spójrz na mnie.- złapał ją podbródek by spojrzała się na niego. – Ad jest ślina . Wyjdzie z tego. Będzie walczyła bo ma dla kogo żyć, ma Ciebie, nas i rodzinę. Zaraz będziesz przy niej, dasz jej wsparcie , pomożesz walczyć o jej zdrowie. Wyjdzie z tego tylko w to uwierz. A teraz nie płacz i idź wziąć prysznic a ja spakuje walizki i pojedziemy na lotnisko, dobrze ? – Mel pokiwała głową na zgodę, wytarła rękawem mokre policzka od łez . Pocałowała chłopaka i weszła do łazienki. Przez ciało dziewczyny przechodziły dreszcze od zimnej wody. Z każda kroplą która po niej spływała chciałaby żeby spłynął z niej ból, smutek i myśli które tworzą czarne scenariusze w jego głowie. Chciała uwierzyć w to z cały sił że będzie dobrze, ale nie mogła. Czuła gdzieś w sercu że może ją stracić. Jakby tak się stało, ona sama by przestała żyć. Ad jest dla niej wszystkim, to dzięki niej przeżyła szczęśliwe chwile w jej życiu. To jej zasługa że jest szczęśliwa z Malikiem. To dzięki niej, Mel każdego ranka znajduje siłę by przeżyć kolejny dzień. Traktowała ją jak siostrę bez której nie wyobraża sobie życia. Nie chciała dopuszczać do siebie myśli że może od niej odejść ale one same się pojawiały wywołując kolejny łzy które mieszały się z wodą. Woda stała się lodowata a dreszczy było coraz więcej. Nie zwracała uwagi na nic, po prostu stała pod prysznicem i próbowała przestać płakać.
- Kochanie wszystko w porządku ? Siedzisz tam od godziny?- Mel spojrzała w stronę drzwi, które mało co nie wypadną zaraz z zawiasów.
- Tak, już wychodzę. – Spojrzała na swoje roztrzęsione ciało, wytarła je szybko ręcznikiem, by przeszły jej dreszcze. Ubrała naszykowane ciuchy i weszła do pokoju, gdzie czekał na nią zmartwiony chłopak.
- Co tak długo? Mel ty się trzęsiesz! Jesteś cała zimna.- dotykał jej rąk, twarzy przez jej zimne ciało aż przez niego przechodziły dreszcze. – Kąpałaś się w zimnej wodzie , pamiętasz co powiedział lekarz…
- to było dawno temu. – uważała ze przesadzał, to że się wykąpała w zimnej wodzie nie oznacza że znów coś się jej stanie. Potrzebowała takiego prysznica.
- Doprowadziłaś się do takiego stanu że twoje ciało inaczej teraz reaguje na zimno, szybciej marzniesz i szybciej doprowadzasz się do przemarznięcia.
- to nie jest ważne.
- Nie ważne ? Chcesz znów wylądować w szpitalu przez takie prysznice ? W takim stanie nie pomożesz Ad. – krzyczał na nią. Ona nie rozumiała tego ryzyka, co mogło się jej stać . Bał się o nią i chce się nią opiekować jak tylko najlepiej może.
- Przepraszam. Ja po prostu o tym nie myślałam.. ciągle myśle o Ad. – przytuliła się do Malika i spojrzała oczami w górę, by powstrzymać łzy.
- Rozumiem i to ja powinienem przeprosić że na Ciebie nakrzyczałem. Martwię się o Ciebie. Dobrze a teraz choć bo nam samolot odleci. – Pocałował ją w ustach i złapał za rękę prowadzać ją obok siebie. Na lotnisko dotarli w półgodziny. Od razu weszli do samolotu i zajęli swoje miejsca. Mel oparła głowę o ramie Zayna i przez małe okienko, patrzyła się w niebo myśląc o całym wypadku.
Gdy wylądowali od razu taksówką pojechali do szpitala gdzie już wszyscy byli. Przywitali się z chłopakami.
- Mel tam nie wolno. – zatrzymał ją Liam.
- Ja tam musze wejść. – Wyrwała swoją rękę i bez wahania weszła do Sali gdzie leżała jej przyjaciółka. Łza popłynęła jej z oka gdy zobaczyła wszystkie urządzenie przyłączone do Ad. Głowę miała obandażowaną tak jak prawą rękę.
- Ad jestem przy Tobie i wiem że mnie słyszysz. Nigdy cie nie opuszczę, zawsze będę z tobą i ty też nie możesz mnie zostawić, po prostu tak odejść. Musisz walczyć wiem że dasz radę, jesteś silna. Najsilniejsza osoba jaką znam. Tyle przeżywasz , cierpisz a mimo to nadal potrafisz się uśmiechać i zarażać tym cudownym uśmiechem innych. Zawsze mi pomagasz, zginęłam bym bez ciebie więc walcz z całych sił dla siebie, dla mnie dla Harrego i wszystkich. Wierze w Ciebie i proszę Cie uwierz w siebie i w to że dasz radę. Wyjdziesz z tego i znów będziemy mogły szaleć i sprzeciwiać się całemu światu. Zrobimy wszystko o czym marzyliśmy więc walcz. Wiem że twoje małe kochane serce nie przestanie bić. Nie pozwól by przestało bić, dasz rade słyszysz dasz rade! Kocham Cię Ad…
- Proszę Pani tu nie wolno przebywać. – Mel spojrzała na lekarza, jeszcze bardziej ściskając rękę przyjaciółki. – Proszę z stąd wyjść. – Gdy lekarz nie zobaczył żadnej reakcji na swój rozkaz, zapał Mel pod pachami i wyciągnął ją siłą. Oburzona Mel z zamiarem krzyczenia na lekarza stała na korytarzu i gdy chciała otworzyć usta, w ostatniej chwili Zayn przyłożył do nich rękę i mocno ją objął.
- Jak to się stało ?
- Rozmawiała przez telefon… rozmawiała ze mną, rozśmieszałem ją i musiała nie zauważyć czerwonego światła na pasach i się nie zatrzymała i wtedy… wpadła pod rozpędzonego tira.. usłyszałem tylko wielki trzask i krzyki a później już nie było sygnału.. To moja wina gdybym do niej nie zadzwonił ona był żyła i nic by się jej nie stało .. – Harry schował twarz w rękach i oparł się nimi o kolana.
- Hej hej Harry! – Mel kucnęła przed nim, odsłaniając mu twarz . – Spójrz na mnie. To nie twoja wina. Ona żyje i będzie nadal z nami do usranej starości. Rozumiesz ! Wyjdzie z tego i znów będzie się śmiała jak wariatka. To nie twoja wina, i nie obwiniaj się. Mimo to że nas rozpierdala ból od środka widząc ją w takim stanie musimy być silni dla niej, to nie jest łatwe ale musimy i też musimy wierzyć że będzie dobrze bo tak przecież będzie tak?
- na prawdę w to wierzysz?
- Tak bo to nasza Ad. Obudzi się i pokaże temu pieprzonemu światu i wszystkim ze nic jej nie zniszczy , nie pokona. Ona zawsze walczy do końca. Wie że ma nas i jeśli nie będzie walczyć to my sobie nie damy rady. A gdzie są jej rodzice ?
- U lekarza w gabinecie na samym końcu. – Mel przytuliła Stylesa i posyłała każdemu wymuszony uśmiech, po czym skierowała się do gabinetu.
- Wyjdzie z tego ? – zapukała i weszła do pokoju. Na kanapie siedzieli rodzice Ad ze łzami w oczach .
- Kim pani jest?
- przyjaciółką. Wyjdzie z tego prawda? – Mel patrzyła na lekarza i łzy napływały jej do oczu, gdy słyszała tylko cisze. – Wyjdzie z tego ? Czemu do cholery Pan nic nie mówi ? Nie Pan w końcu powie że wyjdzie z tego. Niech pan kurwa to powie.
- może nie przeżyć tego wypadku. – Mel przestała oddychać a łzy stwarzały wodospad na jej polikach, płakała coraz bardziej. Nie nie nie mogła w to uwierzyć przecież ona da rade , nie może jej zostawić. Zapłakana wybiegła z gabinetu i szybko minęła przerażonych chłopaków. Biegła ile miała w sił nogach. Nienawidziła tego życia, nie nawiedziła tego miejsca. Ból przeszywa jej całą klatkę piersiową. Nie chciała w to wierzyć, nie ma takie możliwości by ona nie przeżyła. Nagle stanęła w miejscu by zobaczyć gdzie jest, odwróciła twarz w drugą stronę a światła zaczęły ją razić w oczy a w uszach rozchodził się dźwięk trąbienia.

Na początek chciałam was przeprosić i wyjaśnić czemu nie dodawałam rozdziału i zaniedbałam wasze opowiadania:C Ostatnio na nic nie ma czas. Wszystko zaniedbałam, szkołę rodzine i Was ;c Więcej nie pisze dlaczego sie tak dzieje bo nie chce was zanudzać i pisać o moich problemach !
Kolejny rozdział.. sama nie wiem kiedy. ;/ może za kilka dni !
dziękuje za każde miłe słowa
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Uśmiechnięta Mel podeszła do Malika i pozwoliła siebie prowadzić. Uśmiech z jej twarzy nie znikał. Ona była szczęśliwa z Zaynem. Ad i Harry tak między nimi coś było, to coś nazywa się miłość. Wiedziała że Harry jej nie krzywdzi a nawet jeśli by to zrobił, długo na tym świecie by nie pożył, lub by nie czerpał przyjemności z życia.
- Zayn a może po prostu pójdziemy do central parku i się położymy i przytuleni będziemy leniuchować. – błądzili po ulicach. Nikt z ich nie znał Nowego Jorku ale uparciuch twierdził że dobrze zna te ulice i idą do pięknego miejsca.
- to jest twoja wymarzona randka ?
- Zayn- Mel stanęła przed nim, patrząc mu w oczy.- Moja wymarzona randka właśnie się spełnia bo jest z Tobą. Gdziekolwiek byśmy poszli to będzie to wymarzone miejsce bo będę tam z Tobą i to się tylko liczy.
- Czy ja już mówiłem że Panią kocham ? – złożył pocałunek na ustach dziewczyny.
- Mówiłeś ale możesz powtórzyć . – Mel słodko się uśmiechnęła, zakładając ręce na szyi Malika.
- Kocham Panią Malik. - Serce zabiło jej szybciej na te słowa, pani Malik. Uśmiechała się na myśl o tych słowach. Zayn splótł ich ręce i ruszyli do parku. Wszędzie można było zauważyć szczęśliwe osoby ale im wydawało się że są najszczęśliwsi ze wszystkich par. Malik zdjął kurtkę i rozłożył na trawie kładąc się na nią, zaś Mel położyła głowę na klacie chłopaka, który ją objął i leżeli w siebie wtuleni patrząc nie niebieskie niebo. Mel czuła jego bicie serca, wiedziała że bije tylko dla niej. Nie mogła uwierzyć że taki cudowny chłopak się w niej zakochał. Takiego chłopaka spotyka się tylko raz i tylko jeden raz można tak naprawdę pokochać, obiecała sobie że zrobi wszystko by nigdy go nie stracić. Kochała go nad życie i nie dopuszcza do siebie myśli ze może go w nim zabraknąć. A on był drugim najszczęśliwszym człowiekiem pod słońcem. Pokochał ją jak nikogo innego i wiedział że jego serce należy tylko do niej i nikt więcej w nim się nie pojawi. Odnalazł drugą połówkę była dla niego idealna. W środku zawsze w to wierzył ale bał się że nie spotka dziewczyny która go pokocha nie za to jest sławny, bogaty ale za jego wnętrze. A właśnie Mel taka była , nie zwracała uwagi na jego sławę ją to nie obchodziło i dla tego nigdy nie pozwoli jej odejść. Pokonają każde trudności bo taka miłość jak ta zdarza się tylko raz.
Tak przez kolejne kilka godzin, leżeli i opowiadali o sobie, wygłupiali się, czas leciał im nieubłagalnie. Gdy stwierdzili że zgłodnieli, wrócili do hotelu i zajęli całą kuchnię. Jenny zrobiła im specjalne danie dnia. Gdy Malik zajadał się resztkami na talerzu, Mel skoczyła pod zimny prysznic, który trwał 30 minut ale chłopaka jeszcze nie było w pokoju. Wzięła telefon i w parku zadzwoniła do rodziców. Podziękowała im i poinformowała że jest wszystko w porządku. W pokoju opadła na łóżku, czekając aż Malik wyjdzie z łazienki.
- Zayn, co Ci Ad powiedziała, bo jak z nią rozmawiałam to wspomniała że już CI dała jakieś ostrzeżenia.
- A tak, nic wielkiego. Powiedziała że jak znów to spieprze i Cie zranię to mnie tylko zabije. – krzyknął z łazienki a Mel się zaśmiała pod nosem. – Cała Ad- szepnęła .
Po pięciu minutach, Zayn wyszedł z idealnie ułożoną fryzurą. Położył się na Mel opierając rękami się od łóżko. Patrzył w jej oczy i widział w nich raj, po chwili przybliżył twarz i poczuł jej ciepłe wargi. Całował ją w szyję wdychając słodki zapach jej perfum, zaczął zdejmować jej koszulkę, gdy się z nią uporał, zdjął swoją. Pocałunkami schodził coraz niżej, zszedł na sam dół i jednym ruchem zerwał Mel czarne koronkowe stringi. .Zaczął w nią wchodzić był brutalny a za razem delikatny. Czuła że dochodzi, wbiła paznokcie w jego plecy, jęcząc. Mruknął zadowolony, opadając na łóżku. - Kocham Cię. – szepnęła i zamknęła oczy.
- Mel, kochanie otwórz! - usłyszała pukanie, zdjęła z siebie rękę Zayna i ruszyła w kierunku drzwi.
- Zamierzasz tak otworzyć ? – odwróciła się do Malika, który na nią patrzył z uśmiechem. Spojrzała się na siebie, zapomniała że nie miała nic na sobie. Zaśmiała się pod nosem, zakładając koszulkę Zayna .
- Ciocia ! - Mel lekko uchyliła drzwi.
- Przepraszam ale nie chciałam Cie obudzić ale może mogłabyś mi pomóc. Jeden kucharz zachorował który miał zrobić babeczki a przypomniałam sobie że umiesz zrobić takie ja on. Jeśli nie masz czasu i ochoty to..
- Pomogę, zejdę za półgodziny. – Jenny rzuciła Mel wdzięczny uśmiech i zniknęła w ciemnym korytarzu. Zamknęła drzwi i położyła się na łóżku przytulając się do Malika. Nie miała ochoty stawać, mogłaby tak całe życie przeleżeć z Malikiem, choć wiedziała że musi pomóc Jenny i wtedy spędzą razem kilka godzin.
- Wzięłam pomocnika. - Do kuchni weszła Mel z Zaynem, nikt na nich nie zwrócił uwagi oprócz uradowanej ciotki na ich widok. Pokazała im miejsce pracy i podała wszystkie składniki. Mel przeczytała przepis dla odświeżenia pamięci. Kiedyś ciągle robiła takie babeczki z kucharzem który właśnie zachorował.
- Zayn podaj mi jeszcze jedną mąkę.
- O tą ci chodziło ? – Mel szybko zamknęła oczy gdy poczuła na sobie biały puch. Przetarła oczy i spojrzała złowrogo na śmiejącego się Malika.
- teraz pożałujesz że to zrobiłeś! – przybrała poważny ton i z uśmiechem obsypała Zayna mąką, przed dobre minut rzucali się póki nie skończyła się mąką.
- widzę że bardzo się zaangażowaliście w to pieczenie.- Uśmiechnięta Jenny stała przed dwoma białymi bałwankami. Aż w sercu zrobiło się jej cieplej, kochała Mel i traktowała ją jak swoją córkę, a widząc ją szczęśliwą sprawiało Jen wielką radość. – No dobrze moje bałwanki, bierzecie się do roboty.
- ciociu ? – spytała z śmiechem Mel- mąka się skończyła. – Jenny wybuchła cichym śmiechem i poprosiła innego pracownika o przyniesienie mąki dla naszych bałwanków. Reszta gotowania przebiegła pozytywnie, babeczki są upieczona a zakochańce mieli przy tym wiele zabawy. Zayn chcąc udowodnić swój talent kucharski, przejął prace nad masą. Zamiast cukru dodał sól, tłumacząc się tym ze to tak samo wygląda. Mel zaś zapatrzona w Malika przytulając się do niego, zapomniała i spaliła jedną porcję babeczek. Po kryjomu wynieśli je do parku dla ptaków ale nawet one nie chciały ruszyć stwardniałego spalonego ciasta. Ze śmiechem pilnowali kolejne porcji babeczek, zastanawiając się czy te będą z jadalne. Mel choć dobrze potrafiła piec babeczki, miała spore doświadczenie ale za każdym razem Zayn wtrącał swoje trzy grosze do jedzenie więc uważała że wszystko może być możliwe.
- No no dobra robota dzieciaki , są przepyszne. – Jenny zajadała się babeczkami sprawdzając każdą porcje po kolei – choć te są trochę słone .. – wskazała na ostatnią porcję. Mel przeniosła wzrok na Malika i wybuchła głośnym śmiechem a on zaraz po niej. Jenny z uśmiechem wzięła porcje i skierowała się do tylnych drzwi którymi wychodziło się do parku.
- chyba nie będą tego chcieli zjeść .
- tak słuszna uwagi, jeszcze by się zatruły.
Wszyscy uradowani wyszli z kuchni, Mel z Zaynem wrócili do swojego pokoju. Korzystając z tego że Malik bierze prysznic, wyjęła laptopa z torby, siadając wygodnie na łóżku zalogowała się na fejsie. Widząc zieloną kropę przy imieniu przyjaciółki, nacisnęła na okienko i z uśmiechem napisała.
„ Siema mój kochany zakochańcu
„ Jaki zakochańcu co ? Lepiej mów jak wyjazd „
„ Nie zmieniaj tematu … A jeśli chodzi o Zayn, oh jest cudownie! A jak twój Harry? „
„ jest cudowny, najlepszy chłopak jakiego spotkałam… chyba się w nim zakochałam „
„ uhuhu, jesteście dla siebie stworzeni! Kochana ja kończę bo mój misiek wrócił. Masz od niego całusy i ucałuj wszystkich od nas. Nie mogę się doczekać kiedy znów Cie zobaczę. Kocham cię ♥ „
Mel wyłączyła laptopa i odłożyła na szafkę obok łóżka. Stała z łóżka i podeszła do Malika, pocałowała go namiętnie po czym weszła do łazienki. Wzięła ciepły prysznic, wysuszyła włosy lekkim powiem z suszarki. Założyła bluzkę Zayna którą nosiła jako piżamę i położyła się przy nim w łóżku. Objął ją czule i zasnęli wyczerpani po kuchennych wyczynach.
- Kochanie telefon Ci dzwoni . – Zayn lekko szarpał Mel by się obudziła. – Nie budziłbym Cie ale on dzwoni ciągle , może to coś ważnego.- Mel przekręciła się na drugą stronę i złapała telefon z szafki.
- Halo. – odebrała z zaspanym głosem. Nagle otworzyła oczy szeroko patrząc na Malika. Z jej oczu wypływała łza za łzą..

No i kolejny dodałam, jak go pisałam wydawał sie dłuższy !
scena seksu... taaa maskryczna -,- może mi to wybaczycie
następny powinien być poniedziałek lub wtorek ...
zapraszam do czytania i komentowania
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Biegła ile miała sił w nogach, choć już dawno jej odmawiały posłuszeństwa nie podawała się. Nogi już się jej uginały, a oddech ciężko było złapać. Nie zwracając uwagi na nic, wpadała na przypadkowych ludzi na chodniku, którzy nie ukrywali oburzenia zachowaniem nastolatki, krzycząc by uważała. Nie zwracała na to najmniejszej uwagi, chciała już być w domu i z stąd wyjechać.
- Mamo, proszę Cie pomóż mi.- Mel wpadała do domu po czym od razu rzuciła się w ramiona mamy, ta głaska ją po włosach , z zmartwieniem w oczach.
- Co się stało córciu ? – odsunęła od siebie córkę i palcem wytarła jej łzy na polikach.
- Musze wyjechać. Pojadę co cioci Jenny tylko na kilka dni. Proszę to dla mnie ważne.
- Chodzi o Zayna? – Mel przytaknęła głową, choć przez chwile zastanawiała się skąd ona mogła o tym wiedzieć.- Dobrze, załatwię Ci lot jeszcze dzisiaj. Ja zadzwonię do ciotki a ty idź się pakuj.
Mel jeszcze raz przytuliła rodzicielkę i posłała jej wdzięczny uśmiech wchodząc na górę. Z szafy wyjęła wielką walizkę i zaczęła wkładać do niej rzeczy po kolei z szafki. Z łazienki zabrała to co najważniejsze. Miała dopiero lot za dwie godziny, więc zeszła na dół i zjadła posiłek w kuchni.
- Nie ma mnie dla nikogo. – Mel przerwała ciszę gdy usłyszała dzwonek do drzwi. Rodzicielka tylko przytaknęła i zniknęła za ścianą.
- Z nią chyba możesz porozmawiać. – dziewczyna spojrzała niezrozumiałym wzrokiem na swoją mamę. Wstała z krzesła i w przejściu poczuła jak ktoś rzuca się na nią.
- Matko jak dobrze że nic Ci nie jest. – Ad przytuliła jeszcze mocniej Mel, która zaczęła udawać że się dusi. Rozbawiona Ad złapała przyjaciółkę za rękę i prowadziła do pokoju.
- Co robi ta walizka na środku pokoju ?
- Wyjeżdżam.
- Coo ? Nie nie nie nie nie i nie. Wszyscy się o Ciebie martwią a ty chcesz bez słowa wyjechać. Harry do mnie dzwoni co chwile i się pyta gdzie jesteś. Wszyscy Cie szukają a ty nawet nie zwracasz uwagi na twój ciągle dzwoniący telefon. – Mel spojrzała się na telefon leżący na łóżku. Kątem oka zobaczyła na wyświetlaczu zdjęcie Malika.
- Właśnie dlatego chce wyjechać. Mieć chwile spokoju by przemyśleć parę spraw. Jadę no Nowego Jorku do ciotki Jenny, mówi Ci to żebyś się nie martwiła. Proszę Cie też żebyś nikomu tego nie mówiła. A teraz już musze iść.
- no dobrze. Kocham Cie Mel i jak coś to dzwoń. Okey ? – Mel kiwnęła głową twierdzącą i przytuliła przyjaciółkę na pożegnanie. Pożegnała się z rodzicielką i wsiadła do taksówki która już na nią czekała pod domem. Po piętnastu minutach znalazła się na lotnisku. Usiadła na krześle i wzięła głęboki wdech. Jej życie było jedną wielką klapą, choć miała tyle osób kochający przy sobie to ona ich nie doceniała. Przyjaciółkę która zawsze była przy niej i ją rozumiała. Pomagała jej, choć czasami w dziwaczny sposób. Mamę która ją rozumiała i bez wyjaśnień pozwoliła wyjechać. Mel uważała że kiedyś przeżywała to samo dlatego się na to zgodziła. Harrego i Zayna których uparcie od siebie odtrącała, przez ostatni miesiąc nie była dla nich miła. Mel nienawidziła swojego życia ale to jej charakter, pogląd na świat zrujnował wszystko na czym jej zależało. Nawet najprostszy plan musiała zepsuć i zamiast go naprawić ona od tego uciekała.
Po trzech godzinach lotu, na lotnisku Mel przywitała Jenny.
- Mel jak ty wyrosłaś! – Jenny przytuliła dziewczynę, po czym zabrała jej bagaż.
- Witaj ciociu.
Mel z Jenny wybrała się do ulubionej knajpy w tym mieście. Opowiadała jej ostatnie swoje przygody życia. Miała z nią bardzo dobry kontakt. Odkąd pamięta od małego dziecka przyjeżdżała do hotelu Jenny. Uwielbiała to miejsce i czuła się jak u siebie. Gdy przyjeżdżała tu na wakacje z samego rano budziła się i dołączała do Jenny w recepcji, witając gości. Była też częstym goście w kuchni gdzie smakowała różnych dań a najczęściej słodyczy. Ostatnio za często tu nie bywała co ją bardzo smuciło, ale rodzice nie mieli za dużo czasu by pozwolić sobie na taki wyjazd a Mel nie pozwalali samej latać bo była za młoda.
- mam dla ciebie niespodziankę. - zaczęła Jenny stając przy recepcji. – Masz klucz do pokoju i biegnij. – Mel uśmiechnęła się i bez słowa weszła do widny. Zastanawiała się co to może być za niespodzianka. Z lekkim wahaniem przekręciła klucz, uchyliła drzwi wchodząc do pokoju. Nie wierzyła w to co zobaczyła, nikt nie miał prawa tego jej zrobić. Wściekła wyszła z pokoju i kłapnęła drzwiami.
- Zaczekaj! Musimy porozmawiać .- Poczuła jak ją łapie za nadgarstek w holu.
- Czego chcesz, Zayn ? Żebym znów została twoją przyjaciółką? – syknęła wściekłe do stojącego przed nią Malika.
- Nie chce, chce żebyś była kimś więcej. Choć do pokoju to porozmawiamy. – Mel jeszcze przez chwile ilustrowała jego twarz jakby chciała odgadnąć co on kombinuję. Wzięła głęboki oddech i mijając bez słowa Malika weszła do pokoju.
- Skąd wiedziałeś że tu jestem ? – Mel usiadła na łóżku, odgarniając ręką włosy do tyłu.- No tak Ad, widocznie nie jest tak dobrą przyjaciółką za jaką ją uważałam.
- Ona to zrobiła dla ciebie..
- i co pewnie też myślała tak jak ty ? Że przyjedziesz tu a ja wpadnę Ci w ramiona i wszystko będzie pięknie i kolorowo. TO się mylisz Zayn, skończyłam z czekaniem, skończyłam z Tobą. – przerwała mu, krzycząc mu w twarz.
- Mel przestań walczyć z tym uczuciem. Kocham Cie i wiem że Ty czujesz to samo. Przepraszam że tyle czasu zajęło mi to by to zrozumieć. Proszę Cie wybacz mi.
- Zayn ja za długo czekałam…
- Mel proszę Cie przypomnij sobie wszystkie wspólne chwile, dzień w którym byliśmy tylko we dwoje. Naszą pierwszą noc, która była i jest dla mnie najważniejsza, chcesz to stracić?
- dla mnie też była ważna. - Zayn czekał na dalsze wyjaśnienie myślał że to była tylko gra która dla niej nic nie znaczyła. – To był mój pierwszy raz - Mel zawstydzona opuściła głowę.
- Co ?
- Jasne, możesz się ze mnie nabijać. – Mel wyrwała ręce z jego ucisku . Gdy otwierała drzwi, Malik zamknął je i oparł się o niej, przyciągając dziewczynę do siebie.
- Chciałem powiedzieć że bardzo cieszę się że byłem pierwszym. Czekaj czy ty się rumienisz. -Złapał dłonią jej podbródek, zmuszając tym samym, by na niego spojrzała.
- Nie. – Mel zakryła dłońmi twarz, lekko rozchylając palce przez które widziała śmiejącego się Malika.
- O jojoj moje kochanie się wstydzi. – Zayn objął w pasie Mel i zaczął kołysać ich na prawo i lewo.
- kto powiedział że twoje ?- Mel odkleiła głowę od jego torsu i spojrzała na niego z zmrużonymi oczami.
- Tylko moje ! – Chłopak podniósł Mel i oboje z śmiechem opadli na łóżku. Przez chwile patrzyli sobie prosto w oczy, po czym ich wargi złączyły się w namiętny pocałunek.
- Ej ej , nie chodzę do łóżka z chłopakiem na pierwsze randce. – odepchnęła od siebie Malika który coraz niżej schodził z pocałunkami.
- Hmm randce? A to na której chodzisz ?
- To zależy jak chłopak się się stara.
- Ja tak bardzo bardzo bardzo się staram. - Zayn opadł na łózko, odepchnięty przez Mel. Zrezygnowany patrzył się jak Mel wstaje z łózka.
- to się postaraj bardziej. – Mel uśmiechnęła się chytrze i wyszła zamykając drzwi. Weszła do winy z wielkim uśmiechem. Sama sobie się dziwiła że mu nie uległa. Wystarczył jeden jego dotyk a ona nie wiedziała jak się nazywa. Z trudem go odpychała ale wiedziała że teraz pragnie jej jeszcze bardziej.
- Jak tam niespodzianka ?- spytała Jenny gdy dziewczyna weszła do kuchni.
- leży na łóżku.- Mel mrugnęła do ciotki, łapiąc w ręce kawałek winogronu.
- Tylko gumek używajcie.
- Ciociu!
-kochanie przecież ja wiem co wy robicie w tym wieku. – Tym razem Jenny mrugnęła okiem a Mel rozbawiona wyszła tylnymi drzwiami do parku który znajdował się w posiadłości ciotki. Siadła na ławce i odpaliła papierosa. Rozmyślała nad tym co teraz ma. Obiecała sobie że skończy z nim była przekonana że nigdy jej nie wybaczy i zawsze będzie chciał być jej przyjacielem. Dlatego uciekła nie wytrzymywała tego wszystkiego, a teraz była szczęśliwa bo okazało się to jej wymysłem. Była strasznie wdzięczna Ad gdyby nie ona, Zayn by tu nie przyjechał i wszystko potoczyło by się inaczej. Choć czuła szczęście, to momentami jej ciało przepełniał strach. Przed tym że znów coś popsuję i wszystko zniknie. Jej całe szczęście a świat znów straci barwy. Nie chciała o tym myśleć, ale wiedziała że Zayn nie będzie przy niej wiecznie.
- Nie podoba mi się to że palisz. – Malik przysiadł się do dziewczyny, wyrywając jej papierosa z ust.- Masz to rzucić.
- Jeśli ty rzucisz to ja też. – Mel wyciągnęła rękę by zabrać Malikowi swojego papierosa, lecz on odwrócił się plecami i ostatni raz się zaciągnął po czym zgasił papierosa butem.
- Przy mnie nawet nie myśl że uda ci się zapalić.-jego głos by stanowczy.
- To zostały mi jeszcze chwile kiedy będę sama bez ciebie.- Mel uśmiechnęła się chytrze, cóż jego to nie bawiło. Wiedział ze to gówno zniszczy jej życie.
- Nie będzie taki chwil bo ja zawsze będę przy Tobie. – objął ją ręką, całując w policzek.
- tak sobie gadaj.- zerwała się z uśmiechem w stronę drzwi.
- Nie wierzysz mi ? – Mel pokiwała przeczącą głową. – Niee ?- podbiegł do niej i zaczął ją łaskotać.
- Dobra wierze ale już przestań. –krzyczała przez śmiech. Już nie wytrzymywała ze śmiechu i zaczęła płakać.
- widzisz przez ciebie się rozpłakałam. – Mel wytarła z uśmiechem łzy na polikach. – Ej gdzie idziemy ?- spytała zdezorientowana gdy Malik załapał ją za rękę i ruszył w stronę wyjścia.
- Postarać się o dobrą randkę.- posłał jej swój uwodzicielski uśmiech.
- EJ poczekaj musze zadzwonić jeszcze do Ad- wybrała szybko numer. – Masz opierdol. – przybrała poważny ton gdy przyjaciółka odebrała po drugim sygnale. Chciała ją lekko nastraszyć ale za chwile wybuchła śmiechem.
- Jaki opierdol co ? powinnaś mi dziękować..
- eeej czekaj czy ja słyszę Stylesa ? – przerwała jej Mel, uśmiechnęła się na samą myśl że coś jej między tą dwójką.
- może..

Kolejny rozdział za nami. Opinie zostawiam wam i biorę sie za pisanie kolejnego.
Nie wiem kiedy dodam następny bo ostatnio nie mam czasu na nic.. ;c
całuskii
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Zobaczyła go w drzwiach, poczuła przerażenie z szczęściem takie uczucia odczuwała.
- Cześć, wejdziesz ? – Mel otworzyła szerzej drzwi i ustąpiła miejsce Malikowi by mógł przejść. Z uśmiechem za nim podążała do salonu. Usiadła naprzeciwko niego i nie mogła uwierzyć że znów go widzi ale coś ją niepokoiło, czuła że to nie jest to na co liczy.
- Przyszedłem sprawdzić jak się czujesz ? Przepraszam że nie przyszedłem wcześniej ale musiałem przemyśleć parę spraw.
- nie masz za co przepraszać, rozumiem . Jest o wiele lepiej, dziękuję.
- Chyba nie chciałaś się zabić przez ze mnie ? – Nie rozumiał dlaczego ale miał poczucie winy, przegryzał dolną wargę nałogową.
- Nie chciałam się zabić a nawet jeślibym chciała to na pewno nie przez ciebie tylko przez samą siebie- Miała już dość tego tłumaczenia każdemu że nie chciała się zabić, ale nikt jej nie wierzył.
- To jest trudne dla mnie ale przez ten czas kiedy Cie nie widziałem brakowało mi Ciebie. Zrozumiałem że jesteś osobą która powinna być w moim życiu. Zacznijmy od nowa i zostańmy przyjaciółmi.
- Przyjaciółmi ? – Mel czuła jak łzy stają jej w oczach. Zdecydowanie nie liczyła na to. Sądziła że zaczną od nowa ale nie jako przyjaciele. Wiedziała od początku że jej nie wybaczy ale jakaś nadzieje podpowiadała jej że wszystko wróci do normy.
- Tak, to co robimy przyjaciółko ?
- Wiesz jeszcze trochę mnie boli, wolałabym poleżeć w łóżku i się przespać. – Mel nie była na to przygotowana, nie spodziewała się tego. Bała się że nie da rady być jego przyjaciółką. Kochała go a to że był przy niej ale nie mogła go mieć sprawiało jej największy ból.
- To odpocznij, zobaczymy się jutro. – Zayn pocałował ją w policzek i wyszedł. W samochodzie oparł głowę o kierownice zamykając oczy. Bolało go, że nie może być tak jak chciał. Ze nie mogą stworzyć idealnego związku. Nie chciał być jej przyjacielem ale wolał to niż nie widzieć jej w ogóle. Nie potrafił jej zaufać, zawsze każda dziewczyna z którą chodził wykorzystywała go. Gdy poznał Mel myślał że jest inna i zaufał jej bezgranicznie a ona go zawiodła. Nie wiedział czy jej uczucia są szczere. Wykorzystywała go ale zachowywała się jakby tego żałowała. Widział w jej oczach dzisiaj nadzieje i uśmiech który nie udolnie powstrzymywała lub zakrywała ręką. A na koniec smutek i łzy w oczach. Czuł że ona przeżywa ten sam ból i chciała to naprawić ale mimo to nie potrafił jej wybaczyć, zawsze będzie to pamiętał i miał wątpliwości do niej czy jej zaufać. Dla niego zaufanie było najważniejsze dlatego nie chciał tworzyć związku który może szybko się skończyć i sprawić jeszcze większy ból im obojgu.
- Gdzieś ty był ? – Zayn wrócił po pięciu godzinach. Chłopaki się o niego martwiły bo za każdym razem jak wychodził wracał na walony.
- Byłem u Mel, musieliśmy pogadać . – Harry zagrodził mu wejście na schody i czekał na więcej szczegółów .
- iii ?
- Jesteśmy przyjaciółmi.
- Przyjaciółmi? – spytali wszyscy chórem. Zayn przytaknął i popchnął Stylesa i wszedł do pokoju. Dla niego też to było dziwne ale nie widział innego rozwiązania. Kochał ją i nie chciał jej stracić ale jego miłość nie była tak silna by pokonać wszystkie wątpliwości które go hamowały.
- Możemy pogadać ? – Gdy Malik przytaknął, Harry zamknął za sobą drzwi i usiadł na łóżku. - Przyjaciółmi, ty serio mówisz ? Przecież się kochacie.
- Nie jestem pewny co do jej uczuć. Idź do niej, mówiła że się źle czuje. Zostaw mnie samego.
- Nie bo jestem twoim przyjacielem i mnie teraz potrzebujesz. Ją pewnie ktoś się zajmie. Stary to widać że ona cie kocha i żałuje tego. Ona cierpi ale nie chce tego przyznać. Popełniała błąd i to zrozumiała. Popełniła go za nim się w tobie zakochała.
- Ja zawsze będę wątpił i zastanawiał czy to jest szczere co robi czy znów mnie wykorzystuje. Może z pewnym czasem znów jej zaufam.
- Tylko jak przyjdzie ten czas, żeby czasem ona ci nie powiedziała zostańmy przyjaciółmi. Nie będę Cie do niczego zmuszał ale wiedz że tracisz naprawdę świetną dziewczynę. – Styles kłapnął drzwiami. Zostawił go samego. Rozumiał że trudno mu znów jej zaufać ale wierzył że Mel zasługują na drugą szanse i nigdy już tego mu nie zrobi. Nie mógł patrzeć jak obydwoje cierpią.
Miesiąc później.
Mel leżał w łóżku i wpatrywała się w biały sufit od godziny. Była czwarta w nocy a ona nie spała. Przeżywała kolejną nie przespaną noc w tym miesiącu. Nie mogła się na niczym skupić jej głowa była pełna Malika. Widziała jego uśmiechniętą twarz i chwile gdy ją przytulał. Słyszała ciągle słowa ‘zostańmy przyjaciółmi.’ Dwa słowa które bolały najbardziej. Od miesiąca są przyjaciółmi a każdy dzień od tamtej pory sprawiał że nie chciała żyć. Był przy niej ale bolało ją że już nie patrzył na nią tym wzorkiem, pełnym miłości. Nie uśmiechał się do niej tym specjalnym uśmiechem dla niej który sprawił że przyjemne dreszcze przechodziły przez jej ciało, wtedy czuła że świat jest piękny. Choć uważają się za przyjaciół, unikają się jak tylko mogą, siadają od siebie jak najdalej a ich rozmowa to tylko cześć, co tam a spoko to dobrze i koniec. Czuje że jest mu obojętna a to sprawia jej nie wiarygodny ból. Wiedziała że sama to na siebie ściągnęła ale uważała że nikt nie zasługuję na taki ból.
Wstała i się ubrała do pracy. Nie uśmiechał się kolejny dzień w studiu. Po dwóch godzinach dotarła na miejscu, oczywiście nie odbyło się bez darcia że się spóźnia. Próba chłopaków była dzisiaj skrócona. Ustalali szczegóły trasy koncertowej, byli tak tym pochłonięci i podekscytowani że nawet nie zauważyli nie obecności Mel.
- Od kiedy palisz ?
- Od kiedy cie to obchodzi. – rzuciła oschle dziewczyna patrząc się na zatroskanego Stylesa. Nie cierpiała gdy patrzył się na nią tym smutnym pełnym współczucia wzrokiem.
- Możesz przestać . – Chłopak stanął przed dziewczyną podnosząc ton. Zamknął oczy gdy Mel wypuściła na niego dym.
- Nie wiem o co Ci chodzi. – dopaliła papierosa i zgasiła go butem. Wycofywała się do wyjścia, lecz poczuła jak łapie ją za nadgarstek.
- Zachowujesz się jak egoistyczna idiotka. Traktujesz każdego jak śmiecia, nie zwracając uwagi na uczucia innych. Zachowujesz się jakby cały świat ci zrobił krzywdę. Wiem że nie jest Ci łatwo ale nie odtrącaj nas, chcemy CI wszyscy pomóc a ty staczasz się na dno, paląc i sięgać po wódkę, nie pozwalając sobie pomóc. Więc skończ z tym udawaniem suki bo taka nie jesteś .
- Właśnie taka jestem. To ty widzisz we mnie osobę którą chcesz widzieć.
- Wierze że jesteś inna, jesteś tą osoba którą byłaś przy Zaynie.
- Ale już go przy nie ma i nigdy nie będę to osobą. Już nie mam siły udawać tej osoby. Nie chce być jego pierdoloną przyjaciółką i patrzeć jak jest szczęśliwy z kimś innym, bo to boli.
Wytarła łzy z policzków i się odwróciła idąc w przeciwną stronę. Szybko stanęła gdy zobaczyła przed sobą sylwetkę Malika. Patrzyła na niego i nie potrafiła zatrzymać łez w oczach. Nie wytrzymała i zaczęła biec, słyszała jak biegnie za nią. Gdy zobaczyła przed sobą same mury, odwróciła się by znaleźć inne wyjście. Jedyne wyjście jakie miała zagrodził jej Zayn.
- Mel..
- Nic nie mów. Przyjaźniliśmy się a ja znowu to zepsułam ale przepraszam ja już nie mam siły udawać że mi to odpowiada. Wiem popsułam wszystko, nie proszę Cie o wybaczenie bo na nie zasługuję ale nie dam rady ciebie spotykać i udawać że wszystko jest w porządku.
Malik nie wiedząc co powiedzieć, co zrobić stał osłupiały i pozwolił jej przejść. Chciał za nią pobiec i zatrzymać . Przytulić i już nigdy jej nie wypuścić. Zrozumiał to. Dotarło do niego gdy zobaczył jej łzy , gdy usłyszał jej słowa. To co mówił Harry było prawdą. Wiedział ze ona żałuje i go kocha.
- Mel! – odwrócił się i krzyknął ale jej już nie było. Zaczął biec i szukać ją po całym podwórku i budynku. Nigdzie jej nie było.

Nie mam zdania o tym rozdziale. Więc napisze o czymś ważny! Bardzo ale to bardzo dziękuję że czytacie moje głupoty i jej komentujcie. Wasze słowa tak mnie uszczęśliwiają że nie mogę przestać sie uśmiechać do monitora. Tak sie cieszę że jesteście tu ze mną i to dzięki wam tak pisze ! Dziękuje jeszcze raz
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
O równej godzinie 7 wybił budzik. Mel z zamkniętymi oczami macała szafkę obok łózka w celu odnalezienia telefonu. Po dwóch minutach wkurzona otworzyła oczy i wyłączyła budzik. Po czym padła na łóżko, wchodząc po do pościel.
-dziecko wstawaj, za 30 minut musisz być w studiu.- do pokoju wpadła uśmiechnięta rodzicielka.
Mel rzuciła z siebie pościel i z trudem udała się do łazienki z potrzebą. Po dwudziestu minutach wyszła już umalowana. Z szafy wybrała dresy, bokserkę i bluzę. Szybko jej założyła i wyszła z domu.
- po raz kolejny się spóźniłaś .- usłyszała gdy ledwo co otworzyła drzwi.
- a może tak na początek dzień dobry. – syknęła , kładąc się na sofie.
- nie wiem czy taki dobry. – wściekły ojciec rzucił gazetę na stół. – Wyjechałem tylko na kilka dni a ty już musisz robić aferę.
- tak to jest jak się zabiera, zmusza córkę do pracy .
- więc zrobiłaś to specjalnie? Wykorzystałaś chłopaka by zrobić mi na złość! Przez ciebie straciłem wielki kontrakt. Miałem zając się młodym chłopakiem ale jego dziewczyna się bała że go poderwiesz i zrezygnował. – ciągle mówił podniesionym głosem, nie dowierzając że Mel to wcale nie rusza.
- Tak wykorzystałam go. Będę ci niszczyła te kontrakty za każdym razem, aż zrozumiesz to że nie chce tu pracować i być taka jak ty.- Mel podniosła się i ruszyła do drzwi.
- Nie mogę uwierzyć w to że jesteś moją córką. – nie poznawał jej, zmieniła się do nie zniesienia. Już nie była jego małą słodką dziewczynką.
- a ja nie chce być twoją córką. – Mel pociągnęła za klamkę i nie wierzyła w to co zobaczyła. Stali tam zamurowani, z minami które nie wróżyły nic dobrego. Wiedziała ze wszystko słyszeli. Wzrok utkwiła na Maliku. Patrzył na nią z pogardą. Nie mógł uwierzyć że go wykorzystała a on się w niej zakochał. Nie potrafił zrozumieć czemu mu to zrobiła, dlaczego jemu. Dlaczego wczoraj spędziła z nim dzień i wybrała go zamiast swojego chłopaka, przecież potraktowała go jak śmiecia. Teraz nie chciał jej znać i widzieć. Serce rozpadało mu się na drobne kawałki zadając ból. Coraz więcej łez napływało mu do oczu. Nie chciał płakać przy wszystkich. Odwrócił się i wyszedł.
Próba mimo tego nie została odwołana. Choć brakowało jednego członka zespół ostro ćwiczyli a Mel z schowaną głową leżała na sofie. Ojciec nie pozwolił jej wyjść. Nie miał zamiaru odpuszczać jej. Był twierdząco przekonany że ta praca jest dla niej a nie jakieś fotografia z której nie będzie zarabiała na życie.
- Wszystko w porządku ?
- nie , nie jest ale nie powinno cie to obchodzisz, idź sobie.- Mel naskoczyła na Harrego, która stał z zdziwioną miną chciał jej pomóc a ona go tak potraktowała. Ze złością wrócił do chłopaków za szybą. Po przerwie próba minęła szybko, każdy robił co do niego należało.
- Harry chciałam Cie przeprosić! – Mel złapała za rękę wsiadającego do samochodu chłopaka.- Nie powinnam się tak zachować , chciałeś mi pomóc a ja zachowałam się ja kretynka. Przepraszam.
- Rozumiem , nic się nie stało. – Harry uśmiechnął się okazując słodkie dołeczki.
- Tylko nie rozumiem dlaczego ? – Styles patrzył na nią pytającym wzrokiem .- chciałeś mi pomóc po tym co zrobiłam. – Mel szybko dokończyła.
- To nie było w porządku z twojej strony ale zdążyłem Cie polubić i wiem że tego nie chciałaś. Widze jaki przy tobie jest Zayn i jak na Ciebie reaguję. Zmieniłaś się , już nie jesteś tą zołzą którą poznałem pierwszego dnia. Widzę że tego żałujesz i czujesz to samo co on.
- Dziękuje, naprawdę dziękuje! – Mel mocno przytuliła Stylesa, rozpłakując się.
- Eeej mała nie płacz – odsunął ją od siebie i wytarła jej łzy.
- wszystko popsułam!
- będzie dobrzę! Wiem że to naprawicie.
Harry pocałował ją w policzek i odjechał.
Mel wróciła do budynku, wchodząc do pomieszczenia gdzie nikt nie przebywa. Zawsze tam się chowała przed rodzicami gdy było jej źle. Usiadła w kącie i uśmiechała się przez łzy. Płakała bo zrozumiała że go straciła wtedy gdy się w nim zakochała. Sytuacje w których była z nim i była dawną sobą się wyjaśniły. Była taka dlatego że go kochała i pragnęła być dla niego jak najlepsza. Wtedy sobie tego nie uświadamiała. Ale zawsze tak jest gdy tracimy to dopiero doceniamy. A uśmiechała się bo widziała w Harrym przyjaciela na którego nie zasługiwała. Zraniła jego przyjaciela a on nadal był przy niej. Wierzył w nią i to dawało jej siły by walczyć o miłość jej życia.
Mel szybko zerwała się z podłogi gdy usłyszała głosy w holu. Po cichu uchyliła drzwi. Zobaczyła dwie znane siedzące sylwetki. Blondyna i jego. Chciała wybiec i wtulić się niego, ale nie mogła.
-Jeśli dam ci pączka nie będziesz smutał? – zapytał blondasek.
- Nie chce.
- Jeśli nie weźmiesz go w ciągu 5 sekund zjem go .- Mel z uśmiechem przyglądała się im. Byli tacy słodcy.
- Zjedz sobie go Niall!
- co z nią ? co z Mel ? – Mel serce zabiło szybciej. Wpatrywała się w Malika z łzami w oczach i pragnęła usłyszeć że jej wybaczy.
- Nic. To wszystko było kłamstwem. – Zayn wstał i się odalał. Horan z pączkiem w buzi do gonił go. Zniknęli z jej punktu widzenia, Mel zamknęła drzwi i wybuchając płaczem osunęła się po nich. Czuła że to koniec, że jej walka nie będzie miała sensu. On nigdy jej nie wybaczy. Sama sobie nigdy tego nie wybaczy, nienawidziła siebie za to, brzydziła się siebie tak jak Zayn ją. Jego słowa odbijały się echem w jej głowie, wywołując kolejne strumienie łez i ból w sercu. Nie chciała żyć, nie była osobą która szukała rozwiązania w śmierci, uważała to za głupie gdy ktoś zabijał się z braku miłości, ale dzisiaj to rozumiała. Chciała zakończyć ten ból i zniknąć z jego świata by już nigdy go nie ranić.
- matko boska Mel !. – dziewczyna otworzyła oczy gdy poczuła jak ktoś ją szarpie i krzyczy nad uchem.
- Ad co ty tu robisz ?
- To ja się pytam co ty tu robisz ?- Mel rozejrzała się dokoła, dopiero zobaczyła że usnęła tutaj. Poczuła chłód. Wczoraj nie zwracała na niego uwagi, ale tu było strasznie zimno. To pomieszczenie jest nie używane od 10 lat. Mel wstała za pomocą Ad.
- Mam ją! – krzyknęła przyjaciółka. Po czym do pokoju wleciał zdyszany Styles. Wziął na ręce i zadrżał pod jej dotykiem. Posadził ją w samochodzie okrywając kocem.
- Po co my tu przyjechaliśmy ? – Mel zdenerwowana krzyczała na Stylesa.
- Popatrz na siebie. Jesteś cała sina i trzęsiesz się. Całą noc spędziłaś w zimnie i powinien zobaczyć cie lekarz.
- Nie. Ja tam nie idę. – Wykrzyczała i mocno przyparła się do siedzenia. To nic nie dało, po chwili Harry ją siłą wyciągnął z samochodu, zaprowadzając do szpitala.
- Matko! – krzyknęła kobieta w recepcji. Podniosła telefon i wybrała numer. Mówiła szybko i z przerażeniem patrzyła na dziewczynę. Mel nie wiedziała o co jej chodzi. Nie mogła z nią być tak źle, zmarzła to fakt ale nic więcej.
- Nie wiem o co wam chodzi, zmarzłam i tyle. – Mel tłumaczyła lekarzowi którą ją badał. Ciągle pytał jak to się stało, podłączając do niej jakieś kabelki.
- Proszę popatrzeć w lustro. – Mel wstała i podeszła do lustra. Przestraszona odskoczyła od niego, łapiąc się za twarz która była cała sina. Była cała że prawie fioletowa. Odwróciła się do lekarza i nie opierała się gdy musiała zostać dzień lub dwa na obserwacji. Leżała na ogrzewanym łóżku. Czuła coraz większy ból i swędzenie skóry.
- co jej jest? – dopytywała się rodzicielka.
- Pańska córka dostała uszkodzenia skóry powstające w wyniku działania na niską temperaturę. Ciężkość i rozległość uszkodzenia skóry zależą od temperatury otoczenia oraz czasu, w jakim skóra była poddana działaniu niskiej temperatury. Ciężkość odmrożenia w stopniu pierwszym to są przejściowe zaburzenia w krążeniu krwi w skórze, bólem, często silnym, bladością lub sinoczerwonym zabarwieniem skóry, obrzękiem, pieczeniem i świądem skóry. Córka musi teraz ciągle być w cieple a odmrożenie wtedy minie. Miała wiele szczęścia bo jeszcze kilka godzin a skończyło by to o wiele gorzej.
Lekarz wyszedł i zostawił Mel na pastwę z losu z rodzicami. Jednak nie krzyczeli na nią, choć się tego spodziewała. Siedzieli przy niej ciągle, robią przerwy na wizyty znajomych. Leżała tu kilka godzin a już wszyscy o tym wiedzieli.
- Czy ty jesteś normalna ? Wierz że odmrożenie może być śmiertelne. Mogłaś umrzeć.! - Harry wpadł do pokoju i od razu zaczął krzyczeć podchodząc do niej bliżej.
- Ale nie umarłam. – odparła z uśmiechem, lecz za chwile jej znikł gdy zobaczyła wściekłą, groźną minę Stylesa. Jego to nie bawiło.- Nie chciałam się zabić! – Mel mu wyjaśniała a on uspokoił się. Siedział z nią dwie godziny, rozbawiając śmiesznymi kawałami i historyjkami. Nie pozwał nikomu tu wejść. Chciał z nią być tylko sam. Nie przyznała tego ale potrzebowała jego a on potrzebował być przy niej. Była dla niego ja siostra którą chce się opiekować. Nawet jak przyszła Ad to ją wyrzucił. Podobała mu się ale teraz musiał być przy przyjaciółce. Sam nie wiedział czemu ona nią była. Widział w niej inną osobę, prawdziwą ją którą uwielbiał. Byli przyjaciółmi , była jego młodszą siostrzyczką.
- Dość tego Styles ! Wynocha. – wparowała wkurzona Ad. Stanęła po drugiej stronie łóżka i krzyczała na Harrego.
- Nie ruszam się z stąd!
- Nie możecie zostać tu razem ? – spytała rozbawiona tą sytuacją Mel.
- Nie !- warknęła Ad.- Musimy porozmawiać. – już opanowany tonem zwróciła się do Mel. Ta zaś spojrzała na Harrego.
- dobra dobra, już sobie idę skoro mnie tu nie chcecie. - Harry udawał obrażonego, pocałował Mel w policzek i wyszedł posyłając Ad słodki uśmiech.
- Dlaczego to zrobiłaś ? po co tam poszłaś ? - Przyjaciółka zachowywała się tak samo jak Harry krzyczała na nią.
- Zayn o wszystkim się dowiedział i chciałam być sama. Nie planowałam tam zasypiać!
- wybaczy Ci i będzie dobrze.- Ad przytuliła Mel, kładąc się przy niej.
- Nie wybaczy, sam to powiedział. Miałaś rację to był głupi plan , powinnam się Ciebie posłuchać. Chciałam tylko fotografii nie wiedząc o tym że przez nią tracę wszystko. Myślałam że jak będę fotografem to nie będę potrzebowała miłości , myślałam że szczęście to fotografia. A szczęście to przyjaźń i miłość. Mam was ciebie i Harrego ale jego już nigdy nie będę miała.
Mel wypłakała się w ramionach przyjaciółki. Po kliku godzinach doszedł Harry i położył się z drugiej strony. Wszyscy zasnęli.
Tydzień później.
Mel od paru dni siedziała w domu nie wychodząc nigdzie. Jej rodzice i przyjaciele bali się że znowu coś się stanie, a szczególnie że są zimne dni. Leżała w łóżku całym dniami, spędzając czas z najbliższymi. Niall codziennie jej przynosił kanapki i razem jedli. Liam i Louis śpiewali jej piosenki i pilnowali by dobrze się odżywiała. Tak to była ich rola , ponieważ jej rodzice byli tylko wieczorami. Harry i Ad siedzieli całym dniami u niej, nie dając jej spokoju. Kochała ich wszystkich za to, że przy niej byli. Wszyscy do niej przychodzili , oprócz Zayna. Nie dziwiła się , ale bolało ją to i ciągle miała nadzieje że jednak się pojawi.
Mel wkurzona wstała z kanapy. Wygoniła wszystkich z domu by mieć chwile spokoju. Minęło 10 minut a oni już się dobijali.
- Czy wy mi dacie kiedyś święty spokój ? – syknęła otwierając drzwi.
- Cześć. – zbladła gdy go zobaczyła i usłyszała jego głos.

Ten rozdział wyszedł na prawdę długi! Gdy go pisałam wydawał sie krótki, no ale musiałam to wszystko zamieścić w jednym, może nie uśniecie w środku rozdziału Próbowałam umieścić tu uczucia Malika i jego punkt widzenie na tą sytuacje ale mi sie nie udało, więc dlatego zrobię to w kolejnym

Buziaaki
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Mel była tak rozkojarzona że zapomniała wziąć z pokoju nowych ciuchów. Czystą bieliznę udało jej się znaleźć na suszarce w łazience. Owinęła się ręcznikiem i wyszła z cieplej łazienki.
- teraz to na pewno Cie nie wypuszczę! – Zayn z uśmiechem podszedł do dziewczyny zagradzając jej wyjście. Dziewczyna tylko z uśmiechem pokiwała głową i ominęła chłopaka stając przy szafie.
- już się tak nie podniecaj, przyszłam tylko po ubrania. – stała z dylematem przed szafą i nie wiedziała co wybrać zresztą jak każdego ranka.
- kto tu się niby podnieca? – chłopak zaprzeczył, lustrując każdą część ciała dziewczyny.
- widać jak ci ślinka leci, przykro mi ale nie dla psa kiełbasa. – Mel zaśmiała się pod nosem, wyciągając czarne spodenki i fioletową bokserkę.
- to będziesz musiała się ubrać tutaj. Nie mam zamiaru cie wypuszczać . – oparł się o drzwi i teraz na jego twarzy widniał głupi uśmieszek.
Mel po raz kolejny podeszła do szafy otwierając drzwiczki i chowając się za nimi. Jednak były za małe by zakryły ją całą ale i tak uważała to za lepsze niż ubierać się na środku pokoju.
- zboczeniec ! – rzuciła w niego ręcznikiem gdy ten lekko się wychylał by zobaczyć w całości Mel. Po chwili dotarło do niej że ręcznik w jego rękach nie zakrywał jej ciała i stała przed nim w samej bieliźnie. Niby wiedziała że ją już widział nawet bez bielizny to i tak się przy nim krępowała.
- Nie rozumiem dlaczego się mnie wstydzisz, przecież widziałem cie bez tej bielizny. – Podszedł do dziewczyny zabierając jej bluzkę z którą się siłowała by założyć ją jak najszybciej. Zrzucił Mel na łóżka, kładąc się na niej.
- musze się ubrać bo inaczej nigdzie nie wyjdziemy. – Mel z całej siły próbowała go zepchnąć z siebie, lecz on nawet nie się ruszył.
- jak dla mnie, możemy tu zostać. – złapał jej ręce za nadgarstki i przycisnął do łóżka nad jej głową.
- Zayn mówię poważnie ! – patrzyła na niego poważną miną, wyczekując aż spojrzy na nią i przestanie ją całować po szyi .
- Ja też !- przeniósł wzrok na twarz Mel. Gdy zrozumiał że dziewczyna nie ma ochoty, z niechęcią opadł na łóżko przyglądając się jak ubiera się.
- Co jemy? – Mel otworzyła lodówkę. – Nic – westchnęła otwierając szerzej by Malik mógł ujrzeć same pustki.
- to idziemy do restauracji. – Malik patrzył pytającym wzorkiem na nie zadowoloną minę dziewczyny.
- wole iść do jakiejś butki i zjeść hamburgera. – syknęła stojąc przed lustrem poprawiając rozwalonego koka.
- okey to jeszcze lepiej.
Założyli buty i skierowali się do parku szukając najbliższej butki. Gdy znaleźli zamówili i usiedli na ławce zajadać się pysznymi hamburgerami. Mel nigdy nie lubiła chodzić do restauracji. Uważała takiej miejsca za nudne i poważne. Takich miejsc unikała jak tylko mogła. Nawet jak jej rodzice się wybierali bo mamie nie chciało się gotować to nigdy z nimi nie chodziła tylko zabierała Ad na jakieś fast foody. Sama się dziwiła że nie wygląda jak gruba świnia skoro tyle tego pochłaniała.
- Ej dlaczego się ze mnie śmiejesz ?- Mel patrzyła na Malika zdezorientowana który o mało się nie udławił jedzeniem przez śmiech. Nie potrafił wydusić z siebie słowa przez ciągły śmiech.- Mam coś na twarzy prawda ?- Malik tylko przytknął głową wybuchając głośnym śmiechem. Mel spojrzała w ekran telefonu i zobaczyła swoje wąsy zrobione z sosu.
- Poczekaj !- Malik odciągnął rękę która dziewczyna chciała zmyć dzieło na swojej twarzy. Trzymając jej rękę by nie mogła nią ruszyć, wyjął telefon i zrobił jej zdjęcie.
- Wykasuj to ! – wyrwała rękę po czym wytarła sos. Zaczęła gonić Zayna który uciekał z telefonem. Po dziesięciu minutach biegania za Malikiem zmęczona Mel usiadła na ławce z niedowierzaniem patrzyła się na chłopaka który wracał w jej stronie, z głupim uśmiechem machał telefonem w ręce.
- Wykasuję jak dasz mi buziaka ! – Zayn zrobił dziubek .
- Na pewno ?
- tak. - Mel wstała z ławki, podchodząc dała mu buziaka i tak z buziaka zrodził się namiętny pocałunek. Malik złapał Mel za głową przyciągając do siebie jeszcze bardziej wbij się w jej usta. Oderwał się od jej usta po czym podał dziewczynie telefon która usnęła zdjęcie . Mel usiadła z powrotem na ławce. Miała już mu powiedzieć ze to nie był buziaka ale podobało jej się to.
- Mam kopie. – zadowalany Malik usiadł obok.
- Świnia! – Mel z udawaną powagą walnego go ręką w ramie.
- Ale za to jaka przystojna świnia. – obydwoje wybuchli nie kontrolowanym śmiechem. Trwał dobre 10 minut , po kilku już nie wiedzieli z czego się śmieją. Nie potrafili przestać a łzy po ich polikach spływały ciurkiem. – Idziemy! – powiedział już opanowany Malik łapiąc Mel za rękę.
- Nigdzie z Tobą nie idę. – syknęła wyrywając swoją ręką.
- Dlaczego ?- Zayn zaczął robić minę smutnego szczeniaczka.
- bo nie chodzę z świnią , nawet przystojną. – Mel uśmiechnęła się widząc słodką minę Zayna i nie opierała się gdy ją lekko pociągnął za rękę.
- gdzie idziemy ? nogi mnie bolą – denerwowała się bo dzisiaj miał takie głupie plany.
- niespodzianka. Zaraz usiądziesz. – przyśpieszył tempo patrząc na marudną Mel.
- nie lubie niespodzianek. – od małego dziecka zawsze ich unikała. Rodzina rezygnowała z nich wiedząc jakie Mel ma do nich nastawienie. Od piątego roku życia nigdy nie zrobili jej niespodzianki. Oprócz prezentów to jakoś mogła znieść.
- to polubisz. – Zayn zatrzymał się obok butki by kupić bilety.
- O nie nie nie .- Mel rozejrzała się i szybkim krokiem zaczęła wycofywać. Poczuła ręce na swoich biodrach.
- Nie mów ze się boisz !- Zayn odwrócił do siebie Mel i z rozbawieniem się przyglądał.
- Tak i nie lubie tego. Więc idziemy z stąd. – Próbowała się odwrócił lecz jego silny ucisk umożliwił jej to. Podniósł ją do góry i przełożył sobie przez ramię. Idąc ciągle się śmiał nie zwracając uwagi na krzyki Mel i pięści którymi waliła go po plecach.
- Ze mną nie musisz się bać !- odstawił ją na ziemie, obejmując od tyłu w pasie. Mel z przerażeniem patrzyła na wielką kolejkę przed siebie która była coraz mniejsza. Próbowała uciec Malikowi gdy była jej kolej wsiadania na diabelskie koło. Lecz on jej nie pozwolił. Trzęsąc się wtuliła w się jego tors, zamykając oczy.
- Mel coś ty taka blada ? – spytał Harry patrząc się z niepokojem na dziewczynę która siadała przy stole. Mel rozejrzała się po chłopakach i ich miny wyglądały tak samo jak Harrego.
- zaprowadziłem ją na diabelskie koło i odkąd zeszliśmy nie odezwała się słowem.- Malik szybko wyprostował i razem z chłopakami wybuchł śmiechem.
- O jojoj ktoś tu się boi. – zaczął Niall dziecięcym głosem grzebiąc w lodówce.
- zaraz się rzygam. – Mel zerwała się z krzesła i pobiegła na góre do łazienki. Gdy się tam znalazła już jej przeszło. Ochlapała zimną wodą twarz. Weszła do pierwszego pokoju i położyła się na łóżku. Było jej trochę nie dobrze i nadal przeżywała szok. Nienawidziła wesołych miasteczek, karuzel. Bała się ich. Gdy się na nich patrzyła czuła strach a co dopiero tam być. Przeżywała taki szok że przez całą powrotną drogę nie odezwała się do Malika ani słowem.
- widzę że chcesz testować każde łóżko. – w drzwiach stał uśmiechnięty Louis.
- chciało mi się rzygać i musiałam się położyć. – Mel przybrała pozycje siedzącą , uśmiechając się blado.
- i stwierdziłaś że na moim łóżku możesz wymiotować. –Tomlinson usiadł obok Mel, dając jej tabletki i butelkę wody.
- żeby Ci się lepiej spało. – Mel zaśmiała się po czym popiła tabletkę.
- będzie Ci lepiej po niej. Idziemy na dół. – Mel kiwnęła głową i ruszyła za chłopakiem. Wiedziała że ledwo co się powstrzymuję by się z niej nabijać. A Ci na dole nawet nie próbowali udawać zmartwionych.
- Mel , przepraszam nie wiedziałem że tak zareagujesz. – Zayn podbiegł do dziewczyny, która ledwo co weszła do kuchni.
- Wybaczam , ale mówiłam że to zły pomysł.- Mel nie była na niego zła. Skąd mógł wiedzieć że tak zareaguje, chciał dobrze.
- patrz na to pozytywnie, teraz już nie będziesz się bała na to iść..
-nigdy w życiu już tam nie pójdę! – syknęła poważnie.
- to teraz jak będziemy coś chcieli a ty tego nie zrobisz będziemy cie zabierali do wesołego miasteczka. – Horan dumny z siebie uśmiechnął się szeroko odsłaniając żeby na których miał coś czerwonego.
- ty to lepiej jedz i umyj zęby. A wy – pokazała na każdego palcem – nawet nie bierzcie tego pod uwagę ! – syknęła patrząc na każdego złym spojrzeniem. Chłopaki widząc powagę Mel wybuchli śmiechem co oznaczało dla niej tylko jedno. Miała przejebane!
- gdzie ty idziesz ?- spytał Zayn Mel zakładającą buty.
- do domu. – odparła Mel, zawiązując trampka
- przecież miałaś ze mną spędzić cały dzień. – Malik podszedł do dziewczyny, obejmując ją.
- spędziłam. Jest 20 i musze iść..
- zostajesz bo jak nie to pójdziesz do wesołego – przerwał jej Harry wychylając się za ściany.
- spadaj. – Mel rzuciła go drugim butem który trzymała w ręce. Jednak Harry zwinie się schował i but walnął w ścianę
- to teraz na pewno nie pójdziesz z jednym butem. – Zayn podniósł buta i z diabelskim uśmiechem schował go za siebie.
- Zayn oddawaj! – Mel wyciągnęła rękę.
- Nie minął jeszcze cały dzień, zostało 4 godziny.- Malik rzucił buta Harremu gdy Mel zaczęła go obchodzić od tyłu.
- Nie to nie ! – Mel zdjęła buta z nogi, biorąc go w rękę, wyszła z domu, kłapiąc drzwiami. Zostawiła zdezorientowanych chłopaków. Nie sądzili że sobie pójdzie. Mel szła chodnikiem przyciągając spojrzenia ludzi. Patrzyli na nią dziwnie raz usłyszała krzyki chłopaków ‘ ej mała zasponsorować ci buty tylko najpierw musisz.. ‘ nie dokończył widząc środkowego palca Mel. Sama nie wierzyła że tak wyszła, chciała być już w domu i w jej łóżku. Jak na dzisiaj miała dość przygód. Doszła do domu po godzinnym spacerze.
- Matko co Ci się stało ? – rodzicielka Mel patrzyła z przerażenie na córkę.
- Nic. Wszystko w porządku.- Mel minęła ją w przejściu i udała się prosto do pokoju. Wzięła tylko piżamę i skierowała się do łazienki. Po półgodzinnej kąpieli położyła się na łóżku ignorując dzwoniący telefon. Rozmyślając o tym że ten dzień naprawdę jest się podobał, choć pomijając jeden moment to uważała go za udany. Udany bo z Zaynem. Analizując każdy moment usnęła.

Dodałam dzisiaj, udało mi sie napisać i to bez poprawek. Przynajmniej ja uważam że nie muszą być poprawki ale to wam zostawiam do opinii.



Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Zostałam nominowana przez:fjirejgtrjlt.pinger.pl
Zasady konkursu: Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla bloggerów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym, nie możesz nominować osoby, która cię nominowała) oraz zadajesz im 11 pytań.

Moje pytania :
1. Ile lat ?
*17*
2. Masz zwierzątko domowe ?
*pieska*
3. Co cię denerwuje ?
*wiele rzeczy*
4. Czemu prowadzisz blog ?
*bo lubię pisać opowiadania*
5. Ulubiona piosenka ?
*Zaya-koniec z nami i wiele innych ale do tej mam sentyment*
6. Kogo najbardziej lubisz z One Direction ?
*Zayna*
7. Lubisz czytać opowiadania innych ?
*uwielbiam*
8. Wiesz kim ona jest www.youtube.com/user/BeckyGOfficial?feature=watch ?
*nie*
9. W jakim wieku chcesz się żenić ?
*nigdy sie nad tym nie zastanawiałam, ale na pewno po 20 *
10. Ile masz blogów ?
*tylko ten*
11. Głupie pytania ?
*nie, są spoko*


Ja nikogo nie nominuje bo nie wiem jakie pytania i w ogóle

A co do rozdziłu, myśle że pojawi sie dzisiaj wieczorem albo jutro po południu! może uda mi sie dzisiaj go napisać
  • awatar ninja21: http://ninja333.pinger.pl/ WEJDZCIE NA MOJEGO BLOGA
  • awatar AnitkaMalutka21: Super! Właśnie wygrałam bilet na koncert Justina Bibera! >> BiletyDarmowe.pl <<
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
- Mel co tu robisz? – był tym zaskoczony ale nie krył tego że to miłe zaskoczenie. Patrzył z uśmiechem na dziewczynę. Stała przed nim i nie wiedziała co powiedzieć. Czuła jedną wielką gulę w gardle która ją blokowała. To była trudniejsze dla niej niż się jej wydawało , niż Ad się wydawało. Przyprowadziła ją i zostawiła zakłopotaną. Nie była na to przygotowana. Bała się odrzucenia. Co jeśli naprawdę nic do niej nie czuje, tylko chce się zabawić. Uważała że to on powinien zrobić ten ruch .- Przyszłam bo chciałam… zobaczyć się z Harrym .- Mel się jąkała, chciała mu to powiedzieć bo chciała tego wszystkiego, chciała jego ale coś ją blokowało i tylko jej Styles przyszedł do głowy.
- z Harrym ? – zdziwił się i zarazem posmutniał.
- Tak . Jest w domu ?- spojrzała pytającym wzorkiem. Malik tylko się przesunął i wskazał ręką by weszła do środka. Mel z nerwów bawiła się rękami. Kompletnie nie wiedziała o czym może z nim pogadać i żeby było to coś ważnego.
- Hej Mel podobno przyszłaś do mnie ! – do przedpokoju wszedł ucieszony Styles.
- Porywam Cie na spacer. – uśmiechnęła się i złapała chłopaka za rękę.
- to co się dzieje Mel ? – spytał Harry bawiąc się liściem, odrywając małe kawałeczki.
- nic się nie dzieje, chyba mogę bez powodu się przejść z kolegą. – Mel patrząc w szary chodnik w liściach wymyślała jakikolwiek temat na który mogą porozmawiać.
- tak ale myślałem że po dzisiejszym dniu mnie nie lubisz przez te dogryzki.
- Styles przecież wiem że to są żarty i zobaczysz jeszcze się za nie odegram i to na wszystkich. – szturchnęła go w ramie.
- zaczynam się bać ! – chłopak wybuchł śmiechem rzucając liśćmi w twarz Mel. Nie była mu dłużna , oddała tym samym. Po chwili była już wojna, turlali się i wrzucali się w zaspy z liści.
- Okey nie potrafisz udawać, mów co się dzieje! Chodzi o Zayna ?- spojrzał Mel prosto w oczy.
- dlaczego miałabym z tobą rozmawiać o Zaynie ? - usiadła na ławce i zaczęła otrzepywać płaszcz z liści.
- bo może chcesz się dowiedzieć co czuje do ciebie ? – z uśmiechem wyciągał liście z włosów Mel
- dobra chodzi o Ad. – Mel się uśmiechnęła jak zobaczyła jego reakcje na imie przyjaciółki.
- o Ad, mówisz ? – spodobała mu się ta dziewczyna ale nie był pewnie czy on jej też.
- wiem że Ad Ci się podoba. - Mel postanowiła odwdzięczyć się tym samym swojej najdroższej przyjaciółce.
- już tam od razu się podoba .- zawstydzony opuścił głowę i wbił wzrok w ziemie. Wiedział że Mel ma racje i chciał ją bliżej poznać.
- ojojoj Harruś się zawstydził. – udawała dziecięcy głos .- radzi Ci coś z tym zrobić a teraz ja musze już iść do domu . – pocałowała Harrego w policzek i zniknęła z jego zasięgu wzroku. Zamyślony wstał i ruszył w przeciwny kierunku ciągle myśląc o tym co powiedziała Ad. Zdecydowanie musiał coś z tym zrobić. Mel zadowolona weszła do domu. Na podjeździe nie było samochodu , co oznaczało ze jej ojczym nadal jest w delegacji. Miał wrócić dzisiaj w nocy. Mel nie odbierała od niego telefonu. Po pierwszym dniu przestał dzwonić. Objawiała się że jej nie zwolni bo plan nie wypalił po całości.
- co tu robisz ? – Mel stanęła w drzwiach i patrzyła zmartwiona na chłopaka siedzącego na łóżku.
- zamierzałaś mi o tym powiedzieć ? – Tom rzucił gazetą w Mel. Spojrzała na pierwszą stronę gdzie widniało jej zdjęcia z Malikiem jak się całują. Chciała się uśmiechnąć ale opanowała się widząc wściekłą minę Toma.
- tak, wiesz że to nie tak jak myślisz. To było czysto zawodowe. – próbował go przekonać ,tylko czy jej się to uda skoro sama w to nie wierzy.
- Mogłaś mnie o tym uprzedzić a nie do dowiaduję się z gazety.
- Wiem, przepraszam ale ostatnio mam tyle na głowie że o tym całkowicie zapomniałam. – Usiadał obok Toma łapiąc go za rękę.
- Masz racje, o mnie zapomniałaś. – wstał , zabierając rękę. Próbował wyjść ale w drzwiach stanął Malik.
- Zayn co tu robisz ? - Mel wstała by podejść bliżej ale przed Zaynem stanął Tom, zasłaniając go.
- To jest ten koleś z którym się całowałaś ? - syknął wściekłym głosem.
- żeby tylko to..
- coś ty powiedział ? – Tom obrócił się do Zayna . Mel stanęła miedzy nimi, bała się że się po biją. A najbardziej tego że wyjdzie to wszystko na jaw.
- To Ci nie powiedziała że spała ze mną ? – Malik uśmiechnął się na to wspomnienie.
- Zayn ! – Mel odwróciła się do niego z zaciśniętymi pięściami. – Jesteś pijany ?- Mel ledwo co złapała Zayn który próbując się pochylić do Mel, poleciał do przodu.
- Wypiłem tylko kilka kieliszków.. – Mel z trudem położyła go na łóżku.
- O kilka za dużo..
- Spałaś z nim ? – przerwał jej, przeszywał ją złym wzrokiem. Chciał by zaprzeczyła a ona milczała. Dla niego już wszystko było jasne. Wzrok przeniósł na chłopaka na łóżku. Uśmieszek nie schodził mu z twarzy. Szykował pięść by mu przywalić .
- Tom przestań. Pogadamy jutro, idź już . – Mel szybko weszła pomiędzy nimi i z przerażeniem spojrzała na pieść Toma przed nosem.
- Więc wolisz żeby on został niż ja ?- spytał opuszczając rękę.
- nie każ mi wybierać . – Mel spojrzała na niego z łzami oczach. Raniła go, a przecież go kochała ale czuła że z każdą chwilą Zayn sprawia że jej uczucie do Toma wygasa.
- dla ciebie wybór powinien być oczywisty. – Spojrzał się na Mel ostatni raz i wyszedł. Kiedyś dla niej był by oczywisty by wybrała jego ale teraz jest inaczej. Wytarła łzy które popłynęły po policzku i spojrzała z troską na Zayna. Leżał i się tylko uśmiechał. Powinna być na niego zła ale nie mogła
- Połóż się ze mną ? – zawołał gdy Mel już zamykała drzwi by zostawić go samego. Dziewczyna tylko kiwnęła głową i położy się wygodnie obok. Słuchając śmiesznych opowieści Zayna szybko usnęła.
Obudziła się o 12. Przetarła oczy i spojrzała się bok. Na jej twarzy pojawił się uśmiech. Malik leżał przyglądając się dziewczynie. Nie pamiętał jak się tu znalazł , nie pamiętał niczego ale oddałby wszystko żeby każdy poranek wyglądał tak jak ten, no tylko bez kaca.
- Witaj w świecie trzeźwych. – Mel szybko wstała z łóżka nie zwracając uwagi na wołania chłopaka zeszła na dół. Wróciła z butelką wody i tabletkami. Podała Malikowi , a ten posłał jej wdzięczny uśmiech.
- Nie pamiętam jak tu się znalazłem i co robiliśmy . – Zayn zmienił pozycje na siedzącą i popił tabletki wodą.
- Przyszedłeś tu wieczorem i trochę pogadaliśmy usnąłeś. - Mel opuściła głowę, wspomnienia z wczorajszego wieczoru ją bolały, było jej przykro że akurat tak musiał się skończyć ich związek.
- Hej - Złapał palcami podbródek Mel zmuszając ją do patrzenia na niego – coś zrobiłem ? proszę powiedz mi . – Przejął się, nie wiedział co zrobił ale poczuł ból w sercu patrząc na załzawione oczy Mel. Ona nie chciała płakać.
- Powiedziałeś mojemu chłopakowi, znaczy byłem chłopakowi że spaliśmy ze sobą. – Mel patrzyła na niego nie pewnie, nie chciała by się obwiniał. To nie była jego wina. Sama przyczyniła się do rozpadu tego związku .
- Przepraszam, nie chciałem.
- Nie masz za co Zayn i tak by to się stało, przecież bym musiała kiedyś mu to powiedzieć. – Mel uśmiechnęła się do Zayna i podniosła się. Za chwile wylądowała w ramionach Malika który ją przyciągnął do siebie.
- A gdzie mi tu uciekasz co ? Chce Ci wynagrodzić to wszystko. Spędź ze mną dzień ! – Zayn objął ją mocno rakami i szeptał do ucha.
- Dobrze ale teraz musze wziąć prysznic..
- Idę z tobą ! – Malik wstał z łóżka idąc za Mel do drzwi.
- Nie . – Mel pokazała mu język zamykając za sobą drzwi.
Zasmucony Malik położył się na łóżku i wymyślał jak mogą spędzić ten dzień. Wpatrywał się w drzwi czekając aż stanie w nich Mel. Był szczęśliwy wiedząc ze spędzoną ten dzień tylko we dwoje, choć szczęśliwszy jeszcze bardziej był gdy dowiedział się o rozpadzie ich związku .



Dodałam ten rozdział choć sama nie wiem czemu, kompletnie mi sie nie podoba. Pisałam go bo zauważyłam że dawno nie dodałam i stwierdziłam że wypadałoby by napisać! Nie miałam kompletnie głowy do tego ale wyszedł jaki wyszedł. Nie mam siły bo go poprawiać ale obiecuje że następny będzie lepszy ! Może przez weekend uda mi sie go napisać Dziękuje za każde komentarze bo to bardzo miłe, wiem powtarzam sie ale to sprawia tyle radości !

Buziaki
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Spojrzała na niego nie pewny wzorkiem, wymuszając mały uśmiech. On jednak go nie odwzajemnił , tylko przesunął się tak by Mel mogła wejść do pokoju. Z spuszczoną głową postawiła nie pewnie krok i ominęła go bez słowa. Wzięła głęboki wdech gdy usłyszała dźwięk zamykających się drzwi. Nie wiedziała co robić, co powiedzieć nigdy nie znajdowała się w takiej sytuacji. Odwróciła się do Malika opierającego się o drzwi. Rozchyliła usta by coś powiedzieć ale po chwili zamknęła bo żadne słowa nie przychodziły jej do głowy.
- Chyba nie myślałaś że tak po prostu się z stąd wymkniesz? – wciąż przyglądał się jej tym samym wzrokiem. Trudno było jej odgadnąć co czuje, ale na pewno był zły.
- szczerze ? to tak, tak myślałam. – podeszła do niego bliżej , stając prawie przy nim. – Zayn ja naprawdę musze wyjść. – Naprawdę musiała wyjść nie mogła dłużej tu zostać. Wszystko się popsuło a ona nie wiedziała co robić. Chciała wrócić do domu i to pomyśleć jak to naprawić. Czy w ogóle dało się to naprawić ? Nie chciała nikogo zranić, nie chciała ranić Zayna.
- niby gdzie ? – przybliżył ją do siebie, obejmując w pasie.
- do pracy i tak już jestem spóźniona. –wybełtała zdenerwowana unikając jego spojrzenia.
- Mamy wolne i wiem że ty też , słyszałem jak mówił to twój ojciec .- gdy już miała otwierać usta by wyplątać się z tego kłamstwa. Podniósł ją i przenosząc przez pokoju, położył na łóżko. Za chwile sam, położył się z drugiej strony.
- ode mnie tak łatwo się nie uwolnisz!. –uśmiechnął się do zdezorientowanej Mel. Przybliżył się do niej tak że ich głowy dzieliły tylko kilka centymetrów. Patrzyli sobie w prosto oczy. Mel czuła jak jej serca szybko wali. Szybkim ruchem położyła się na plecach, patrząc w biały sufit.
- możesz mi powiedzieć co się stało , zrobiłem coś źle ? – Malika martwiło jej zachowanie, nie wiedział czemu zaczęła go odpychać.
- Nie zrobiłeś nic źle, tylko ja po prostu… byliśmy pijani…i to nie powinno się stać! – Mel zaczęła się jąkać , nie wiedziała co ma powiedzieć jakie dobrać słowa.
- Kto powiedział że ja byłem pijany? Mel spójrz się na mnie – Mel z niechęcią spojrzała – Nie będę ukrywał że tego chciałem. I chcę żebyś spędziła ze mną ten dzień, ale skoro upierasz się że musisz wracać to przynajmniej zjedz ze mną siadanie a później odwiozę cie do domu.
-Okey okey. – Mel zrezygnowana wstała a za nią szedł Zayn zadowolony że dopiął swojego
Starali się iśc po cichu by nikogo nie obudzić. Gdy Mel przegapiła jeden schodek i mało co nie upadła , Malik wybuchł głośny śmiechem na co z kuchni wyglądały już cztery zaciekawione głowy. Mel skarciła go wzrokiem i usiadła na krześle przy stole gdzie reszta chłopaków wcinała z uśmiechem naleśniki.
- Dlaczego już nie śpicie ? – Mel zdziwiła się, że o tej porze nikt nie śpi, dodatku po imprezie.
- Po imprezie próbowaliśmy usnąć ale wasze krzyki nam nie pozwalały. – Harry spojrzał znacząco na Mel, po czym wybuchł śmiechem. Mel skrępowana opuściła głowę na dół.
- żałuje że zapytałam. – przeniosła wzrok na Malika którego tak samo to bawiło jak pozostałych. – matko, gdzie jest Ad ? – spytała przerażona , patrząc na każdego po kolei.
- Śpi na górze , nie bój się ona z nikim nim wylądowała w łóżku.- powiedziała ucieszony Louis. Nie mieli zamiaru przestać sobie z nich żartować. Mel nie zważając na dogryzki Tomlinsona zerwała z krzesła i pobiegła na górę. Otwierała każde drzwi po kolei, nie pomyślała że powinna się zapytać w którym pokoju. W końcu ujrzała leżącą Ad w łóżku.
- Gdzie ty spałaś ? Gdy Harry mnie odniósł tutaj, powiedział że śpisz obok w pokoju a gdy zapukałam do drzwi otworzył mi Zayn. – spytała Ad siadając przy przyjaciółce.
- Jakby to powiedzieć .. spałam u Zayna. – zawstydzona Mel wbiła wzrok w podłogę, bała się jej reakcji.
- No przecież mogłaś spać ze mną… nie ! nie zrobiłaś tego !- spojrzała wściekła na przyjaciółkę.
- Proszę nie krzycz na mnie teraz. Chodź wrócimy do domu , tam będzie na mnie mogła krzyczeć , bić nawet zabić, nie uciekałabym .
- Dobra to chodźmy. – Ad udawała spokojną, choć była naprawdę zła, wiedziała że ten głupi plan się nie uda i Mel kogoś zrani. Dziewczyny zabrały wszystkie swoje rzeczy z pokoi i zeszły na dół do chłopaków.
- Odwieziesz nas do domu.- Mel zwróciła się do Malika który ciągle się śmiał. Spojrzał na jej talerz po czym przeniósł wzrok na dziewczynę.
- Nie zjadłaś siadania. – Mel zrezygnowana usiadła posłusznie na krześle. Nie chciała się z nim kłócić , wiedziała że i tak nie wygra. Przy nim była inna, sama nie wiedziała czemu tak się zachowywała. Normalnie by wyszła i nie zwracała na niego uwagi . Malik z uśmiechem przyglądał się Mel jak zjadała swoją porcje. Oczywiście nie zabrakło kolejnych dogryzek ze strony chłopaków. Pożegnała się i ruszyli do domu. Minęło nie całe półgodziny a już stali pod domem.
- Mel, przepraszam Cie za chłopaków, oni tylko żartowali .- Zayn martwił się że ją wcale to nie śmieszyło.
- wiem i oni nigdy nie przestaną ? – Malik tylko przytaknął głową i razem wybuchli śmiechem. Mel się pożegnała i uciekła do domu, bo wiedziała że Zayn się do niej przybliża i chce ją pocałować. Chciała tego ale nie mogła. Nie zwracając uwagi na pukanie do drzwi , weszła na góre do pokoju. Przez okno zobaczyła jak zrezygnowany Malik odjeżdża. Położyła się na łóżku i zamknęła oczy. Nie wiedziała czemu ona to zrobiła, czemu musiała iśc z nim do łóżka. Wszystko zepsuła, łaz spłynęła jej po poliku. Płakała bo wiedziała ze go zrani. Czuła że nie jest mu obojętna i bała się tego że on też stawał się dla niej kimś więcej. Przy nim była osobą którą była kiedyś. Wtedy Mel się przejmowała wszystkim, bolał ją każdy smutek najbliższej osoby , miała wyrzuty sumienia, dbała o każdego zdanie. Robiła wszystko by nikogo nie zranić, dążyła do swojego celu nie chcąc nikogo skrzywdzić. Ale wiedziała że tak się nie da, zawsze ktoś będzie kogo zrani. Dlatego stała się zimną suką, która nie zważała na opinie innych, dążyła do celu raniąc innych bez wyrzutów. Wyłączyła swoje uczucia. Gdy poznała ich, jego wracała dawna ona, uśmiechała się i miała wyrzuty sumienia że go rani, przecież powinna mieć na to wyjebane ale nie mogła. Zmieniał ją na lepszą osobę ale ona nie wiedziała czy tego chce. Gdy na niego dzisiaj patrzyła wiedziała że ma wszystko, może mieć wszystko. By mogła znosić tą prace dla niego. Zrezygnować z marzeń fotografa dla marzeń o miłości. Ale bała się tego że jak się skończy to wszystko, on odejdzie ona będzie męczyła się w tym zawodzie, nie będzie miała już nic, żadnego powodu do życia. Będzie robiła to czego nienawidzi a on nie będzie już jej tego umilał. Poświeciła się tak dla Toma, przestała walczyć o to marzenie bo czuła że ma wszystko i jak ona teraz skończyła ? Choć czuła że ta miłośc będzie inna, ale mimo wszystko bała się. A on z każdą chwilą gdy na nią patrzył , był przy niej sprawiał że chciała być dla niego sobą, bez maski oziębłej dziewczyn.
- to teraz na ciebie na krzyczę ! – do pokoju wpadła Ad, skacząc na dziewczynę.
- zasługuje na to ! - Mel się podniosła i usiadła po turecku.
- Dlaczego jeszcze tu siedzisz ? – Ad ciągnęła Mel za rękę, zwlekła ją z łóżka i pociągnęła w stronę drzwi.
- Ad nie rozumiem cię . – Mel stanęła na schodach i patrzyła się pytająca na przyjaciółkę
- Ja też nie rozumiem czemu do niego jeszcze nie idziesz ? – Ad lekko popchnęła Mel by ta zeszła na dół
- do kogo mam iść ? – Mel ciągle nie rozumiała o co jej chodzi.
- Do Zayna. Ty mu się podobasz a on tobie . - Ad rzuciła kurtkę na twarz Mel- ubieraj się.
- On mi się nie podoba ! – Mel nie wiedziała czemu zaprzeczała, dlaczego okłamała przyjaciółkę
- Mnie nie oszukasz, widzę co się z tobą dzieje. – Mel założyła buty i wsiadła w taksówkę w którą popchnęła ją Ad.
- Ad ja naprawdę nie wiem po co tu przyjechaliśmy ? – dziewczyny stały pod drzwiami chłopaków. Mel nerwowo zaczęła ruszać nogami gdy Ad nacisnęła dzwonek.
- Nie pozwolę Ci go stracić, nie chce już żebyś była dalej tą zimną suką. O marzenia możesz walczyć razem z nim . – Ad przytuliła dziewczynę i pobiegła do taksówki. Mel wkurzona i wdzięczna patrzyła jak Ad odjeżdża. Cała zesztywniała gdy otworzyły się drzwi.
- Zayn – powiedziała po cichu gdy zobaczyła jego sylwetkę w drzwiach
I dodałam kolejny nie planowałam go , ale udało mi sie napisać ! Mam nadzieje że wam sie spodoba. Kolejny może pojawić sie jakoś w tym tygodniu albo w weekend ! Kocham was i dziekuje za wszystkie komentarze to dla mnie wiele znaczy !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Mel obudziły krzyki i czyjeś skakanie po jej łóżku. Przetarła oczy rękami i ujrzała swoją przyjaciółką która z wielkim uśmiechem zakłócała jej spanie.
- Ad co ty tu robisz ?- spytała Mel zamykając oczy.
- nie wiem w co się ubrać. – Ad przestała skakać po czym położyła obok na poduszce – i nie śpij. – zaczęła potrząsać przyjaciółką.
- przecież jesteś ubrana. - stwierdziła patrząc na biały sufit na którym widniał duży napis KOCHAM CIE, który napisał Tom.
- na imprezę. Nie wiem jak się ubrać na imprezę!. – oparła się na łokciach i zaczęła machać ręką przed twarzą Mel.- tu ziemia, wróć do nas.
- co ? – Mel szybko przeniosła wzrok na Ad.
- mówię Ci żebyś pomogła mi coś wybrać na imprezę. Tobie też radze zacząć się szykować bo zostało mało czasu. - powtórzyła głośniejszym tonem, patrząc uważnie na Mel.
- która jest godzina ?- Mel szybkim ruchem usiadła, patrząc nerwowo na przyjaciółkę
- 11 więc wstawaj. – Mel złapała się za głowę po czym wstała ciągnąc za sobą Ad .
- wróć za dwie godziny.- krzyknęła i wypchnęła Ad za drzwi. Nie wierzyła w nią dzisiaj, jak można szykować się 7 godzin. Zrezygnowana rzuciła się na łóżku, z nadzieją że już nikt jej nie przerwie snu. Czuła już jak odpływa w krainę marzeń nie do spełnienia. Zdenerwowana otworzyła oczy gdy poczuła jak ktoś rzuca się na jej łóżku. Miała już otworzyć usta by zacząć drzeć się na oprawce, lecz przerwał jej pocałunek na jej ustach.
- Tom.- uśmiechnęła się gdy oderwał od niej usta.
- Cześć piękna – odwzajemnił uśmiech, po czym położył się obok, wbijając wzrok w sufit. Mel popatrzyła się na niego i za chwile też spojrzała na napis.
- czemu nie może być już tak jak dawniej ?.- westchnął Tom.
- przez ze mnie, zmieniłam się. Może uda nam się wrócić do tego. – Mel posmutniała, wiedziała że to jej wina. Zniszczyła wszystko to co ją uszczęśliwiało.
- jak ? – Tom przeniósł swój wzrok na twarz ukochanej. Uwielbiał na nią patrzeć .
- kochasz mnie ? – spojrzała mu w prosto oczy.
- Zawsze będę Cie kochał.- uśmiechając się przybliżył się do Mel składając na jej ustach pocałunek.
- to nam się uda.- odwzajemniła pocałunek.
- to może zacznijmy od tego.- całował ją coraz bardziej namiętnie , coraz bardziej brutalnie. Podobało się to, czuła się jak wtedy, kiedy nie widziała po za nim świata. Mel jednak szybko go odepchnęła gdy poczuła jak rozpina jej bluzkę.
- znów zachowujesz się jak dupek. Wyjdź – Tom spojrzał na nią pytającym wzrokiem rozkładając ręce, po czym zrezygnowany wstał i wyszedł. Mel zakryła się pościelą i zamknęła oczy. Nie wiedziała czemu tak się zachowywał, nagle był romantyczny a później tylko jedno w głowie miał. Była szczęśliwa wiedząc że już są tyle ze sobą i z nią nie zerwał bo nie chciała z nim pójść do łóżka. Bała się za jak to się stanie, to ją zostawi. Kochała go mimo tych kłótni, może trochę słabiej niż wcześniej. Zawsze przy niej był, wspierał ją na swój sposób i nie wyobrażała sobie życia bez niego. Uparcie się trzymała uczucia że go kocha i będzie jak dawniej. Mel chodź już bo się spóźnimy. – pośpieszała Ad przyjaciółkę.
- no już idę.- syknęła Mel zapinając ostatnią bransoletkę. Założyła kurtkę i wyszły z domu.
- Mel co ty dzisiaj zamierzasz zrealizować ten swój plan ? – spytała Ad dziewczynę w taksówce, patrząc się na nią.
- dzisiaj i obiecuje nie ucierpi żaden twój kochaś. – przekonała Ad.
Mel nie uważała tego planu za okrutny jak jej przyjaciółka. Już raz tak zrobiła, wyszło tak jak chciała choć ucierpiało kilka osób więcej niż planowała. Ale teraz będzie inaczej. Jej plan był prosty miała pocałować pierwszego chłopaka z One Direction którego spotka na oczach paparazzi by Ci zrobili wielką aferę z niczego, i wtedy oberwie się jej ojcu, który wściekły będzie kazał trzymać się jej z dala od studia i chłopaków. Jak było wtedy gdy pocałowała Justina Timberlake miała wtedy 13 lat , nie zrobiła tego specjalnie , po prostu pragnęła tego lecz ojczym był na nią tak zły że nie zabrał ją przez 5 lat do studia, bo przez nią ucierpiał jego wizerunek. Liczyła ze tym razem będzie tak samo.
Dziewczyny wysiadły z taksówki i pewny krokiem ruszyły do posiadłości chłopaków. Pokazały wejściówki i znalazły się w wielkim przedpokoju.
- czy to nie idzie chłopak którego masz pocałować ? .- Ad szturchnęła ją w ramie gdy ta zdejmowała kurtkę. Mel podążyła za wzrokiem przyjaciółki i patrzyła na chłopaka który był coraz bliżej.
- cześć – przywitał się całując ją w policzek.
- hej, poznaj moją przyjaciółkę Ad- uśmiechnęła się pokazując na przyjaciółkę,
- Nie wierze że poznałam Zayna Malika.- wykrzyczała radośnie Ad przytulając go. Mel z uśmiechem obserwowała jak Zayn lekko zdziwiony odwzajemnia uścisk. Wiedziała że jej przyjaciółka jest tak tym podekscytowana że będzie robiła jej przypał, za dobrze ja zna by się myliła. Ad oderwała się od Zayn a ten zaprowadził ją do reszty chłopaków. Mel szybko znalazła stolik z alkoholem i wypiła kilka kieliszków. Wypiła jeszcze jednego przyglądając się uśmiechniętemu Malikowi który szedł w jej stronę. Musiała wypełnić ten plan, przecież jednym pocałunkiem nie mogła go zranić. Tak bynajmniej myślała.
- cieszę się że przyszłaś!
- nie miałam innego wyjścia.- Mel wymusiła uśmiech i spojrzała na Ad bawiącą się na parkiecie.
- nie za dużo tego wypiłaś ? – zabrał Mel kieliszek z ręki.
- dopiero się rozkręcam ! – uśmiechnęła się Mel – ej oddaj ! - wyciągnęła rękę w stronę kieliszków, lecz Malik odciągnął jej rękę łapiąc ją.
- problemów z chłopakiem nie powinno się topić w wódce. Twoja przyjaciółka mi powiedziała że nie chcesz się przyznać do tego że twój chłopak to dupek i że nie jesteś z nim szczęśliwa. – oburzona Mel wyrwała rękę z jego ucisku. Z pewnością by mu wszystko wygarnęła i zaczęła się kłócić ale w tym stanie było jej to obojętne co mówi. Odwróciła się od niego i odeszła bez słowa
- gdzie idziesz ? – Malik stał zdezorientowany patrząc na odchodzącą Mel.
- na dwór . – syknęła i poczuła ciepłą dłoń na swojej
- Jest tam pełno paparazzi. – spojrzał z kwaszoną miną na drzwi.
- co z tego. Musze się wywietrzyć . – Mel otworzyła drzwi i pociągnęła go za sobą. Mel nie była pewno co do tego planu ale po kilku kieliszkach była obojętna, czuła że tego chce , chciała go pocałować. Wyprowadziła go na taras, ogrodzony krzewami. Widziała że w tych krzewach siedzieli pażerni paparazzi.
- Mel ja chciałem ci cos powiedzieć bo.. – Mel przerwała mu pocałunkiem. Odwzajemnił jej gest. Uśmiechnęła się gdy poczuła blask fleszy. Jednak Malikowi to się nie spodobało, oderwał się od Mel i pociągnął ją wgłęb ciemnego pokoju.
Rano Mel obudziła się z wielkim bólem głowy. Za dużo wypiła a miała słabą głowę do picia, choć zawsze rozwiązania szukała w wódce. Bardziej ją teraz martwiło że obok niej leży śpiący Malik. Pamiętała wszystko. Wszystko się wymknęło z kontroli, za bardzo ich poniosło. Wiedziała że to zdecydowanie utrudnia całą sprawę , a jej plan nie jest już taki idealny.
Mel po cichu wstała z łóżka, założyła sukienkę i szpilki wzięła w ręce. Na palcach wyszła zamykając za sobą drzwi. Zadowolona że udało się wymknąć wpadła na Harrego w samych bokserkach.
- wymykasz się . – patrzył na nią zaspanymi oczami.
- nie- zaprzeczyła szybko Mel – idę do kuchni .- wybełtała patrząc na wodę w ręce Stylesa.
- z butami ? – spytał unosząc jedną brew.
- dobra wymykam się tylko proszę cię cicho . – spojrzała na niego błagalny wzrokiem.
- to ci się chyba nie udało.- Styles spojrzał za nią. Mel zagryzła mocno wargę i powoli odwróciła się do stojącego w drzwiach Malika.



Kochani odrazu na wstępie chciałam przeprosić za to że nie wiem kiedy pojawi sie kolejny rozdział. W moim życiu stała sie wielka tragedia. ;c Moja babcia mieszkała naprzeciwko a teraz jej już nie i ma i to tak w okrutny sposób. ;c

Jednak wczoraj udało napisać ten rozdział ale nie mogłam go poprawić więc przepraszam że błędy i wszystko. Dodałam go specjalnie dla was znalazłam chwile czasu. Nie będę narazie dodawała rozdziału . Teraz nie potrafie normalnie fuknocjonować a co mówić o pisaniu rozdziału. Więc was przepraszam, mam nadzieje że zrozumieć .

I obiecuje że jak wróce to nadrobie wszystkie wasze rozdziały, jeśli mogę was prosić piszcie mi o nich, bo później cięzko będzie mi znaleźć.

Mam nadzieje że o mnie nie zapomnicie !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
- Dobra chłopaki, wracamy do pracy.- oznajmił ojczym Mel. Chłopaki posłusznie udali się do pomieszczenia obok, stając przy mikrofonach.
- Co ja niby tu ma robić ? Patrzyć jak oni sobie śpiewają..- pokazała palcem na zespół za szybą , z niedowierzeniem przyglądała się jak Harry i Zayn walczą statywami do mikrofonu, Niall i Louis kłócą się o marchewkę a Liam chucha a zarazem pluje do mikrofonu.
- Mam tak siedzieć z nimi przez kolejne dni ? Przecież ja z nimi zwariuje ! – przetarła oczy palcami i spojrzała na ojca błagalny spojrzeniem. - Proszę Cie to nie jest dla mnie! – przekonywała ojca.
- Twoim pierwszym zadaniem będzie ich uspokoić –pokazał na gromadę dzieci demolujących pomieszczenie. – i na kłonić do śpiewania. Tym przyciskiem włączysz im pokład i dasz tekst – poddał Mel tekst do rąk. – i nie używaj telefonu podczas pracy , taki jest zakaz. Ja wychodzę wrócę za godzinę.- wyszedł nie zwracając uwagi nie błagania córki.
Mel usiadła zrezygnowana na kanapie i zakryła twarz rękami. Siedziała tu dopiero półgodziny a miała dość tego miejsca. Ich krzyki doprowadzały ją do bólu głowy, zachowywały się jak małe dzieci. Po dziesięciu minutach siedzenia w bezruchu, wstała i podeszła do konsoli z sprzętem. Musiała uspokoić tą gromadę dzieci, bo zaraz zwariuje.
- Uspokójcie te dupy i brać się do roboty! – wykrzyczała przez mikrofon. Na co chłopcy zareagowali natychmiastowo. Liam podskoczył upuszczając mikrofon, upadając na ziemie wydał głośny piszczący odgłos. Mel skarciła go wzrokiem. Zayn i Harry stali w bezruchu z rękami w górze i statywami. A Niall po cichu wcinał marchewkę którą zabrał Louisowi który nie ukrywał oburzenia na swojej twarzy. Wszyscy się ogarnęli i wrócili do normalnych pozycji gdy Mel weszła do pokoju. Nic nie mówiąc rozdałam im tekst. Nie miała do nich po prostu słów. W studio rozległ się głośny dźwięk melodii .
- Hallo – Liam odezwał się do słuchawki.
- Nie używamy telefonu w studiu, taka zasada.- pouczyła go Mel, ten schował telefon do kieszeni spodni.
- Dobra, śpiewajcie sobie co chcecie, tylko bez wygłupów.
W Sali kolejny raz rozległ się dźwięk dzwonka telefonu. Mel otwierała usta by znów przypomnieć tą bezsensowną zasadę. Lecz szybko się skapnęła że melodia dochodzi z jej kieszeni. Szybkim ruchem wyciągnęła telefon z zamiarem odebrania ale ktoś jej wyrwał telefon.
- Nie używamy telefonu w studiu, taka zasada.- uśmiechnął się chytrze Harry gdy zła Mel odwróciła się w jego stronę.- a teraz wybaczy nam panienka ale chcemy pracować.- dokończył za nim Mel zdążyła otworzyć usta. Złapał ją za ramiona i odwrócił , popychając lekko w stronę drzwi. Mel z chęcią ich zabicia usiadła za biurkiem, naciskając guzik, po czym od razu włączył się podkład.

Po dwóch godzinach ogłosiła przerwę. Chłopcy rzucili się chórem na kanapę a Mel położyła głowę na biurku, zamykając oczy. Miała już dość wszystkiego.
- Możemy porozmawiać ? – Mel podniosła głowę i ujrzała Malika.
- O czym ? – spytała obojętnie.
- Bo ja nie chce żebyś mnie kojarzyła , no wiesz z gwałtem to było na żarty. – Mel wybuchała śmiechem gdy patrzyła na zdenerwowanego Malika, przegryzającego dolną wargę.
- okej, nie będę cie kojarzyła z gwałtem, przynajmniej głośno .- próbowała stłumić w sobie śmiech.
- to może pójdziemy na…
- Mel twój telefon dzwoni od godziny, najpierw go ignorowałem ale teraz dzwoni jak głupi.- wpadł do pokoju Harry , wtrącając się w zdanie Malika.
- Dopiero teraz mi to mówisz ? Uduszę Cie zaraz! – spojrzała na niego wściekłym wzrokiem, Harry się tylko słodko uśmiechnął i wyszedł.
- to może ..
- musze to odebrać .- zrezygnowany Malik wyszedł z pokoju, nie mógł uwierzyć ze każdy musi mu przeszkadzać gdy on próbują ją zaprosić na spacer. Oburzony usiadł na kanapie i przyglądał się rozmawiające przez telefon Mel.
- nie rób mi tego, nie będę ich prosiła . – syknęła Mel do telefonu.
- zrób to dla mnie, tak ładnie cię proszę. - nie przestawała prosić Ad przyjaciółkę.
- no już dobrze, załatwię je. – Mel rozłączyła się i odłożyła telefon.
- chyba ci mówiłem że nie wolno używać telefonu. – usłyszała głos ojca za plecami.
- to było ważne. - dopowiedziała, nie patrząc się na niego, poszła do chłopaków by poinformować o końcu przerwy. Kolejne godziny w studiu zleciały szybko ale też nudno. Leżąc na kanapie słuchała głosów chłopaków. Uważała ze mają wielki talent i śpiewanie im świetnie wychodzi, ale ona tylko słuchała rapu, ich muzyka nie była w jej typie. Nie widziała świata bez rapu.
- Niall poczekaj ! – krzyknęła zdyszana Mel, biegnąc w stronę chłopaka który wychodził z budynku.
- No co tam Mel ?
- Nie chce się wpraszać czy coś, ale słyszałam że robisz jutro imprezę i czym bym mogła na nią wpaść z przyjaciółką . – skrępowana uśmiechnęła się słodko.
- Miałem Cie zaprosić ale myślałem że i tak nie przyjdziesz. Tu masz dwie wejściówki , możesz przyjść sama to będę CI towarzyszył cały wieczór. – wyjął z kieszeni bilety i podał je Mel, słodko się uśmiechając. Mel tylko się zaśmiała i odwróciła od chłopaka kierując się w stronę drzwi do studia.
- Mel ? – usłyszała za sobą wołanie.
- No ? – odwróciła się do Nialla .
- Przynieś jedzenie.
Mel śmiejąc się pokiwała głową i zniknęła za drzwiami. Oni naprawdę są nie normalni, pomyślała Mel i uśmiechnęła się sama do siebie. Zabrała swoje rzeczy z studia i udała się na parking, by poczekać na ojca w samochodzie. Zajęta szukaniem stacji z rapem, podskoczyła gdy usłyszała pukanie do szyby. Odetchnęła z ulgą gdy ujrzała znajomą twarz.
- Zayn co ty tu robisz ? – spytała, otwierając szybę.
- Chciałem Cie zaprosić na jutrzejszą imprezę. – oparł ręce na szybie, szeroko się uśmiechając.
- Już dostałam zaproszenia. - odpowiedziała uważnie przyglądając się dokładnie Malikowi, miał naprawdę piękne oczy .
- Zaproszenia ? Idziesz z chłopakiem ? – jego uśmiech znikł , zabrał ręce z szyby i spuścił wzrok na beton.
- nie, idę z przyjaciółką. – zaśmiała się gdy zobaczyła reakcje chłopaka, na twarzy znów mu się pojawił ten uroczy uśmiech.
- to do zobaczenia. – pożegnał się radosny Malik.
Mel zasunęła szybę a uśmiech nie schodził jej z twarzy. Nienawidziła tego zawodu, siedzenia ciągle w studiu ale dzięki nim jakoś znosiła to, potrafili jej umilić czas ale i tak nie mogła dłużej tu zostać. Miała już gotowy plan, który sprawi że ojciec odsunie ją od wszystkiego i będzie mogła zająć się fotografia .Gdy dojechała do domu wykończona położyła się na łóżku i szybko zasnęła.

Postanowiłam nie pisać czy mi sie podoba czy nie rozdział, bo sama tego nie lubie jak ktoś narzeka a znając mnie to bym narzekała pod każdym rozdziałem.
Więc opinie zostawiam wam, które sie dla mnie bardzo liczą .

Kolejny rozdział powinien sie pojawić w sobotę wieczorem lub rano w niedziele.

buziaki
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
- Nie ma mowy ! – krzyknęła Mel, stając z fotela.
- Kochanie to dla ciebie, zaczniesz się uczyć zawodu. – powiedziała spokojny głosem rodzicielka , podchodząc bliżej córki.
- Nie chce być menadżerem! – wykrzyczała Mel, oddalając się od matki. Kierowała się do drzwi, za plecami usłyszała ; W poniedziałek idziesz do pracy; głos ojca. Miała dość wszystkiego, dość tego że zmuszają ją do czegoś czego nie chce po drodze niszcząc jej wszystkie plany. Nie wiedziała czemu oni nie potrafili zrozumieć że chce być fotografem, że woli być biedna ale spełnić swoje marzenia, robić to co kocha, a nie siedzieć cały dzień w beznadziejne pracy i użerać się zakochanymi w sobie gwiazdkami. To nie były jej marzenia. Mel szła przez swój ulubiony park i rozmyślała nad wszystkim. Chciała wyjechać , odpocząć o tych ciągłych kłótni z rodzicami, od wszystkiego. Po prostu wyjechać z przyjaciółką i wyszaleć się do granic możliwości ale oczywiście to jej też musieli zepsuć. Kochała swoich rodziców, lecz chwilami nienawidziłam ich najbardziej na świecie.
- Mel, co się stało ?- spytała z troską Ad siadając obok przyjaciółki na ławce.
- Skąd wiedziałaś że tu jestem ?- Mel podniosła głowę i spojrzała na Ad.
- Nie odbierałaś telefonu, więc już wiedziałam że coś jest nie tak. Zawsze tu przychodzisz gdy masz problemy. Czy to znowu kolejna kłótnia…
- z rodzicami ? tak .- przerwała jej Mel .- ubzdurali sobie że musze chodzić z ojcem do pracy i użerać się z jakimiś gwiazdkami ..- Mel posmutniała i spuściła wzrok na beton. Była tak bardzo zła ale nie mogła tego pokazywać, musiała się uspokoić.
- Mel, przecież nie może być tak źle – Ad przytuliła do siebie Mel , próbując ją pocieszyć -na pewno poznasz jakieś super gwiazdy, np. One Direction. – Ad uśmiechnęła się na tą myśl, oddałaby wszystko by ich poznać. Spojrzała na Mel która wyjątkowo była cicha.
- Nie ! nie nie o matko , jeeej .- Ad skakała po chodniku ze szczęścia, wiedziała że jej przyjaciółka będzie pracować z jej idolami, chłopakami których kochała najbardziej na świecie !
- Ad uspokój się !- Mel pociągnęła ją za rękę ,by ta usiadła.
- Obiecaj …- zaczęła Ad siadając znów przy Mel.
- Tak , poznam Cie z nimi, a teraz chodź .
Mel wstała z ławki, łapiąc Ad za rękę i ciągnąc za rękę. Ad energicznie wstała i dołączyła do przyjaciółki w podskokach.

Dziewczyny wieczorem wybrały się do klubu. Mel musiała odreagować swoją złość. W końcu został jej jeszcze tylko jeden wolny dzień, w którym może cieszyć się wolnością. Pożyczyła sukienkę od Ad, nie miała ochoty wracać do domu, by znów sprzeczać się z rodzicami. W klubie było dość głośno, dziewczyny dały się ponieść muzyce.
- Mel, chodź ze mną .- wyrwał ją z tłumu i prowadził w kierunku łazienek. Mel czuła na plecach zimne płytki. Tom przyparł ją o ścianę, składając pocałunki na jej szyi. Jego ręka błądziła po całym ciele Mel. Szybko go odepchnęła od siebie . Patrzyła na niego pytającym wzrokiem, nie wiedziała co mu odbiło.
- Co ty robisz, Tom ? – chłopak przybliżył się do dziewczyny, dotykając ręką jej rozpalonego polika.
- Przecież mi obiecałaś dać . – wszeptał ledwo co słyszącym głosem.
- Nic Ci nie obiecałam, spierdalaj Tom ! – Mel odepchnęła od siebie chłopaka, wyprowadzając go z pomieszczenia i zamknęła za nim drzwi. Spoglądała w lustro, poprawiając włosy.
- Chyba wam się trochę nie układa ! – Mel podskoczyła ze strachu, gdy usłyszała za sobą głos. Obróciła się na pięcie. Był to wysoki , ciemny brunet. Patrzył na nią z zaciekawianiem i z drapieżnym uśmiechem.
- to nie twój interes . – warknęła. Irytował ją swoim zachowaniem.
- Już miałem Ci pomóc ale …
- nie potrzebowałam pomocy .- przerwała mu Mel.
- teraz raczej, tak. Jesteś sama z obcym chłopakiem w łazience .- uśmiechnął się chytrze.
- grozisz mi gwałtem ? – spytała podnosząc lewa brew.
- może.. – próbował powstrzymać się od śmiechu.
- nie boje się ciebie .- wyszeptała mu do ucha, mijając chłopaka.
Chłopak patrzył jak odchodzi od niego dziewczyna, był nią zachwycony. Sam uśmiechał sie do siebie. Uważał że ta dziewczyna w coś sobie miała i bardzo chciał ją poznać. W tym samym czasie Mel odnalazła Ad i pojechały do jej domu. Nie miała ochoty zostawać po akcji z swoim chłopakiem w łazience. Ale ten drugi ją intrygował ale nie chciała o nim teraz myśleć. Rano musiała wstać do studia, jedyne co teraz chciała to spać.

Rano Mel biegiem szykowała się do studia. Zaspała, wiedziała że ojciec będzie na nią zły, ale nie obchodziło jej jego zdanie. Po półgodzinnej jeździe autobusem dotarła do budynku. Zdyszana otworzyła drzwi do pokoju, gdzie przebywał jej ociec, z zespołem.
- Spóźniłaś się 3 godziny. – przywitał ją wściekły ojczym.
- Budzik mi uciekł.- palnęła , pierwsze co jej przyszło do głowy.
- Melissa ! – podniósł głos.
- Tato! – odpowiedziała tym samym tonem.
- Dobra, siadaj . Poznaj chłopaków . – wskazał na nich palcem. - To jest moja córka Melissa. Stali pod ścianą i z ciekawością się przyglądali o to tej bezsensownej wymianie słów .
- Jestem Harry . – podszedł do Mel i pocałował jej rękę. – Jesteś taka pięk..
- Harry, to moja córka .- warknął ojciec Mel.
- nie przeszkadza mi to.- uśmiechnął się uroczo do Mel. Dziewczyna tylko pokiwało przecząco głową, dając mu do zrozumienia, że nie ma szans. Zrezygnowany odszedł.
- Ja jestem Niall . Zaraz po nim podeszli Louis i Liam . Dziewczyna wytrzeszczyła oczy gdy zobaczyła wysokiego bruneta.
- Zayn. – uścisnął jej rękę.
- ten od gwałtu... – wyszeptała po cichu, by tylko on mógł to usłyszeć.

___________________________
I rozdział dodany. Dodałam teraz, bo wieczorem nie będę miała czasu. Przepraszam że tak mało chłopaków jest w tym rozdziale, obiecuje że w następnym będzie ich więcej.
Jeśli chcecie to czytać, to piszcie , bo nie wiem czy jest sens pisać dalej jak nikt nie będzie czytać..
  • awatar Kiss you <3: Genialny <3 Pisz szybko następny !
  • awatar Porankowa ♥: hhaaha mega ! dodaje do ważnych, będę czytała super opowiadanie się zapowiada! :D czekam na następny!!! :D
  • awatar Gość: Super :) Zayn chłopak od gwałtu dobre hahha
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 

*Główni bohaterzy* .( nie który wiek postaci jest zmieniony na potrzebę opowiadania i nie występują obecne dziewczyna chłopaków w opowiadaniu )

Melissa (Mel )
Kiedyś spokojna dziewczyna, a dzisiaj wielka buntowniczka. Stała się taka pod wpływem rodziców, którzy pragną mieć pod kontrolą jej życie, czego ona wręcz nienawidzi. Kocha fotografie, znika godzinami by robić przypadkowym ludziom, miejscom zdjęcia. Uczęszcza do liceum. Za kilka miesięcy wybije jej upragniona 18.
Adrianna ( Ad )
Urocza blondynką, którą uwielbiają wszyscy. Miła i zawsze służy pomocą. Jest najlepszą przyjaciółką Mel, chodź się całkowicie różnią, dziewczyny potrafią się dogadać. Interesuje się modą, marzyć by zostać stylistką gwiazd. Wielka fanka One Direction. Uczy się w tej samej klasie co Mel. Ma 18 lat.

Justin.
Ojczym Melissy. Z zawodu menadżer One Direction. Pragnie i dąży do celu by jego córka poszła w jego ślady, co zupełnie jej to nie odpowiada. Jest stanowczy i wymagający. Próbuje dotrzeć do złe strony córki

One Direction. ( ich to już znacie )


Tom.
Chłopak Mel. Są ze sobą rok, na początku było idealnie, dopóki nie zmieniała się Mel. Chłopak jest bardzo pewny siebie i arogancki. Znajomi Mel za nim nie przepadają. Uważają go za zwykłego dupka.


*Prolog*
Dziewczyny usłyszały ostatnio dzwonek szkolny. Dzwonek oznaczający wolność i upragnione wakacje. Wybiegły w pośpiechu z szkolnego budynku. Z uśmiechem na twarzy oddalały się od murów wiecznej nudy.
- Czujesz to ? jesteśmy wolne ! – wykrzyczała z entuzjazmem Ad.
- Zaszalejemy mała.- Mel rzuciła się w ramiona dziewczyny i od tańczyły swój taniec szczęścia. – To gdzie tym razem wyruszamy na kolejną przygodę beztroskich wakacji ? – spytała Mel odrywając się od przyjaciółki i dalej idąc w kierunku domu.
- Może tym razem do Las Vegas do miasta grzechu. – Ad szturchnęła ramieniem przyjaciółkę i wybuchała śmiechem.
- No Ad nie poznaje Cię – dziewczyna odwzajemniła gest, szturchając ją. – Przyznaje , podoba mi się ten pomysł.
- JEDZIEMY DO LAS VEGAS ! – wykrzyczały dziewczyny równocześnie, skacząc za rękę do góry po czym wybuchły głośny śmiechem.
Po 10 minutach dziewczyny trafiły do swoich domów. Podekscytowana Mel usiadła na fotelu w salonie przed zmęczonymi rodzicami, by ich dobrze widzieć.
- Mam dla was propozycje, nie do odrzucenia. – pisnęła dziewczyna radosnym głosem, patrząc uważnie na miny rodziców.
- Ja też mam dla ciebie propozycje nie do odrzucenia – powiedział spokojnie ojczym Mel - od poniedziałku będziesz ze mną chodziła do studia, wziąłem pod opiekę zespół One Direction i ty będziesz mi pomagała. – dokończył patrząc nerwowo na córką, oczekując jej reakcji.

_______________________________

Macie tu bohaterów i mały prolog. Mam nadzieje że was zachęci, jeśli ktoś będzie chciał dalej to czytać to pierwszy rozdział pojawi się wieczorem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Założyłam tego bloga i będę pisała opowiadanie z One Direction . Jestem Olka i mam wielką nadzieje że będziecie chcieli to czytać !